Czy Polska powinna finansować zbrojenia, wykorzystując ukryte zyski z rezerw złota NBP, czy może lepiej postawić na współpracę z Europą? Były prezes banku centralnego nie pozostawia złudzeń – pomysł Adama Glapińskiego to, jego zdaniem, droga donikąd.

Kontrowersyjny pomysł na ponad 190 mld zł

Prezes NBP Adam Glapiński zaproponował, by sfinansować polskie zbrojenia, wykorzystując niezrealizowane zyski z wyceny złota w rezerwach banku centralnego. Chodzi o przeprowadzenie operacji rynkowych, które – według tej koncepcji – wygenerowałyby ponad 190 miliardów złotych bez uszczuplania samych rezerw walutowych. Brzmi jak finansowy majstersztyk? Nie dla wszystkich.

Marek Belka nie przebiera w słowach

Były premier i były prezes NBP, Marek Belka, krytycznie ocenił ten pomysł w rozmowie z PAP. Jego zdaniem, cała propozycja służy wyłącznie jednemu celowi.

„To nie jest dobry pomysł, bo on służy tylko temu, aby zablokować europejski program SAFE, czyli po prostu zablokować wysiłek zbrojeniowy Unii Europejskiej, czyli także nasz” – stwierdził Belka.

Dlaczego? Bo europejski SAFE zakłada pierwszeństwo w zakupach uzbrojenia wyprodukowanego w UE. Belka zwraca też uwagę na ryzyko: „Przede wszystkim te zyski, od czasu kiedyśmy to zaczęli rozważać, chyba prawie w połowie zniknęły…” – zauważył, wskazując na niepewność co do przyszłych cen złota.

Alternatywa: Rezerwy walutowe za zgodą EBC

Ale Belka nie tylko krytykuje. Proponuje własne, jego zdaniem lepsze, rozwiązanie. Zamiast bawić się w operacje na złocie, sugeruje wykorzystanie części rezerw walutowych NBP na zakup uzbrojenia. I tu pojawia się kluczowy warunek.

„Do tego trzeba byłoby przede wszystkim nieoficjalnie – absolutnie nieoficjalnie – pogadać z EBC” – mówi były prezes.

Dlaczego? Bo, jak wyjaśnia, w prawie unijnym istnieje przepis, który pozwala krajom będącym w Europejskim Systemie Banków Centralnych, ale nieprzyjmującym euro, na przeznaczenie rezerw na inne cele niż obrona stabilności waluty. Warunkiem jest pozwolenie – a właściwie brak sprzeciwu – ze strony Europejskiego Banku Centralnego. Według Belki, takie rozwiązanie byłoby bardziej przejrzyste i lepiej wpisywałoby się w europejską współpracę bezpieczeństwa.

W tle polityczna rozgrywka i projekt PSL

Spór o finansowanie zbrojeń ma też swój czysto polityczny wymiar. Belka odniósł się do projektu ustawy SAFE 0 proc., ogłoszonego przez wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza i klub PSL. Projekt ten łączy wykorzystanie środków zarówno z europejskiego SAFE, jak i z NBP.

„No jasne, jako minister wojny, że tak powiem, też brałbym pieniądze skąd tylko się da” – skomentował Belka propozycję PSL.

Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że oczekuje procedowania projektu na pierwszym posiedzeniu Sejmu po świętach. To reakcja na wcześniejszy projekt prezydencki, który spotkał się z krytyką koalicji rządzącej i – jak ogłosił marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty – na razie nie będzie procedowany.

Co dalej z miliardami na obronność?

Debata wciąż trwa, a stawka jest ogromna. Z jednej strony mamy propozycję wygenerowania gigantycznych środków z operacji na rezerwach złota. Z drugiej – ostrzeżenie, że może to zaszkodzić solidarności zbrojeniowej z Europą i alternatywną ścieżkę przez rezerwy walutowe. Decyzja, którą drogą pójdzie Polska, zaważy nie tylko na stanie finansów, ale i na naszej pozycji w unijnych strukturach bezpieczeństwa. A czasu na rozstrzygnięcie jest coraz mniej.