Cicha fala zwolnień w Polsce. Pracodawcy rezygnują z masowych cięć, ale etatów ubywa pojedynczo
Pixabay.com / MagicDesk
Polski rynek pracy przechodzi cichą rewolucję. Zamiast głośnych, masowych zwolnień grupowych, firmy coraz częściej decydują się na pojedyncze redukcje etatów — mniej widoczne, ale systematycznie narastające. Zjawisko to nie znajduje pełnego odzwierciedlenia w oficjalnych statystykach, jednak dane z urzędów pracy i firm HR nie pozostawiają złudzeń: liczba osób tracących zatrudnienie z winy pracodawcy rośnie w dwucyfrowym tempie.
Rekordowe liczby w urzędach pracy
Jak podaje „Rzeczpospolita”, od stycznia do kwietnia bieżącego roku w urzędach pracy zarejestrowało się blisko 163 tys. osób, które straciły zatrudnienie z przyczyn leżących po stronie pracodawcy. To o 11 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Dynamika ta pokazuje, że problem narasta, mimo że statystyki nie odnotowują dużej fali zwolnień grupowych.
Podobne wnioski płyną z obserwacji branży HR. Firma LHH, cytowana przez „Rzeczpospolitą”, informuje, że liczba pracowników objętych programami wsparcia po utracie pracy w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku była o 12 proc. wyższa niż w tym samym okresie 2025 roku – który sam w był pod tym względem rekordowy.
— Wprawdzie teraz jest mniej dużych zwolnień grupowych, ale za to przybyło pojedynczych redukcji, które nie są tak widoczne w statystykach — mówi Piotr Kuron, dyrektor w LHH.
Kto jest najbardziej zagrożony?
Eksperci wskazują na kilka przyczyn zmiany strategii firm. Nacisk na obniżanie kosztów, optymalizacja procesów wewnętrznych oraz pogorszenie koniunktury w wybranych sektorach gospodarki to główne czynniki odpowiedzialne za rozproszone cięcia. Choć sztuczna inteligencja i automatyzacja zaczynają odgrywać rolę w decyzjach kadrowych, ekonomiści podkreślają, że nie są jeszcze dominującym powodem redukcji zatrudnienia.
Najbardziej narażoną grupą pozostają doświadczeni specjaliści oraz kadra zarządzająca z długim stażem i relatywnie wysokimi wynagrodzeniami. To właśnie oni najczęściej padają ofiarą pojedynczych redukcji, które trudniej wychwycić w zagregowanych raportach.
Sektor usług biznesowych: koniec ery masowego zatrudniania
Równolegle zachodzą głębsze zmiany strukturalne w kluczowej dla polskiej gospodarki branży usług biznesowych. Generuje ona 6,1 proc. PKB i odpowiada za blisko 8 proc. zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Jak wynika z doniesień „Pulsu Biznesu”, sektor ten wciąż rozwija się w imponującym tempie – eksport rośnie o 18 proc. rocznie, w sposób wręcz wykładniczy. Jednak sposób, w jaki mierzy się sukces, uległ zasadniczej zmianie.
— Przez prawie 20 lat nasz sukces mierzono liczbą nowo zatrudnionych pracowników. Dziś mierzy się go kreowaniem wartości, produktywnością i złożonością oferowanych przez nas usług – powiedział jeden z panelistów podczas ABSL Summit 2026.
Dane to potwierdzają. Według szacunków ABSL, w 2026 roku zatrudnienie w sektorze wzrośnie zaledwie o 1,8 proc. rok do roku. W 2027 roku może nie wzrosnąć wcale. Co więcej, prognozy zakładają, że do 2030 roku sztuczna inteligencja może zmniejszyć liczbę miejsc pracy w ujęciu netto o 10–15 proc.
Produktywność mierzona eksportem na pracownika gwałtownie przyspiesza. W latach 2016–2023 (siedem lat) wzrosła o 28,7 proc., natomiast w latach 2024–2026 (trzy lata) już o 44,8 proc. Wzrost nie jest już napędzany skalą i masowym zatrudnianiem, lecz efektywnością.
Nowe wyzwania dla młodych
Zmiana modelu biznesowego oznacza również trudności dla osób wchodzących na rynek pracy. Z danych, którymi „Puls Biznesu” nie mógł się podzielić w szczegółach, wynika, że w jednym z dużych miast liczba ofert pracy dla juniorów w sektorze usług biznesowych spada, podczas gdy dla seniorów rośnie. Liderzy branży oczekują od pracowników nabycia zaawansowanych kompetencji, na które popyt będzie rósł w erze AI. Adaptacja to jednak proces, który potrwa lata, a w krótkim okresie mogą pojawiać się pęknięcia na rynku pracy – na razie małe, ale z czasem mogą wymknąć się spod kontroli.
Polski rynek pracy staje przed nowym, cichym wyzwaniem: rosnąca liczba pojedynczych zwolnień, spowolnienie zatrudnienia w kluczowym sektorze i niepewność co do wpływu AI oznaczają, że era łatwego masowego zatrudniania w wielu branżach dobiega końca. Zgodnie z prognozami ABSL, zatrudnienie w usługach biznesowych może w 2027 roku nie wzrosnąć wcale, a do 2030 roku sztuczna inteligencja może zredukować liczbę etatów netto o 10–15 procent.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.