Admirał z NATO i politolog Krastew o tym samym: Europa jest słaba i Putin to wie
Pixabay.com / ingewallumrod
Czy Europa śpi spokojnie tylko dzięki amerykańskim gwarancjom? Czy jesteśmy gotowi na wojnę, która już trwa za naszą wschodnią granicą? Wstrząsające ostrzeżenia płyną równocześnie z dwóch stron: od wysokiego rangą oficera NATO i od czołowego europejskiego politologa. Ich diagnoza jest zbieżna: kontynent jest bezbronny, a Rosja o tym wie.
Admirał NATO: „Jesteśmy słabi, zapasy nie są duże, a przeciwnik o tym wie”
Wojna w Ukrainie pokazuje, że charakter konfliktów zmienia się szybciej, niż zachodnie armie są w stanie się dostosować. Zdaniem admirała Vandiera z NATO luka między ambicjami obronnymi Europy a jej rzeczywistymi zdolnościami osłabia odstraszanie i może zachęcić Rosję do dalszej agresji.
Podkreślił to podczas Paris Defense & Strategy Forum. Wojna w Ukrainie zapoczątkowała wyścig technologiczny, gdzie pole walki jest nasycone dronami i systemami walki elektronicznej.
„Wstrząs to moment, w którym trzeba stworzyć nowy świat i nowy sposób działania. To właśnie widzimy w Ukrainie. Mając wszystko przeciwko sobie poza samym przeciwnikiem, muszą wymyślić nową wojnę” – powiedział admirał.
Według Vandiera Europa wciąż funkcjonuje w trybie reagowania kryzysowego. Jego zdaniem jednym z największych wyzwań jest powrót masowości. Rosja i Iran produkują setki tanich dronów Shahed na każdy pojedynczy, drogi pocisk przechwytujący Zachodu.
„Celów jest znacznie więcej niż środków, które mogą je zniszczyć. Trzeba wymyślić coś innego” – podkreślił.
Admirał zaznacza, że problemem nie są pieniądze, lecz szybkość decyzji. Nawet bogate państwa Zatoki Perskiej mają trudności z obroną przed tanimi dronami. Jego zdaniem dziś czołg bez aktualnych systemów zakłócania może zostać zniszczony w 10 minut.
I tu dochodzimy do sedna: Vandier uważa, że NATO musi patrzeć w przyszłość.
„Musimy przygotować się do kolejnej wojny, a nie poprzedniej, ponieważ tę poprzednią Rosjanie uważają, że mogą wygrać. Następnej nie są już pewni”.
Politolog Krastew: Europa utraciła język poświęcenia
Zaskakująco podobną diagnozę stawia bułgarski politolog Iwan Krastew. Jego zdaniem problem Europy nie sprowadza się tylko do budżetów, ale do głębszej luki: europejskie społeczeństwa i politycy utracili język poświęcenia.
„Doszliśmy do punktu, w którym rządy nie wiedzą, jak mówić obywatelom, że w razie potrzeby mogą być wezwani do poświęcenia życia za swój kraj. Nawet samo słowo ‘poświęcenie’ zniknęło z politycznego języka” – mówi Krastew.
Według niego europejskie bezpieczeństwo przez dekady opierało się na psychologicznym założeniu, że Ameryka zawsze przyjdzie z pomocą.
„Dla wielu Europejczyków NATO było ostatnią religią, ale wraz z powrotem Trumpa na urząd prezydenta to myślenie się zmieniło” – dodaje.
Krastew zwraca uwagę na drastycznie niską gotowość do obrony kraju w niektórych państwach: w Niemczech deklaruje ją zaledwie 18 proc. obywateli, w Danii 37 proc. Dla porównania, w Finlandii to 74 proc.
Okno możliwości dla Putina?
Najostrzejsze ostrzeżenie politologa dotyczy Rosji. Jego zdaniem na Kremlu toczy się realna debata o „oknie możliwości” dla ewentualnego uderzenia na Europę, zanim Niemcy – które ogłosiły zamiar budowy „najsilniejszej konwencjonalnej armii w Europie” – zdążą przełożyć gigantyczne wydatki na realną siłę.
„To temat, o którym w Rosji rozmawia się poważnie. Czas jest dziś po ich stronie, dlatego musimy działać bardzo szybko” – alarmuje Krastew.
Jego zdaniem Ukraina, z największą i najbardziej doświadczoną armią lądową na kontynencie (poza rosyjską), musi być integralną częścią europejskiej architektury bezpieczeństwa dla dobra całej Europy.
Test rzeczywistości: ćwiczenia NATO z 10 mln euro
Tymczasem NATO nie zasypia gruszek w popiele. W kwietniu sojusz planuje duże ćwiczenia antydronowe w Rumunii. Jak poinformował admirał Vandier, przeznaczono na nie 10 mln euro. Udział potwierdziło 20 z 32 państw członkowskich i 24 firmy z sektora obronnego.
„Przez sześć godzin dziennie będziemy strzelać i strzelać. Zobaczymy, kto mówi prawdę, a kto robi sprzęt, który dobrze wygląda tylko w prezentacjach” – zapowiedział Vandier.
Ćwiczenia mają pomóc oddzielić marketing od rzeczywistej skuteczności. To paląca potrzeba, bo jak podkreślają obaj analitycy, następna wojna może wyglądać zupełnie inaczej.
Między jednością a słabością
Czy jest jakaś nadzieja w tych ponurych diagnozach? Iwan Krastew nie wierzy w Europę jako supermocarstwo, ale w Europę jako średnią potęgę, zdolną do przetrwania dzięki politycznej jedności.
„Najbardziej optymistyczne jest to, że żadne z kluczowych państw nie chce wychodzić z UE” – mówi, dodając, że to wcale niemało.
Admirał Vandier widzi rozwiązanie w innowacji i sprycie, wzorując się na Ukrainie, gdzie w ukrytych fabrykach produkuje się tysiące dronów dziennie.
„Musimy być sprytniejsi. Musimy stworzyć taką wojnę, którą Rosja przegra” – podsumował.
Ich przesłanie jest jasne: era iluzji bezpieczeństwa się skończyła. Czas na zimną, trudną pracę. I to szybko, bo jak przypominają, czas jest po stronie przeciwnika.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.