Informacje o zwolnieniach związanych ze sztuczną inteligencją pojawiają się coraz częściej – i nie dotyczą już tylko fabryk czy magazynów. Pracownicy umysłowi również zaczynają się niepokoić. Eksperci ostrzegają, że zagrożenie nie jest chwilowe, a strukturalne – i może dotknąć praktycznie każdego, kto pracuje głównie głową.

„Zagrożony jest każdy pracownik umysłowy”

Michael Housman, założyciel firmy AI-ccelerator specjalizującej się w edukacji i doradztwie w zakresie AI, w rozmowie z Business Insiderem stwierdza wprost: „Szczerze mówiąc, zagrożony jest każdy pracownik umysłowy”. Jego zdaniem żaden sektor nie jest bezpieczny. Jednocześnie Housman przedstawił sześć konkretnych kroków, które mogą pomóc zabezpieczyć karierę przed wpływem AI.

Dramatyczne liczby potwierdza raport Światowego Forum Ekonomicznego „Global Risks Report 2026”. Szacuje się w nim, że do 2030 roku nawet 92 mln pracowników na całym świecie może zostać wypartych z rynku pracy przez AI.

To cecha, a nie błąd

Jeszcze dalej idzie Dario Amodei, CEO firmy Anthropic (twórcy modelu Claude). W swoim najnowszym eseju dotyczącym polityki publicznej pisze wprost, że utrata miejsc pracy może być nieodłączną cechą sztucznej inteligencji, a nie tylko jej efektem ubocznym. Jak argumentuje: „istnieje realna możliwość, że mimo prób łagodzenia skutków AI doprowadzi do znaczącej i trwałej utraty miejsc pracy” i że może to być „wewnętrzna właściwość tej technologii oraz sposobu, w jaki szeroko naśladuje ludzkie poznanie”.

To zmienia optykę. Jeśli systemy AI są projektowane tak, by wykonywać coraz więcej pracy poznawczej człowieka, to masowe zwolnienia przestają być tylko kwestią złych decyzji firm – stają się naturalnym następstwem działania technologii. Amodei już wcześniej ostrzegał, że AI może wyeliminować połowę stanowisk dla początkujących pracowników umysłowych w ciągu pięciu lat oraz podnieść bezrobocie do poziomu 10–20 proc.. W najnowszym eseju odchodzi jednak od konkretnych prognoz na rzecz rozwiązań systemowych.

Co zrobić, gdy praca zniknie na stałe?

Amodei w swoim eseju przedstawia dwutorowe podejście: spowolnić negatywne skutki i sprawiedliwie dzielić korzyści. Wzywa do lepszego „mierzenia i monitorowania” wpływu AI na rynek pracy, w tym rozszerzenia statystyk rządowych. Opowiada się za „zachętami sprzyjającymi zatrudnieniu”, takimi jak:

  • ubezpieczenie dochodu dla pracowników zmuszonych do przyjęcia gorzej płatnej pracy z powodu AI,
  • ulgi podatkowe dla firm utrzymujących zatrudnienie,
  • granty na szkolenia zawodowe,
  • lepsze systemy dopasowania pracowników do ofert pracy.

Jeśli jednak okaże się, że AI trwale zmniejszy zapotrzebowanie na pracę ludzi, rządy – zdaniem Amodeiego – będą musiały pójść dalej. W eseju sugeruje wprowadzenie długoterminowego wsparcia dochodowego, na przykład powszechnego dochodu podstawowego, finansowanego z podatków od firm AI lub wyższych podatków od zysków kapitałowych. Wspomina też o idei powszechnych rachunków kapitałowych jako sposobie na bardziej równomierne rozdzielenie bogactwa tworzonego przez AI.

Zmiana tonu liderów branży

Jak donosi Business Insider, esej Amodeiego pojawia się w momencie, gdy czołowi liderzy AI – w tym on sam oraz Sam Altman – zmieniają narrację. Wcześniej podkreślali destrukcyjny wpływ technologii, teraz częściej mówią o korzyściach dla pracowników i społeczeństwa. Ta zmiana tonu zbiega się z przygotowaniami do historycznych ofert publicznych ich firm.

Mimo to Amodei pozostaje realistą. W swojej nocie politycznej podkreśla: jeśli potencjał AI rzeczywiście okaże się tak ogromny, jak twierdzą jego twórcy, społeczeństwo musi mieć plan dla pracowników, którzy mogą nie odnieść automatycznie korzyści z tego wzrostu. Anthropic deklaruje, że chce pomagać firmom-klientom w znajdowaniu nowych źródeł przychodów i „robieniu więcej z obecnymi pracownikami”, zamiast skupiać się wyłącznie na redukcji kosztów.

Na razie jednak jedno jest pewne: zarówno Housman, jak i Amodei apelują, by nie bagatelizować ryzyka. Tempo zmian może być znacznie szybsze, niż się spodziewamy.