Chiny w rekordowym tempie importują złoto. PBoC dokupuje kolejne tony
Pixabay.com / Stevebidmead
Rekordowy import w sierpniu
Chiński import złota w sierpniu okazał się najwyższy w tym roku. Generalna Administracja Celna podała we wtorek, że łączny wolumen przywozu od stycznia do sierpnia przekroczył 1 100 ton. To więcej niż Chiny sprowadziły przez cały 2025 r. i najszybsze tempo od co najmniej 2017 r., czyli od początku dostępnych porównywalnych statystyk. Jeśli dynamika się utrzyma, cały rok może zamknąć się w pobliżu 1 200 ton.
Co napędza popyt?
Chiny pozostają największym rynkiem złota na świecie. Popyt wspierają niepewność gospodarcza i mniejszy wybór alternatyw inwestycyjnych w porównaniu z innymi krajami. Zdaniem Zijie Wu z Jinrui Futures Co istotne są też dwa mechanizmy rynkowe. Po pierwsze, krajowe ceny złota stoją powyżej globalnego benchmarku, co daje hurtownikom dysponującym kwotami importowymi okazję arbitrażową. Po drugie, juan pozostaje mocny od początku roku, a to poprawia warunki zakupów i pozwala regulatorom przyznawać bardziej hojne limity.
Rezerwy rosną w rytmie PBoC
Ludowy Bank Chin dokupił w sierpniu 20,2 tony złota. To największy miesięczny zakup banku od października 2023 r. Instytucja zwiększa swoje zasoby już 22 miesiące z rzędu. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. dołożyła blisko 80 ton, a oficjalne rezerwy sięgają około 2 387 ton. Zijie Wu z Jinrui Futures dodaje, że szybsze tempo zakupów PBoC w ostatnich miesiącach podgrzało też popyt detaliczny.
Miliardy w rezerwach
Na koniec sierpnia chińskie rezerwy złota były warte 350,08 mld USD wobec 306,35 mld USD miesiąc wcześniej. Sam wzrost to około 43,7 mld USD. Skala przeszacowania pokazuje, że to zmiany cen, a nie wolumen zakupów, miały w tym miesiącu większy wpływ na wycenę rezerw.
ETF-y też kupują
Chiński popyt widać także na rynku funduszy ETF. Na świecie przepływy do złotych ETF-ów nie wykazywały do sierpnia większego ruchu, a chińskie fundusze powiększyły portfele o około 44 tony. Dane Shanghai Gold Exchange pokazują, że to przyrost o 18 proc. w 2026 r.
Nie tylko bank centralny
Skala chińskiego popytu jest szersza, niż sugerują oficjalne statystyki. Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Grupy Goldenmark, tak opisuje strukturę popytu:
Tak naprawdę wszyscy. Złoto niezmiennie od wielu miesięcy kupuje Ludowy Bank Chin. Kupują fundusze ETF i inne instytucje finansowe. W końcu kupują też zwykli Chińczycy, którzy stracili zainteresowanie przegrzanym rynkiem nieruchomości i przeciętnie prosperującą chińską giełdą.
Ukryty popyt banków centralnych
Zakupy po stronie oficjalnej mogą być niedoszacowane. Zdaniem Goldman Sachs światowe banki centralne kupiły w lipcu 44 tony złota, czyli o 158 proc. więcej niż średnia 17 ton notowana przed 2022 r. Trzymiesięczna średnia wynosi 91 ton i zbliża się do najwyższego poziomu od połowy 2025 r. Tymczasem oficjalnie odnotowane zakupy w lipcu to 23 tony, czyli o 21 ton mniej niż rzeczywiste przepływy. Analityk Saleh Almenawer zwraca uwagę, że luka nie jest jednorazowa: jego wyliczenia wskazują, że do MFW zgłoszono 2 223 tony, faktycznie zakupiono 5 116 ton, a 2 893 ton nigdy nie zadeklarowano.
Rynkowa zmienność
Rekordowemu popytowi fizycznemu towarzyszą wyjątkowo nerwowe notowania. Kontrakty terminowe na złoto siedem razy w tym roku zanotowały dzienny spadek o co najmniej 3,5 proc. — to najwięcej od 2008 r. Dla porównania w 2025 r. takich sesji były trzy, a w rekordowym 1980 r. aż 33. Przy trzech miesiącach handlu do końca roku 2026 może okazać się najbardziej zmiennym rokiem od 1982 r.
Ceny w dół, obligacje w górę
Kontrakty terminowe tracą od początku roku 5,4 proc. i kierują się w stronę pierwszego rocznego spadku od 2022 r., po najlepszym roku od 1979 r. We wtorek złoto zniżkowało o 3,4 proc. Tak ekstremalne jednodniowe przeceny zdarzają się statystycznie w około 0,2 proc. przypadków, czyli mniej więcej raz na dwa lata, przy założeniu rozkładu normalnego. Za zamieszanie odpowiada gwałtowny wzrost rentowności obligacji.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.