Czy polski Bumech właśnie odkrył swoją żyłę złota, a właściwie cynku i miedzi, na drugim końcu świata? Odpowiedź brzmi: tak, i to dosłownie. Notowana na GPW spółka kontrolowana przez Marcina i Annę Sutkowskich podpisała właśnie umowę, która daje jej kontrolę nad bogatą kopalnią w Republice Południowej Afryki. I rynek zareagował entuzjastycznie.

Kurs leci w górę jak winda w kopalni

Akcje Bumechu zareagowały na komunikat wzrostem o 26%, do poziomu 28,70 zł. To jasny sygnał od inwestorów, którzy dostrzegli potencjał w tym śmiałym, transkontynentalnym ruchu. Po tych informacjach kurs spółki gwałtownie wzrósł.

Co dokładnie kupił Bumech?

Mowa o kopalni Maranda, zlokalizowanej we wschodniej części prowincji Limpopo w RPA, na terenie Maranda 932LT. To nie byle jaki zakątek – złoże znajduje się w formacji geologicznej pasa Murchison Greenstone Belt na Kratonie Kaapvaal.

Kopalnia jest głębinowa, z mineralizacją od 100 metrów pod powierzchnią. Co najciekawsze, dotychczasowe wydobycie realizowane było na zaledwie 10% obszaru koncesyjnego, na głębokości od 100 do 330 metrów. To oznacza, że ogromna część potencjału wciąż czeka na odkrycie.

Skarbiec pełen metali

O co tyle szumu? O surowce, które są dziś na wagę złota. Kopalnia Maranda dysponuje złożami rud cynku, miedzi, srebra i pirytu. Ostatnie szacunki, pochodzące jeszcze z czasów, gdy wydobycie zawieszono w 2005 roku, mówią o 1,1 mln ton siarczków o średniej zawartości 23% cynku i 3% miedzi.

Ale to nie wszystko. Z komunikatu spółki dowiadujemy się, że przeliczone zasoby przemysłowe są znacznie większe i sięgają 6-8 milionów ton rudy. Historyczne średnie zawartości metali w wydobytej rudzie to 23% Zn, 3,9% Cu, 300 ppm In, 30 ppm Ag.

A tu wisienka na torcie: transakcja obejmuje też drugi obszar górniczy – pole Burgersdorp o powierzchni ok. 850 ha z koncesją na wydobycie złota metodą powierzchniową. Zawartość złota in situ oscyluje tam w przedziale 2.1 – 3.9 g na tonę.

Skomplikowana transakcja, jasne cele

Umowa została zawarta z Booysen Family Trust (BFT) i Maranda Mining Company PTY LTD (MMC). To nie jest proste przejęcie, a misternie utkana struktura joint venture.

Powstaną dwie spółki:

  1. Maranda Minerals Company PTY LTD – przejmie koncesje na wydobycie. W spółce tej 70% udziałów będzie miała Svea Mining Exploration PTY LTD (w której Bumech, przez swoją spółkę zależną SIST, ma 51%, a 49% MMC). Pozostałe 30% trafi do uprawnionych obywateli RPA, zgodnie z lokalną regulacją Broad-Based Black Economic Empowerment.
  2. Giyani Mining Exploration PTY LTD – przejmie operacyjne prowadzenie kopalni i infrastruktury. Tutaj SIST (Bumech) będzie miał 51% udziałów, a 49% BFT.

„Transakcja została zaplanowana jako etapowy proces, obejmujący m.in. przejęcie aktywów, uporządkowanie struktury właścicielskiej oraz przygotowanie projektu do dalszego skalowania” – napisano w komunikacie.

Ile to wszystko kosztuje?

Łączna wartość transakcji to 60 mln randów (ok. 13 mln zł). Ale to dopiero początek wydatków. Na modernizację i zwiększenie wydajności kopalni w latach 2026-2028 Bumech zobowiązał się do wydania kolejnych ok. 120 mln randów (26 mln zł). Łącznie mówimy więc o nakładach rzędu 39 mln zł.

Dla porównania, na koniec września ubiegłego roku spółka miała 11,8 mln zł płynnych środków finansowych.

Ambitne plany na przyszłość

Obecnie kopalnia może wydobyć i przetworzyć do 180 tysięcy ton rudy rocznie. Plany są jednak dużo śmielsze. Strony umowy zobowiązały się do przeprowadzenia pełnej inwentaryzacji geologicznej w standardzie JORC oraz inwestycji, które mają m.in.:

  • Zwiększyć zdolności wydobywcze kopalni Maranda.
  • Rozpocząć wydobycie ze złoża Burgersdorp.
  • Zwiększyć zdolności przetwórcze zakładu wzbogacania rud do 800 tys. ton rudy rocznie.

Bumech, który na co dzień zajmuje się wydobyciem węgla w kopalni „Silesia” oraz produkcją maszyn górniczych, zdecydowanie poszerza więc swoje horyzonty. I wygląda na to, że inwestorzy w tę wizję uwierzyli.