Europejski rynek gazu znowu jest pod presją. Ceny benchmarkowych kontraktów TTF w Amsterdamie poszły w górę, a zapasy w magazynach są znacznie poniżej średniej z ostatnich pięciu lat. Tymczasem Katar – największy producent LNG w regionie Zatoki Perskiej – wciąż nie wznowił normalnej produkcji po zakłóceniach w Cieśninie Ormuz, choć jego premier obiecuje poprawę w ciągu kilku tygodni.

Magazyny w Europie wołają o pompowanie

Jak wynika z danych Gas Infrastructure Europe, poziom zapełnienia magazynów gazu w Unii Europejskiej wynosi obecnie 49,1%. To znacznie mniej niż średnia pięcioletnia dla tej pory roku, która sięga 63,9%. W liczbach bezwzględnych w unijnych magazynach znajduje się 555,04 TWh gazu.

Szczególnie niski poziom widać w kluczowych krajach. Niemieckie magazyny są wypełnione w 41,8% (średnia 5-letnia: 62,9%), a holenderskie zaledwie w 25,7% (średnia: 55,7%). Nawet jeśli spojrzeć na pojemność nominalną, Niemcy mają około 100 TWh przy 41% wypełnienia, a Holandia 36 TWh przy 25%.

Polska na tym tle wypada lepiej procentowo – mamy 72,1% wypełnienia (26,55 TWh) wobec średniej 5-letniej 73,8%, ale – jak ostrzegają eksperci – to tylko pozorny komfort.

Katar obiecuje wznowienie produkcji, ale na razie dostawy są niewystarczające

Głównym powodem niepokoju są wciąż ograniczone dostawy LNG przez Cieśninę Ormuz. Katar, który jest głównym producentem skroplonego gazu w regionie, nie wznowił jeszcze normalnej produkcji. Premier Kataru, szejk Mohammed bin Abdulrahman Al-Thani, w wywiadzie dla „Financial Times” zapowiedział jednak zmianę:

„W ciągu kilku tygodni produkcja LNG wróci do normy, z wyjątkiem uszkodzonych części obiektów produkcyjnych.”

Obecnie udało się wyeksportować tylko kilka dostaw do Azji dzięki „maskowaniu” lokalizacji gazowców ze względów bezpieczeństwa, ale wolumeny są znacznie niższe niż zwykle. Powrót podaży do poziomu sprzed kryzysu pomógłby złagodzić globalny kryzys paliwowy, zwłaszcza że wiele krajów stara się odbudować zapasy przed zimą.

Szansa na 90% wypełnienia? Eksperci studzą optymizm

Unijne rozporządzenie wymaga, by magazyny gazu były wypełnione w 90% między 1 października a 1 grudnia. Czy to realne? Tomasz Niewiński z Biura Strategii Rynkowych PKO BP nie ma wątpliwości:

„Ryzyko, że UE nie osiągnie zakładanego poziomu (90%) napełnienia magazynów gazu przed zimą jest wysokie.”

Z kolei Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego z Polaris FIZ, zwraca uwagę na czynniki łagodzące: stopniowy powrót dostaw z Bliskiego Wschodu, spadek cen w ostatnich dniach oraz planowane uruchomienie nowych mocy eksportowych LNG w Ameryce Północnej jesienią. To powinno zwiększyć globalną podaż. Czopek przypomina, że przed zawirowaniem rynek obawiał się wręcz nadpodaży LNG, co odzwierciedlały niskie ceny TTF pod koniec ubiegłego roku.

Polska: wysoki procent, ale małe magazyny

Karina Szostak, prezes Gas Storage Poland, zapewnia, że osiągnięty w lipcu poziom 72,1% potwierdza zaawansowane przygotowanie do sezonu zimowego. Jednak Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, studzi entuzjazm:

„Polskie magazyny gazu na tle Europy są bardzo małe, dlatego wypełnienie ich w niemal 100% nie będzie jakimkolwiek wyzwaniem.”

Nominalnie w Polsce mamy 26,55 TWh, podczas gdy Niemcy przy 41% wypełnienia dysponują około 100 TWh. Zuzanna Nowak, niezależna analityk ds. bezpieczeństwa energetycznego, podkreśla, że nie jesteśmy w sytuacji alarmowej, ale „obecny status nie powinien być mylony z pełnym komfortem”. Prawdziwe bezpieczeństwo zależy od elastyczności portfela dużych graczy i odporności systemu na zimową kumulację ryzyk: długotrwałe mrozy, rywalizację z Azją o LNG czy nagłe awarie infrastruktury.

Co dalej z cenami gazu?

Analitycy przewidują, że im bliżej zimy, tym presja na wzrost cen będzie większa. Dodatkowym czynnikiem jest rywalizacja Europy z Azją o dostępne dostawy – azjatycki benchmark JKM od marca notowany jest z premią. Tomasz Niewiński ocenia, że nawet po wznowieniu dostaw z Bliskiego Wschodu ceny poniżej 30 euro za MWh są na razie nieosiągalne. Uczestnicy rynku spodziewają się w II połowie roku przedziału 36–55 euro za MWh.

Dla polskich gospodarstw domowych bezpośrednie przełożenie na ceny energii może być ograniczone – gaz w Polsce nie wyznacza cen prądu w takim stopniu jak w Niemczech. Jednak wzrost kosztów paliwa uderzy w przemysł, zwłaszcza w produkcję nawozów (70% kosztów to gaz) oraz ogrodnictwo, co może przełożyć się na ceny żywności i inflację.

Na razie wszystko wisi na włosku – jeśli Katar faktycznie zwiększy eksport w ciągu kilku tygodni, a nowe terminale LNG w Ameryce ruszą zgodnie z planem, zimowe ryzyko może zostać opanowane. Jeśli nie – ceny gazu mogą ponownie wystrzelić.