Jest zielone światło dla ogromnego zastrzyku gotówki w ochronę zdrowia. Minister Jolanta Sobierańska-Grenda zaakceptowała rekomendację dotyczącą finansowania wzrostu płac w medycynie. Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) przeznaczy w ciągu najbliższych 12 miesięcy dodatkowe 9,25 mld zł na ten cel – to efekt decyzji ogłoszonej w czwartek w Biuletynie Informacji Publicznej AOTMiT.

Podwyżki od 1 lipca

Podstawą do podniesienia wynagrodzeń jest ustawa z 2022 r., która gwarantuje coroczny wzrost minimalnych pensji w ochronie zdrowia. Kolejna transza podwyżek weszła w życie 1 lipca i objęła szerokie grono zawodów: lekarzy, pielęgniarki, położne, farmaceutów, diagnostów laboratoryjnych, fizjoterapeutów oraz ratowników medycznych.

Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) Daniel Rutkowski przygotował rekomendacje dotyczące pokrycia rosnących kosztów. Przekazał je resortowi 9 czerwca, proponując nową wycenę świadczeń. 1 lipca minister wybrała pierwszy wariant, właśnie na 9,25 mld zł.

„Zatwierdzam wariant I Rekomendacji nr 84/2026 z dnia 9 czerwca 2026 r. Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji w sprawie zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej” – brzmi fragment decyzji Sobierańskiej-Grendy.

Dodatkowe wydatki płatnika w skali roku od wejścia rekomendacji odpowiadają wzrostowi wartości kontraktów NFZ o 5,50 proc. (po wyłączeniu leków w programach lekowych i substancji czynnych w chemioterapii).

Ile zarobią lekarze? Konkretne kwoty

Skala podwyżek w umowach z NFZ różni się w zależności od obszaru opieki. Dla podstawowej opieki zdrowotnej wzrost wyceniono na 2,86 proc., natomiast w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej sięgnie 5,1 proc.. Z kolei szpitalne oddziały ratunkowe oraz izby przyjęć odnotują wzrost rzędu 5,07 proc..

Minimalne pensje w medycynie ustalane są na podstawie przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej z poprzedniego roku i współczynnika pracy dla danego stanowiska. Według GUS średnie wynagrodzenie w gospodarce wzrosło rok do roku o 8,82 proc. – o tyle samo podniesiono płace w ochronie zdrowia.

Od 1 lipca minimalna pensja lekarza specjalisty to 12 910,16 zł brutto (wzrost o 1046,67 zł), a lekarza bez specjalizacji – 10 595,24 zł brutto (wzrost o 858,99 zł).

Prezes NIL: Mity o zarobkach lekarzy i brak dialogu

Tymczasem na antenie TVN24 głos zabrał prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski, który zdementował często powtarzane twierdzenia, że pensje lekarzy pochłaniają 50–70 proc. budżetów szpitali.

– To mit. Słyszymy 50 proc., 70 proc. To są wynagrodzenia personelu medycznego. Z tego między 20 a 30 proc. to są zarobki lekarzy. Nas jest po prostu mniej niż pielęgniarek, niż ratowników, niż innego personelu – mówił Jankowski.

Prezes NIL powołał się na badanie, które wykazało, że około jedna trzecia lekarzy byłaby skłonna przejść z kontraktów na etaty przy wynagrodzeniu wynoszącym mniej więcej 30 tys. zł brutto. Odniósł się też do swojego głośnego wpisu, w którym napisał, że „jeszcze żaden rząd nie wygrał z lekarzami”.

– Ten wpis był wyrazem bezsilności. Ja tam piszę: hejt na nas leje się jako na grupę zawodową, staliśmy się kozłem ofiarnym, starają się politycy postawić nas przeciwko pacjentom, a tymczasem stoimy po tej samej stronie – wyjaśnił.

Jankowski podkreślał, że lekarze mają konkretne propozycje reform, ale brakuje partnera do rozmów. Trzykrotnie prosił premiera Donalda Tuska o spotkanie – ostatni raz w czwartek.

– Widzimy problemy, widzimy kominy płacowe, widzimy konieczność odpolitycznienia, ale jesteśmy jedynym środowiskiem, które powiedziało: mamy konkretne postulaty, chcemy o nich rozmawiać. Nikt z nami rozmawiać nie chce – oświadczył.

Nowe środki od NFZ oznaczają realny wzrost wartości kontraktów, jednak środowisko medyczne wciąż czeka na dialog, który – jak podkreśla szef NIL – na razie nie ma miejsca.