Największa gospodarka świata przyspieszyła w pierwszym kwartale 2026 roku bardziej, niż wcześniej sądzono. Finalny odczyt PKB USA wyniósł 2,1% w ujęciu annualizowanym – to wyraźna rewizja w górę wobec majowego szacunku na poziomie 1,6%. Ekonomiści spodziewali się zaledwie 1,5%, więc dane okazały się pozytywnym zaskoczeniem. Co kryje się za tymi liczbami?

Zaskakująca rewizja PKB

Amerykańskie Biuro Analiz Ekonomicznych (BEA) poinformowało w czwartek, że korekta w górę o 0,5 punktu procentowego wynika głównie ze sporych zmian w rachunku importu. Import (odejmowany przy obliczaniu PKB) okazał się niższy niż w drugim szacunku, co automatycznie podbiło wynik. Częściowo zrównoważyła to obniżka wydatków konsumpcyjnych.

„Realny PKB został zrewidowany w górę o 0,5 pkt proc. w stosunku do drugiego szacunku, co odzwierciedla przede wszystkim korektę w dół importu, który jest odejmowany przy obliczaniu PKB, co zostało częściowo skompensowane korektą w dół wydatków konsumpcyjnych” – wyjaśniło BEA w komunikacie.

Do wzrostu w I kwartale przyczyniły się przede wszystkim: inwestycje, eksport, wydatki rządowe oraz konsumpcja. Na plus wyróżniły się sektory – informacyjny, administracja federalna, usługi profesjonalne, naukowe i techniczne oraz produkcja dóbr trwałych. Hamulcem okazały się natomiast spadki w handlu detalicznym, handlu hurtowym oraz w sektorze finansów i ubezpieczeń.

Warto przypomnieć, że jeszcze w IV kwartale 2025 roku wzrost PKB wynosił zaledwie 0,5% – obecne odbicie jest więc wyraźne, choć wciąż daleko do dynamiki z III kwartału 2025 roku (+4,4%). Kwartalny deflator PKB USA wyniósł 3,6% wobec 3,7% w poprzednim odczycie (prognoza zakładała 3,5%).

Konsumpcja rozczarowuje, ale rynek pracy trzyma się mocno

Jeden z najważniejszych elementów układanki – wydatki konsumpcyjne – wypadł jednak poniżej oczekiwań. Wzrosły one zaledwie o 0,5% w ujęciu annualizowanym, podczas gdy rynek prognozował 1,4%. To sygnał, że Amerykanie w pierwszych miesiącach roku zacisnęli pasa. Mimo to ogólny obraz gospodarki pozostaje solidny, co potwierdzają dane z rynku pracy.

Liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych w tygodniu kończącym się 20 czerwca spadła o 12 tys. do 215 tys. – analitycy oczekiwali poziomu 225 tys. To kolejny dowód na napięty rynek pracy. Dodatkowo dochody Amerykanów wzrosły w maju o 0,7% miesiąc do miesiąca, co może podtrzymywać popyt.

Inflacja rośnie – problem dla Fed

Czwartek przyniósł też niepokojące wieści dla Rezerwy Federalnej. Preferowany przez Fed wskaźnik inflacji PCE wyniósł w maju 4,1% rok do roku – wyraźnie więcej niż 3,8% w kwietniu i nieco powyżej prognozy (4,0%). W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,4%. Różne miary inflacji bazowej również poszły w górę, choć poszczególne odczyty różnią się w zależności od źródła. Według jednych opracowań wskaźnik PCE Core (bez żywności i energii) wzrósł z 2,7% do 4,4% w skali roku, podczas gdy inne raporty podają dynamikę na poziomie 3,4% – różnica wynika z odmiennej metodyki i okresów odniesienia.

Jeszcze wyraźniej presję cenową widać w indeksie CPI. Jak wynika z danych opublikowanych w czwartek, inflacja CPI w maju sięgnęła 4,2% w skali roku – najwyżej od 2023 roku. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,5% po wzroście o 0,6% w kwietniu. Inflacja bazowa CPI (bez energii i żywności) wyniosła w maju 2,9% wobec 2,8% miesiąc wcześniej.

Jak zauważyli analitycy XTB: „Akcje amerykańskie przyspieszają wzrosty przed otwarciem Wall Street, po tym jak dane PKB pokazały dużą rewizję w górę”. Mimo to wyższa inflacja studzi optymizm.

Mocny wzrost cen może utwierdzić jastrzębią część Fed w przekonaniu, że stopy procentowe powinny pozostać wysokie na dłużej. Jak ostrzegają ekonomiści, w przypadku dalszego przyspieszenia inflacji w kolejnych miesiącach niewykluczone jest nawet zaostrzenie polityki monetarnej.

Podsumowując: finalny odczyt PKB to najważniejsza rewizja w górę w tym roku, ale gospodarka USA wciąż balansuje między przyspieszeniem a presją cenową. W maju inflacja CPI sięgnęła 4,2% – najwyżej od 2023 roku.