Czy linie lotnicze mogą obciążać pasażerów dodatkową opłatą za paliwo już po dokonaniu rezerwacji? Okazuje się, że taka praktyka może być sprzeczna z prawem UE, a Komisja Europejska stawia w tej sprawie wyraźne stanowisko.

Koniec z ukrytymi kosztami?

W odpowiedzi na zapytanie Polskiej Agencji Prasowej Komisja Europejska przypomniała kluczową zasadę: unijne rozporządzenie wymaga od sprzedawców biletów lotniczych podawania ostatecznej ceny do zapłaty już w momencie zakupu. Ta cena musi zawierać wszystkie nieuniknione i przewidywalne podatki, opłaty oraz należności.

„Zgodnie z unijnym rozporządzeniem w sprawie usług lotniczych, każdy, kto sprzedaje bilety lotnicze, musi zawsze podawać ostateczną cenę do zapłaty przy zakupie biletu” – podała KE.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Komisja zaznaczyła, że wysokie ceny paliw lotniczych są od tygodni całkowicie przewidywalne. Linie lotnicze mogą – i powinny – dostosowywać do nich swoje publikowane taryfy.

„Nie ma uzasadnienia doliczania dopłat paliwowych do biletów po ich zakupie” – stwierdziła KE. Co więcej, wiele europejskich przewoźników zabezpiecza się przed wahaniami cen, więc nie są narażone na pełny wzrost kosztów paliwa.

Hiszpańska Volotea pierwsza na celowniku

Przykładem praktyki, która wywołała reakcję Brukseli, jest ruch hiszpańskiej linii Volotea. Jako pierwsza w Europie wprowadziła ona dodatkową opłatę w wysokości do 14 euro (ok. 59 zł), doliczaną do ceny biletu już po jego zakupie.

Tego rodzaju działania mogą łamać nie tylko rozporządzenie, ale także unijne dyrektywy dotyczące nieuczciwych praktyk handlowych oraz nieuczciwych warunków umownych. Komisja zaznacza jednak, że obie dyrektywy stosują krajowe urzędy ochrony konsumentów i każdy przypadek trzeba ocenić indywidualnie. W Polsce sprawą może zająć się np. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK).

Co z odwołanymi lotami? KE nie pozostawia wątpliwości

Ale to nie koniec ważnych informacji dla pasażerów. W wywiadzie dla „Financial Times” komisarz ds. transportu Apostolos Dzidzikostas przedstawił jasne stanowisko.

Jeśli linie lotnicze z powodu wysokich cen paliw zdecydują się na odwołanie części lotów, będą musiały wypłacić odszkodowanie pasażerom. Kryzys paliwowy nie jest bowiem wystarczającym uzasadnieniem, by tego nie robić.

„Jeśli linie lotnicze z powodu wysokich cen paliw zdecydują się na odwołanie części lotów, to i tak będą musieli wypłacić odszkodowanie pasażerom” – powiedział Dzidzikostas.

Czy zabraknie paliwa? KE uspokaja i działa

Komisja Europejska szacuje, że europejskie rafinerie są w stanie pokryć 70 proc. unijnego zapotrzebowania na kerozynę (paliwo lotnicze). Warunkiem jest jednak koordynacja dostępu do paliwa między państwami członkowskimi.

Obecnie UE sprowadza 40 proc. paliwa lotniczego z krajów trzecich, a połowa tego odsetka pochodzi z blokowanej przez Iran cieśniny Ormuz. Mimo to, komisarz Dzidzikostas uspokaja: Europa „może zapewnić dostawy paliwa lotniczego przez długi czas”.

KE zapowiedziała, że wyda konkretne zalecenia dla państw członkowskich właśnie w tej sprawie – zarówno dotyczące zasad cenowych, jak i koordynacji dostaw paliwa oraz praw pasażerów.

Wniosek dla podróżnych jest prosty: naliczanie dopłat po fakcie zakupu biletu stoi w sprzeczności z unijnym prawem. A dla linii lotniczych – jasny sygnał od regulatora, że przewidywalne koszty powinny znaleźć się w cenie wyjściowej, a nie być ukrytą niespodzianką dla konsumenta.