Początek letniego sezonu w Bułgarii nie napawa optymizmem. Branża turystyczna szacuje, że liczba odwiedzających spadła o 30-40% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Mimo że głównym powodem nie jest wyłącznie przyjęcie wspólnej waluty, turyści, zwłaszcza ci stali, zwracają uwagę na wyraźny wzrost cen.

Trudny start sezonu po euro

W tym roku Bułgaria mierzy się z poważnym wyzwaniem. Według Weselina Nalbantova, wiceprzewodniczącego Bułgarskiego Stowarzyszenia Hotelarzy i Restauratorów, spadek liczby turystów sięga od 30 do 40 procent. Nalbantov zaznacza, że ostateczna ocena sytuacji będzie możliwa dopiero po zakończeniu sezonu. Również minister turystyki Ilin Dimitrov nie kryje rozczarowania, podkreślając, że mimo przygotowanych kurortów, liczba gości jest znacznie niższa od oczekiwań.

Najbardziej odczuwalny jest odpływ turystów z Niemiec i Rumunii, którzy do tej pory stanowili kluczową grupę dla bułgarskiej branży. Dla porównania, w 2025 roku kraj odwiedziła rekordowa liczba 9,5 mln turystów, z czego ponad 43% noclegów przypadło na lipiec i sierpień.

Ceny w górę, turyści dzielą opinie

Od 1 stycznia 2026 roku Bułgaria przyjęła euro, co dla wielu turystów jest bezpośrednim powodem wzrostu cen. Weronika Ziółkowska, przewodniczka i współwłaścicielka firmy organizującej wycieczki w Bułgarii, przyznaje, że w jej ulubionych restauracjach w Nesebyrze ceny poszły w górę o 15-20% w porównaniu z poprzednim rokiem. Od 1 lipca bilet autobusowy na trasie Słoneczny Brzeg – Nesebyr podrożał z 1 do 1,60 euro, a przejazd taksówką dla czterech osób na tej samej trasie kosztuje około 10 euro.

Zauważa jednak, że opinie na ten temat są podzielone. Osoby odwiedzające Bułgarię po raz pierwszy często mówią, że nie jest tak drogo, jak się obawiały. Inaczej sytuację postrzegają stali bywalcy, którzy dostrzegają wyraźne podwyżki i mówią o zaskoczeniu, że za niektóre potrawy trzeba zapłacić nawet dwa razy więcej niż dwa lata temu.

Ekspert: euro to nie wszystko

Adam Karpiński z WSB Merito we Wrocławiu jest zdania, że samej zmiany waluty nie można uznać za główny czynnik spadku liczby turystów. Zwraca uwagę, że Bułgarię odwiedzają nie tylko Polacy czy Czesi, ale także turyści z krajów strefy euro, dla których zmiana waluty nie stanowi problemu. Podkreśla, że euro wprowadzono bardzo ostrożnie, ponieważ od lat obowiązywał sztywny kurs lewa do euro.

Jego zdaniem przyczyną mogą być inne czynniki, takie jak wojna w rejonie Morza Czarnego, która może zniechęcać część turystów. Karpiński zauważa również, że Bułgaria, która na początku XXI wieku przyciągała gości niskimi cenami, obecnie oferuje wyższy standard usług, co przełożyło się na wzrost cen.

Polacy nie rezygnują z Bułgarii

Chociaż lokalni przewodnicy odczuwają spadek liczby klientów, to dane z portali rezerwacyjnych pokazują, że Polacy wciąż chętnie wybierają Bułgarię. Joanna Kwiatkowska, Product Manager w eSky.pl, informuje, że udział Bułgarii w sprzedaży pakietów lot+hotel na lipiec i sierpień wzrósł z 2,3% do 8,2% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Portal wakacje.pl potwierdza, że Bułgaria pozostaje jednym z najpopularniejszych kierunków na wyjazdy zorganizowane w sezonie letnim.

Podobne problemy w regionie

Bułgaria nie jest jedynym krajem, który w tym roku zmaga się ze spadkiem liczby turystów. W czerwcu Chorwację odwiedziło o 7% mniej turystów niż rok temu, a liczba noclegów spadła o 6%. Znaczny odpływ odnotowano szczególnie wśród gości z Niemiec, gdzie liczba przyjazdów spadła o około 36%, a noclegów o 28%. Minister sportu i turystyki Tonči Glavina uspokaja jednak, że wyniki z czerwca nie dają pełnego obrazu, bo w maju ruch wzrósł o 11%, a pierwsze sześć miesięcy łącznie dają powody do zadowolenia. Mniejszym zainteresowaniem cieszy się również Grecja, gdzie przyjezdnych jest o 8-10% mniej niż w roku ubiegłym.