Amerykański szturm na Budapeszt: Vance i Trump rzucają wszystko na jedną kartę dla Orbána
Pixabay.com / Leonhard_Niederwimmer
Czy Waszyngton jest gotów użyć całej swojej gospodarczej potęgi, by utrzymać przy władzy swojego najważniejszego sojusznika w Europie? W przededniu kluczowych wyborów na Węgrzech odpowiedź brzmi: tak. I to w bardzo spektakularny sposób.
Wiceprezydent w akcji
Wiceprezydent USA J.D. Vance właśnie zakończył dwudniową wizytę w Budapeszcie, gdzie spotkał się z premierem Viktorem Orbánem. Przyjechał z żoną, Ushą Vance, a cele wizyty były jasne jak słońce.
Rzecznik węgierskiego rządu Zoltan Kovacs nie pozostawił wątpliwości: „wizyta podkreśla silny i trwały sojusz między Węgrami a Stanami Zjednoczonymi, zbudowany na wspólnych wartościach, wzajemnym szacunku i strategicznej współpracy”.
Ale to nie była zwykła dyplomatyczna wymiana uprzejmości. To była strategiczna operacja.
„Nowa złota era” z Trumpem
Departament Stanu USA w marcowej depeszy jasno określił kontekst. Bliskie relacje prezydenta Donalda Trumpa i premiera Viktora Orbána mają przeobrazić dawną konfrontację w coś, co obie strony nazywają „nową złotą erą”.
Chodzi o partnerstwo skoncentrowane na pogłębieniu więzi obronnych, handlowych i energetycznych. A w tle? Rywalizacja Rosji i Chin o wpływy.
„W czasie, gdy Rosja i Chiny rywalizują o wpływy (…) pana wizyta będzie jasnym sygnałem zaangażowania” – napisano w dokumencie adresowanym do Vance’a.
Portal Politico ocenia, że „administracja Trumpa robi wszystko, by uratować swojego najważniejszego sojusznika w Europie”. I wcale nie przesadza.
Trump obiecuje złote góry
Tuż przed wyborami sam Donald Trump poszedł o krok dalej. Na swoim profilu w Truth Social ogłosił coś, co brzmi jak polityczne blank check.
„Mój rząd jest gotowy wykorzystać całą potęgę gospodarczą Stanów Zjednoczonych, aby wzmocnić gospodarkę Węgier (…) jeśli premier Viktor Orbán i naród węgierski kiedykolwiek będą tego potrzebować” – napisał.
I dodał: „Z entuzjazmem zainwestujemy w przyszły dobrobyt, który wygeneruje dalsze przywództwo Orbana”.
To już co najmniej piąta taka deklaracja poparcia Trumpa dla węgierskiego premiera przed niedzielnym głosowaniem. Trump wprost namawiał Węgrów, by głosowali na partię Orbána. Podczas wtorkowego wiecu Vance’a w Budapeszcie, chwalił premiera, przemawiając do tłumu przez telefon.
Trump nie zdradził szczegółów pomocy, ale w przeszłości podobne deklaracje składał wspierając swoich faworytów w wyborach w Argentynie i Salwadorze.
Kontrowersje w Waszyngtonie
Tak otwarte poparcie nie przechodzi bez echa w samych Stanach Zjednoczonych. Budzi kontrowersje nawet wśród części Republikanów.
W piątek republikański kongresmen Don Bacon i Demokratka Marcy Kaptur złożyli projekt ustawy o sankcjach na węgierski rząd za blokowanie wsparcia dla Ukrainy. Wcześniej analogiczny projekt złożono w Senacie. Choć żaden z nich nie ma praktycznych szans na przegłosowanie, sam fakt ich pojawienia się mówi wiele.
Wyścig, który trwa do ostatniej chwili
A wszystko to dzieje się na niecałe 48 godzin przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia.
I tu sytuacja jest naprawdę napięta.
Główna partia opozycyjna, TISZA, wyprzedza Fidesz premiera Orbána w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median uzyskała poparcie 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy Fidesz – 35 proc.. Inne badanie z tego tygodnia (21 Research Center) dawało TISZY 56 proc., a Fideszowi 37 proc..
W ostatnich tygodniach większość niezależnych sondaży wykazywała poparcie dla opozycyjnej Tiszy na poziomie od 49 do 58 proc., przy poparciu dla Fideszu wahającym się między 35 a 38 proc.. Badania pokazują również rosnące poparcie dla opozycji przy spadku popularności ugrupowania rządzącego.
Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują jednak na przewagę ugrupowania Orbána, wynoszącą kilka punktów procentowych.
Gra o wszystko
Wizyta Vance’a, bombastyczne obietnice Trumpa, kontrowersje w Kongresie – wszystko to składa się na obraz niezwykłej, bezprecedensowej kampanii, jaką Waszyngton prowadzi w Budapeszcie. Administracja Trumpa nie ukrywa, że stawia na Orbána. I jest gotowa zapłacić za to wysoką cenę, zarówno polityczną, jak – być może – gospodarczą.
Czy to się opłaci? Odpowiedź poznamy już w najbliższą niedzielę.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.