Koszmarna noc na węgierskiej M3

Do tragedii doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia około godziny 1:00 na autostradzie M3 na Węgrzech. Polski autokar wypadł z drogi i wpadł do przydrożnego rowu. Bilans to 12 ofiar śmiertelnych i co najmniej 20 rannych. Jak przekazał rzecznik polskiego MSZ, siedem osób jest poważnie rannych, a pozostali odnieśli lżejsze obrażenia. Wszyscy pasażerowie to Polacy; w pojeździe znajdowało się 59 osób – 57 turystów i dwóch kierowców.

Węgierska policja wstępnie podała, że kierowca najprawdopodobniej zasnął za kierownicą. Dokładna przyczyna wypadku nie została na razie ustalona.

Właściciel firmy: jechali doświadczeni kierowcy

Autokar należał do przewoźnika „Michael” s.c. z siedzibą w Osieku Jasielskim na Podkarpaciu. Firmą kierują Tadeusz i Teresa Dykas. W rozmowie z Business Insiderem Tadeusz Dykas przyznał: „Potwierdzam, autokar należał do mojej firmy”. Dodał, że na ten moment wiadomo tylko, iż autokar jechał z Medżugorie i prowadziło go dwóch doświadczonych kierowców. Obaj przeżyli wypadek.

Przewoźnik działa pod marką Michael – Autokary Jasło. Na stronie internetowej deklaruje „28 lat na rynku”, choć dane rejestrowe wskazują na rozpoczęcie działalności w 2007 r. Firma oferuje wynajem autokarów oraz krajowe i zagraniczne przewozy osób. To firma autokarowo-przewozowa, a nie mały przewoźnik busowy. Jest też wymieniona w oficjalnym dokumencie dotyczącym transportu publicznego w powiecie jasielskim jako jeden z przewoźników realizujących przewozy uzupełniające.

Minister infrastruktury: kontrole i kondolencje

Do sprawy odniósł się minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Na platformie X w niedzielę rano zapowiedział, że zlecił GITD wzmocnione kontrole przewoźników i autokarów. Jak podkreślił, inspektorzy mają sprawdzać m.in. techniczne przygotowanie pojazdów, to, czy kierowcy przestrzegają norm czasu pracy i odpoczynku, oraz jak przewożeni są pasażerowie. Minister dodał, że rozmawiał już z GITD i czeka na wyniki kontroli przewoźnika, którego autobus uległ wypadkowi.

„Nie ma zgody na kompromisy w kwestii bezpieczeństwa” – napisał Klimczak. W kolejnym wpisie przekazał kondolencje rodzinom ofiar i zapewnił, że myślami jest z poszkodowanymi.

Co mówią statystyki o autokarach?

Z analiz Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, Komendy Głównej Policji i Instytutu Transportu Samochodowego wynika, że autokary są obecnie wśród najbezpieczniejszych środków transportu na polskich drogach. Ich kierowcy odpowiadają za około 2 proc. wszystkich wypadków rocznie. W czasie sezonowych kontroli inspektorzy zatrzymują dowody rejestracyjne tylko w kilku procentach przypadków, a awarie wymagające natychmiastowego zatrzymania pojazdu to mniej niż 1 proc. przebadanych aut.

Najczęstsze usterki to wycieki płynów, zużyte ogumienie, problemy z oświetleniem lub zawieszeniem. Eksperci wskazują jednak, że większym wyzwaniem niż stan techniczny jest przemęczenie kierowców na długich trasach, a także nieprzestrzeganie norm czasu pracy i odpoczynku oraz manipulacje w zapisach tachografów. Przypadki jazdy autokarem pod wpływem alkoholu są marginalne. Do poprawy bezpieczeństwa przyczynia się też rosnąca świadomość pasażerów oraz darmowy system Bezpieczny Autobus, który pozwala przed podróżą sprawdzić ważność badań technicznych i ubezpieczenia pojazdu.

Nie pierwsza taka katastrofa

W ciągu ostatnich 26 lat polskie autokary uczestniczyły za granicą w około 38 wypadkach, z czego 21 było śmiertelnych. Łączny bilans to około 124 ofiary śmiertelne i co najmniej 728 poszkodowanych. Najwięcej zdarzeń – 11 – odnotowano w Niemczech. Jak wynika z analiz, wiele najtragiczniejszych wypadków dotyczyło pielgrzymek albo wyjazdów turystycznych. Zdarzały się też takie, w których pasażerowie autokaru nie ucierpieli, a ofiary były w innych pojazdach – w 2012 r. w Serbii zginęło w ten sposób trzech policjantów.

Do najpoważniejszych należała katastrofa w Chorwacji w 2022 r., kiedy w pobliżu Zagrzebia zginęło 12 pielgrzymów jadących do Medżugorie. Z kolei w 2002 r. w okolicach Balatonu na Węgrzech życie straciło 19 turystów z Lubelszczyzny. Teraz dochodzi do kolejnej tragedii na węgierskiej trasie.

Śledczy wciąż ustalają, co dokładnie wydarzyło się na M3. Na razie wiadomo, że autokar jechał z Medżugorie, a w chwili wypadku kierowało nim dwóch doświadczonych kierowców.