Wyobraź sobie, że każdego miesiąca na twoje konto wpływa 2333 zł. Bez względu na to, czy pracujesz, studiujesz, czy odpoczywasz. Brzmi jak utopia? W Polsce aż 51% ankietowanych popiera ideę bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP). Ale jest jeden, ogromny haczyk.

Co to za pomysł?

O bezwarunkowym dochodzie podstawowym mówi się od wielu miesięcy. Jeszcze w połowie 2025 roku do Sejmu wpłynęła petycja w sprawie pilotażowego programu. Jego założenie było proste: państwo wypłaca każdemu obywatelowi, począwszy od 3. roku życia, stałą kwotę w wysokości 50% płacy minimalnej brutto, czyli dokładnie 2333 zł miesięcznie.

Pieniądze miałyby trafiać do wszystkich, niezależnie od aktywności zawodowej i osiąganych dochodów. Autor petycji zaproponował, aby program pilotażowy wprowadzić na terenie województwa śląskiego, argumentując, że jest to region silnie dotknięty skutkami transformacji gospodarczej. Świadczenie miałoby być wypłacane przez okres co najmniej 20 lat.

Ale tu pojawia się kluczowy szczegół. Oto, co musiałoby zniknąć.

Wielka wymiana świadczeń

Wprowadzenie BDP oznaczałoby jednoczesną rezygnację z innych form wsparcia. Mówimy o likwidacji kilku filarów obecnego systemu:

  • 300 plus,
  • 800 plus,
  • 13. i 14. emerytury,
  • zasiłku dla bezrobotnych.

To byłaby prawdziwa rewolucja w polityce społecznej. Jak ocenili eksperci z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, pomysł ma zarówno potencjalne zalety, jak i poważne wady.

Po dwóch stronach barykady

Zalety, które wymieniają eksperci, brzmią niezwykle kusząco:

  • Likwidacja ubóstwa i nierówności ekonomicznych.
  • Zwiększenie innowacyjności (stały dochód sprzyja podejmowaniu ryzyka).
  • Poprawa bezpieczeństwa pracujących na umowach niestandardowych.
  • Ograniczenie administracji (jedno świadczenie zastąpiłoby szereg innych).
  • Redukcja lęku przed przyszłością.

Jednak lista potencjalnych wad jest długa i poważna:

  • Ogromne koszty realizacji – wymagałoby całkowitego przebudowania systemu ubezpieczeń społecznych.
  • Ryzyko zmniejszenia aktywności zawodowej.
  • Potencjalny wzrost inflacji spowodowany powszechną wypłatą i wzrostem popytu.
  • Niewystarczająca pomoc dla osób z większymi, szczególnymi potrzebami.
  • Potencjalne spowolnienie gospodarcze spowodowane koniecznością podniesienia podatków.

Według opinii Sejmowego Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji, wprowadzenie BDP byłoby „jedną z największych zmian społeczno-gospodarczych od 1989 roku”.

Biuro podkreśliło, że trudno przewidzieć długofalowe skutki takiego rozwiązania dla finansów publicznych, rynku pracy i społeczeństwa, dlatego wymagałoby to szczegółowych analiz.

I co na to Sejm? Decyzja zapadła

Sprawa trafiła pod obrady parlamentu. I tu mamy jasny, choć dla zwolenników pomysłu niekorzystny, finał tej części historii.

Petycja dotycząca pilotażowego programu bezwarunkowego dochodu podstawowego została jednogłośnie odrzucona przez posłów zasiadających w sejmowej komisji ds. petycji.

Rewolucyjny pomysł, który dzieli społeczeństwo i ekspertów, na razie trafia do sejmowej szuflady. Choć debata na temat przyszłości zabezpieczenia społecznego z pewnością będzie trwać, na 2333 zł dla każdego przyjdzie nam jeszcze poczekać.