Bałtyk się wiruje! Polska staje się offshore’owym liderem, ale jak chronić nasze nowe źródło energii?
Pixabay.com / Sinousxl
Czy Polska może stać się europejskim gigantem energii z morza? Wydaje się, że to pytanie ma już konkretną odpowiedź. Po latach przygotowań jesteśmy o krok od realnego początku pracy nowych, wielkoskalowych źródeł – morskich farm wiatrowych. To nie tylko rewolucja w miksie energetycznym, ale też nowy front w zakresie bezpieczeństwa.
Gigantyczne moce już za kilka lat
Prąd z pierwszej działającej farmy, Baltic Power (inwestycji Orlenu i kanadyjskiego Northland Power), popłynie jeszcze w tym roku. Następnie, w 2027 i 2028 r., dołączą projekty PGE Baltica i duńskiego Ørsted oraz Polenergii i norweskiego Equinora.
Firma Polenergia, kojarzona z Dominiką Kulczyk, wspólnie z Equinorem realizuje w ramach pierwszej fazy dwa projekty: Bałtyk 2 i Bałtyk 3 o łącznej mocy 1,44 GW. Obie farmy, złożone z 100 turbin każda, mają być gotowe w 2028 roku.
„W warunkach rosnącego zapotrzebowania na energię kluczowe stają się zarówno dywersyfikacja źródeł wytwarzania, jak i zdolność bilansowania, a morska energetyka wiatrowa w istotny sposób odpowiada na oba te wyzwania” – stwierdza Polenergia w komentarzu dla Business Insidera.
Łączne moce w polskim offshore do 2030 r. mają wynieść 5,9 GW, czyli ponad połowę obecnych mocy wiatrowych zainstalowanych na lądzie. A to tylko początek.
Polska liderem? Europa patrzy na Bałtyk
Według danych organizacji Wind Europe za 2025 r., morskie farmy wiatrowe na wodach terytorialnych Starego Kontynentu liczyły 39 GW mocy zainstalowanej. Najwięcej mają Niemcy (9,6 GW), a na kolejnych miejscach są Holandia (4,7 GW) i Dania (2,6 GW).
Wind Europe przewiduje jednak, że do 2030 r. europejskie moce zainstalowane urosną do 73 GW. I właśnie w tym ogromnym wzroście Polska ma odegrać kluczową rolę. Organizacja wskazuje, że nowym europejskim liderem branży jest Polska.
Nie tylko energia, ale i bezpieczeństwo
Tu pojawia się kluczowe pytanie: jak chronić tę nową, krytyczną infrastrukturę? Podobnie jak reszta infrastruktury na Bałtyku, morskie wiatraki są narażone na hybrydowe ataki. NATO stale monitoruje sytuację w akwenie, używa sond i dronów i jest w kontakcie z operatorami.
Ekspertka ds. offshore z Politechniki Gdańskiej, Klaudia Maciata, rekomenduje w publikacji ABW: ustawowe doprecyzowanie statusu morskich farm wiatrowych jako infrastruktury krytycznej oraz stosowanie radarów czy sensorów akustycznych.
Wind Europe w nowym opracowaniu odwołuje się do konkluzji szczytu państw regionu Morza Północnego: „ochrona morskich farm wiatrowych nie może być dłużej opcjonalna”.
Według konkluzji szczytu bezpieczeństwo wszelkiej infrastruktury na morzu powinno opierać się na bliskiej współpracy rządów i biznesu.
Organizacja zastrzega, że nie chodzi o militaryzację instalacji, ale o ich „wyczulenie” na nietypowe zachowania, które mogłyby odciąć farmy od odbiorców.
Odstraszanie poprzez jawność
Eksperci Wind Europe podkreślają ciekawą strategię: rzetelny monitoring i rejestrowanie incydentów potwierdzają ich występowanie, przez co przeciwnik nie może zaprzeczać.
Według Wind Europe uzyskiwana w ten sposób jawność może sama w sobie działać odstraszająco.
Wind Europe stwierdza też, że działalność producentów energii służąca ogólnemu bezpieczeństwu powinna być do pewnego stopnia finansowana z publicznych środków. Wymogi związane z ochroną powinny być obowiązkowe na etapie procedur zezwoleniowych – „Bezpieczeństwo to imperatyw, a nie przestrzeń konkurencji”.
Co dalej?
Rynek offshore będzie się rozwijał. Na samym Morzu Północnym do 2050 r. ma „wyrosnąć” łącznie 300 GW mocy. Zapotrzebowanie na prąd w Europie będzie rosło wraz z dekarbonizacją.
„Odporność tych zasobów (morskich farm wiatrowych) jest ściśle związana z szerszą strategiczną odpornością oraz niezależnością energetyczną Europy” – podkreśla Wind Europe.
Polska, z gigantycznymi projektami na Bałtyku, staje więc nie tylko ważnym producentem energii, ale też kluczowym elementem europejskiej strategicznej odporności. Era offshore nad Bałtykiem rozpoczęła się na serio – i będzie wymagała nie tylko inwestycji, ale i inteligentnej ochrony.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.