35 krajów, jedna misja: kto weźmie odpowiedzialność za Cieśninę Ormuz?
Pixabay.com / Bergadder
Czy świat jest gotów wziąć sprawy w swoje ręce, gdy najważniejszy szlak energetyczny globu jest zablokowany? To pytanie wisi w powietrzu, gdy Wielka Brytania przejmuje inicjatywę, by zebrać koalicję państw zdecydowanych przywrócić żeglugę w Cieśninie Ormuz. I robi to bez kluczowego gracza.
Londyn na czele „koalicji chętnych”
Wielka Brytania organizuje wirtualne spotkanie planistyczne z udziałem ponad 40 państw. Rozmowy mają charakter wojskowo-strategiczny i odbywają się pod egidą brytyjskich sił zbrojnych. To kontynuacja wcześniejszych zapowiedzi premiera Keira Starmera, który mówił o zwołaniu ministrów spraw zagranicznych 35 krajów.
Brytyjski premier zapowiedział, że celem jest „ocena wszelkich wykonalnych środków dyplomatycznych i politycznych” oraz przywrócenie swobody żeglugi i bezpieczeństwa uwięzionym statkom. Spotkanie ma być poświęcone omówieniu sposobów „uczynienia cieśniny dostępną i bezpieczną po zakończeniu walk„.
Kto jest na pokładzie?
Wśród uczestników znajdują się m.in. Francja, Niemcy, Kanada, Japonia, Korea Południowa, Australia oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Kraje te wyraziły gotowość do udziału w działaniach zapewniających swobodny przepływ statków. Wcześniejsze doniesienia wskazywały też na zaangażowanie Holandii i państw Zatoki Perskiej.
Planiści wojskowi spotkają się również, aby omówić opcje marynarki wojennej. Rozważane są eskorty wojskowe, operacje trałowania min i inne środki obrony przed ewentualnymi atakami ze strony Iranu.
„Po tym spotkaniu zwołamy również naszych planistów wojskowych, aby przeanalizowali, jak możemy zmobilizować nasze możliwości” — zapowiedział premier Starmer.
Wielka nieobecność: Stany Zjednoczone
Jednym z najbardziej znaczących elementów tej inicjatywy jest brak Stanów Zjednoczonych w planowanej operacji. Prezydent USA Donald Trump publicznie wezwał europejskich sojuszników i inne państwa Zachodu do samodzielnego zabezpieczenia swoich interesów energetycznych.
Trump wskazał, że ewentualne niedobory surowców nie będą problemem Waszyngtonu i skrytykował brak poparcia dla jego wojny ze strony państw europejskich. Stwierdził też, że to od innych krajów będzie zależało zapewnienie bezpieczeństwa cieśniny, jeśli USA zaprzestaną ataków na Teheran.
Dlaczego to takie pilne? Wąskie gardło światowej energii
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów infrastruktury energetycznej świata. Przed eskalacją konfliktu przepływało przez nią około 20 proc. globalnych dostaw ropy i gazu. Jej faktyczne zablokowanie przez Iran, będące odpowiedzią na lutowe ataki USA i Izraela, natychmiast odbiło się na rynkach.
Globalne ceny energii gwałtownie wzrosły, wzbudzając obawy przed kryzysem gospodarczym, recesją i presją inflacyjną. Dla importerów surowców oznacza to nie tylko wyższe koszty, ale także zwiększone ryzyko przerw w dostawach.
Wyzwania i złożoność misji
Premier Starmer przyznał jednak, że każda międzynarodowa operacja może być złożona i chaotyczna. „Nie sądzę, aby można było zakładać, że deeskalacja konfliktu koniecznie doprowadzi jednocześnie do bezpiecznego ponownego otwarcia cieśniny Ormuz” — powiedział.
Dodał szczerze: „Muszę szczerze o tym powiedzieć: to nie będzie łatwe„. Problemem dla żeglugi w regionie nie jest dostępność ubezpieczenia, ale „bezpieczeństwo żeglugi”.
Budowanie koalicji morskiej jest utrudnione ze względu na zróżnicowany charakter zasobów dostępnych u poszczególnych uczestników. Niektóre kraje zaoferowały na przykład dostarczenie trałowców, ale nie fregat do ich obrony.
Nieformalne sojusze i przyszłość
Proponowana koalicja nie będzie działać jako misja NATO i będzie obejmować kraje spoza sojuszu wojskowego. Propozycja ma zostać rozlokowana po zawieszeniu broni w wojnie USA i Izraela z Iranem, ale jest przyspieszona w odpowiedzi na groźby Trumpa.
Rzecznik ministra spraw zagranicznych Belgii, która nie jest jednym z 35 oficjalnych sygnatariuszy, ale jest chętna do udziału, powiedział, że działania te są „bardzo podobne do koalicji chętnych na Ukrainie„. Dodał jednak: „Wszystko będzie zależało od decyzji prezydenta Trumpa… W tej chwili nie jest jasne, jaki będzie następny etap”.
Spotkanie w brytyjskim ośrodku planowania wojskowego w Northwood ma koncentrować się na „odpowiednich środkach” działania, w tym koordynacji marynarek wojennych, ochronie konwojów handlowych oraz mechanizmach reagowania kryzysowego. Choć na tym etapie nie zapadną decyzje operacyjne, samo zwołanie tak szerokiego grona pokazuje skalę wyzwania.
Europa i jej partnerzy, pozostawieni sami sobie przez Waszyngton, muszą znaleźć wspólny głos i zasoby, by odblokować arterię, od której zależy globalna stabilność energetyczna. Gra toczy się o wysoką stawkę.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.