Bitcoin w zapaści: wieloryby wyprzedają, a 40% podaży jest na stracie. Gdzie jest dno?
Pixabay.com / Tumisu
Czy Bitcoin wraca do scenariusza z 2022 roku, a może tym razem jest zupełnie inaczej? Nowe analizy firmy CryptoQuant rzucają zimne światło na stan rynku i działanie największych graczy, a eksperci zastanawiają się, czy znany wszystkim czteroletni cykl halvingu jeszcze się powtórzy.
Wieloryby redukują ekspozycję, a delfiny zwalniają
Raport CryptoQuant nie pozostawia złudzeń: struktura rynku wyraźnie się pogarsza. Najwięksi posiadacze (tzw. wieloryby z 1 000–10 000 BTC) przeszli z fazy akumulacji do ograniczania ekspozycji. Roczna dynamika ich sald spadła poniżej zera, a obraz rynku zaczyna przypominać ten z bessy w 2022 roku.
Ale to nie wszystko. Spowolnienie dotyczy też większej grupy instytucjonalnych „delfinów” (100–1 000 BTC), wśród których dominują fundusze ETF i korporacje. Choć ich salda nadal rosną rocznie, tempo wzrostu wyraźnie osłabło. Miesięczny wzrost sald w obu grupach jest bliski zeru, a salda delfinów od września 2025 tworzą coraz niższe szczyty – historyczny sygnał słabnącego popytu.
Paradoks rekordowych hodlerów
Tu pojawia się ciekawy paradoks. Choć podaż w rękach długoterminowych inwestorów (hodlerów) osiągnęła rekordowy poziom 15,8 mln BTC, CryptoQuant interpretuje to jako znak ostrzegawczy. Dlaczego?
Według analityków firmy, tak wysoki udział długoterminowych posiadaczy sugeruje ograniczony napływ nowych uczestników rynku. W praktyce coraz więcej podaży jest zamrożone, a popyt nie rośnie na tyle szybko, by napędzać dalsze wzrosty. Rekord hodlerów może więc maskować problem braku świeżego kapitału.
Gdzie analitycy szukają dna?
Tim Sun z HashKey Group szacuje, że po ostatniej korekcie udział podaży BTC w niezrealizowanej stracie wzrósł do niemal 50% – to najwyższy poziom od końca bessy w 2022 r. Gdzie więc może być dno?
Według jego wyliczeń, obszar absolutnego dna rynku mógłby znajdować się między 40 000 a 45 000 USD. Jednak bardziej prawdopodobny scenariusz to ukształtowanie lokalnego minimum w strefie 55 000–60 000 USD, pod warunkiem braku dalszej eskalacji napięć USA-Iran i utrzymania stóp procentowych Fed.
Trwałe odbicie rynku będzie zależało przede wszystkim od złagodzenia polityki monetarnej i poprawy globalnych warunków płynnościowych – podkreśla Sun.
Aż 40% podaży jest „pod kreską”
Podobne wnioski ma analityk CryptoQuant o pseudonimie „Darkfost”. Jego zdaniem Bitcoin wciąż porusza się w trudnym do nawigacji szerokim przedziale, a około 40% całkowitej podaży BTC znajduje się obecnie na stracie. Przy cenie około 73 700 USD oznacza to, że blisko 40% monet zostało kupionych drożej i jest teraz utrzymywanych poniżej ceny zakupu.
„BTC kontynuuje handel w klastrze dystrybucji między 66 000 a 80 000 USD, gdzie kupujący i sprzedający wciąż toczą walkę o kontrolę” – napisał Darkfost.
Czy ten cykl będzie inny? Pytanie o halving
Tymczasem inny analityk, CryptoCon, patrzy na sytuację przez pryzmat historii cykli. Porównując obecną bessę do poprzednich, doszedł do zaskakującego wniosku.
Patrząc ściśle na proporcje tej bessy w porównaniu do innych, jasne jest, że ludzie są zbyt zdesperowani, by zamienić to w okazję do zakupu – twierdzi CryptoCon.
Ekspert kwestionuje nawet święty graal krypto-inwestorów: teorię cyklu halvingu. Jego zdaniem, skoro czteroletni schemat jest już powszechnie znany, rynek może zacząć się przed nim „chronić” poprzez zmienne narracje, a sam cykl może nie powtórzyć się tak, jak dotąd.
CryptoCon dopuszcza nawet scenariusz „nieudanego cyklu”, w którym Bitcoin nie ustanowi nowego rekordu wszech czasów. Dla porównania przywołuje złoto, które po szczycie z lat 80. spadało przez około trzy dekady, zanim odbiło. Zastrzega jednak, że nie przewiduje takiego losu dla BTC w tym cyklu.
Podsumowanie: rynek szuka równowagi
Pogarszająca się aktywność wielorybów, rekordowy, lecz potencjalnie niedźwiedzi udział hodlerów, oraz fakt, że 40-50% podaży jest na stracie, tworzą obraz rynku pod presją. Analitycy wskazują potencjalne strefy dna, ale jednocześnie ostrzegają, że entuzjazm do akumulacji na niższych poziomach może być przedwczesny. Wszyscy zgadzają się w jednym: klucz do trwałego odbicia leży po stronie globalnej płynności i polityki monetarnej głównych banków centralnych.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.