Co się stanie, gdy kolejna kluczowa arteria światowego handlu zostanie zablokowana? To nie jest już tylko hipotetyczne pytanie. Jemeńscy rebelianci Huti przystąpili do wojny na Bliskim Wschodzie po stronie Iranu, a Teheran otwarcie grozi zamknięciem strategicznej cieśniny Bab al-Mandab. Globalna gospodarka stoi przed widmem nowego, potężnego wstrząsu.

Huti wchodzą do gry

Ruch Huti z Jemenu otwarcie przyłączył się do konfliktu, wystrzeliwując pociski balistyczne w cele w Izraelu. Oświadczyli, że będą walczyć, dopóki agresja na Iran się nie zakończy. To posunięcie natychmiast postawiło w centrum uwagi cieśninę Bab al-Mandab („Brama łez”) u wybrzeży Jemenu.

Dlaczego ten punkt na mapie jest tak newralgiczny? To kluczowa brama dla ruchu morskiego w kierunku Kanału Sueskiego.

„Ich zaangażowanie grozi zaostrzeniem i tak już niestabilnej wojny, co będzie miało istotne konsekwencje dla stabilności regionalnej, handlu międzynarodowego i warunków humanitarnych” – powiedział Farea al-Muslimi, analityk ds. Jemenu w Chatham House, cytowany przez „FT”.

Katastrofalne skutki dla gospodarki

Blokada lub poważne zakłócenia w cieśninie Bab al-Mandab miałyby katastrofalne skutki dla światowej gospodarki. Szczególnie biorąc pod uwagę, że cieśnina Ormuz została już praktycznie zablokowana dla większości statków.

Cieśnina Bab al-Mandab, położona między Jemenem a Rogiem Afryki, łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i Oceanem Indyjskim. Przepływa przez nią około 12% światowego handlu i znaczne ilości ropy naftowej i gazu.

Zaangażowanie Huti grozi rozszerzeniem konfliktu, biorąc pod uwagę ich sprawdzoną zdolność do zakłócania szlaków żeglugowych wokół Półwyspu Arabskiego i na Morzu Czerwonym.

Iran wyciąga kolejny as z rękawa

Ale to nie wszystko. Wysoki rangą irański urzędnik ostrzegł agencję Reuters, że sojusznicy Iranu zablokują również cieśninę Bab al-Mandab, jeżeli sytuacja wymknie się spod kontroli.

„Nie są prowadzone negocjacje z USA, które chcą, by Iran poddał się pod presją” – powiedział urzędnik. Dodał, że Waszyngton żąda otwarcia cieśniny Ormuz w zamian za „puste obietnice”.

Źródło Reutersa poszło nawet dalej, grożąc, że jeżeli Stany Zjednoczone zaatakują irańskie elektrownie, „cały region i Arabia Saudyjska pogrążą się w całkowitej ciemności”.

„Poważna i głęboko niepokojąca eskalacja”

Ruch rebeliantów z Jemenu został określony jako „poważna i głęboko niepokojąca eskalacja”. Jak podkreślił analityk al-Muslimi, potencjalnego wpływu na kluczowe szlaki morskie, „zwłaszcza na Morzu Czerwonym i w cieśninie Bab al-Mandab, nie można przecenić”.

Huti już wcześniej udowodnili swoją skuteczność. Po ataku Hamasu z 7 października 2023 r. wystrzelili setki pocisków i dronów w kierunku Izraela i poważnie zakłócili przepływ towarów przez Morze Czerwone przez około dwa lata.

Teraz, według doniesień Reutersa, są gotowi ponownie uderzyć na kluczowy szlak wodny w geście solidarności z Teheranem. Posunięcie to pogłębiłoby światowy kryzys naftowy i gospodarczy wywołany wojną na Bliskim Wschodzie.

Arabia Saudyjska w trybie awaryjnym

W obliczu zamknięcia cieśniny Ormuz Arabia Saudyjska już uruchomiła plan awaryjny. Królestwo transportuje ropę rurociągiem do portu Janbu nad Morzem Czerwonym, szukając alternatyw dla zablokowanych szlaków morskich.

Wojna, która rozpoczęła się od ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego, trwa już piąty tydzień. Jak podaje Business Insider Polska, powoduje ona największe w historii zakłócenia w dostawach energii, uderzając w globalną gospodarkę i podsycając obawy o inflację.

Ruch na szlaku przez Bab al-Mandab jest od kilku lat ograniczony z powodu ataków sprzymierzonych z Iranem rebeliantów Huti. Teraz grozi mu całkowite sparaliżowanie. „Brama łez” może wkrótce zasłużyć na swoją nazwę w nowy, globalnie bolesny sposób.