Rynek ma poważny problem z rozróżnieniem rzeczywistości od marzeń. Oto najnowsze sygnały, które każą zadać pytanie: czy hossa napędzana sztuczną inteligencją to bańka, która lada moment pęknie?

Prawie połowa planowanych centrów danych w USA opóźniona lub anulowana

Zacznijmy od twardych danych. Bloomberg podaje, że niemal połowa centrów danych planowanych w Stanach Zjednoczonych jest obecnie opóźniona lub całkowicie anulowana. Główny powód? Wąskie gardła w imporcie kluczowych komponentów i elektroniki – przede wszystkim z Chin.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak zwracają uwagę eksperci z Parkiet.com, problemy z podzespołami i materiałami to jedno, ale fundamentalne pytania dotyczą samej opłacalności miliardowych inwestycji w AI. Coraz częściej słychać głosy, że tezy biznesowe uzasadniające gigantyczne nakłady na rozwój infrastruktury AI mają coraz mniejsze umocowanie w rzeczywistości.

Rynek w równoległym wszechświecie

Tymczasem na giełdach dzieje się coś zaskakującego. Mimo wojny na Bliskim Wschodzie, szoków naftowych i dziesiątek tysięcy zwolnień, rynek akcji zdaje się być w swoim własnym świecie. Erik Gordon, profesor przedsiębiorczości i ekspert rynkowy, w rozmowie z Business Insiderem nie zostawia na inwestorach suchej nitki.

Rynek wzrusza ramionami na wojnę na Bliskim Wschodzie, inflację, szalone ceny ropy i dziesiątki tysięcy zwolnień.

Jego zdaniem rynek stworzył własny wszechświat, w którym jedynymi realnymi rzeczami są firmy mające „AI” w nazwie. To niebezpieczne oderwanie od rzeczywistości, które – jak ostrzega gorąco – może skończyć się bolesną korektą.

Narracja coraz bardziej przypomina obietnice Muska

Co gorsza, historia się powtarza. ChatGPT jest z nami od ponad trzech lat, a z każdą nową wersją popularnych chatbotów obserwujemy coraz bardziej alarmistyczną narrację. Zmiany w modelach są coraz bardziej kosmetyczne, a atmosfera wokół kolejnych premier przypomina raczej marketingowy spektakl niż prawdziwy przełom.

Pojawia się też coraz więcej pytań o tzw. „Claude Mythos” – rzekomo rewolucyjny model AI, o którym dowiedzieliśmy się początkowo z wycieku danych. Eksperci z Parkiet.com wskazują, że jeśli do wycieku faktycznie doszło, to zdolności modelu nie pokrywają się z obietnicami firmy. Jeśli wyciek był kontrolowany, to mamy do czynienia z próbą sterowania sentymentem. W obu przypadkach budzi to poważne wątpliwości etyczne i biznesowe.

AI spala miliardy, a pracowników nie ubywa

Kolejny ciekawy paradoks: w amerykańskich spółkach technologicznych słyszymy o „fali zwolnień w AI” przynajmniej raz w tygodniu. A jednak, jak wynika z danych w publikacjach 10‑Q i 10‑K składanych do SEC, deklarowana liczba pracowników w większości z tych firm nie spada, a często nawet rośnie.

To dobitnie pokazuje, że narracja liderów AI coraz bardziej przypomina obietnice Elona Muska dotyczące Hyperloopa czy kolonii na Marsie. Z tą różnicą, że Tesla i SpaceX zarabiają na siebie – a firmy AI wciąż przepalają miliardy dolarów rocznie, bez perspektyw na szybką poprawę rentowności.

Czy to już pękanie bańki?

Opóźnienia centrów danych, rosnące koszty komponentów, coraz bardziej oderwana od fundamentów wycena spółek AI – to wszystko składa się na obraz rynku, który może być bliski poważnego przewartościowania.

Kamil Szczepański, analityk rynków finansowych XTB, ostrzega, że jeśli wyceny będą musiały ostatecznie zmierzyć się z rzeczywistością, ryzyko głębokiej korekty jest bardzo realne. A na razie – jak wskazuje Erik Gordon – inwestorzy wolą udawać, że żadne zagrożenia nie istnieją.

Czy ta bańka pęknie? Odpowiedź poznamy prawdopodobnie szybciej, niż wielu by chciało.