Czy strategiczny szlak transportu ropy stanie się kością niezgody w Sojuszu Północnoatlantyckim? Administracja Donalda Trumpa postawiła sprawę jasno podczas spotkania w Białym Domu z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Stany Zjednoczone oczekują od europejskich sojuszników konkretnych działań, a nie tylko politycznych deklaracji, w sprawie zabezpieczenia Cieśniny Ormuz. Dodatkowe konsultacje w tej sprawie odbyły się także w Pentagonie i Departamencie Stanu.

Ale tutaj pojawia się problem. Jak donosi Business Insider, ani Biały Dom, ani inne kluczowe amerykańskie instytucje nie udzieliły oficjalnego komentarza na temat szczegółów tych oczekiwań. To pozostawia pole dla domysłów i zaognia już i tak napiętą atmosferę.

Zawieszenie broni, które nie zawiesiło walk

We wtorek prezydent Trump ogłosił 14-dniowe zawieszenie broni między USA, Iranem i Izraelem. Miało to być warunkiem ponownego otwarcia cieśniny. Jest tylko jeden szkopuł.

Według doniesień, walki między stronami trwają. Co więcej, Teheran oskarżył Izrael o naruszenie porozumienia poprzez ataki na libańską milicję Hezbollah, powiązaną z Iranem. W efekcie cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego eksportu ropy naftowej i gazu, nadal pozostaje zamknięta.

„NATO nie było z nami, kiedy go potrzebowaliśmy i nie będzie go, kiedy będziemy go znowu potrzebować” – napisał Donald Trump na platformie Truth Social po spotkaniu z Markiem Rutte.

Pęknięcie w sojuszu?

Konflikt z Iranem uwypuklił głębokie napięcia między Waszyngtonem a sojusznikami. W ostatnich tygodniach niektóre państwa członkowskie NATO odmówiły udostępnienia baz wojskowych na potrzeby operacji amerykańskich w regionie, a także wsparcia w zabezpieczeniu samej cieśniny.

Trump posunął się nawet dalej, wspominając w ostatnich dniach, że USA mogą się wycofać z Sojuszu Północnoatlantyckiego. To stawia sekretarza Rutte w roli kluczowego mediatora, a obecny kryzys może być, jak zauważa agencja Bloomberga, największym wyzwaniem w jego karierze dyplomatycznej.

A co na to Polacy? Sondaż nie pozostawia wątpliwości

Tymczasem nastroje w Polsce są jednoznaczne. Uczestników sondażu SW Research dla portalu rp.pl zapytano, czy państwa europejskie powinny odpowiedzieć na apele Trumpa i pomóc w odblokowaniu Cieśniny Ormuz.

Odpowiedzi są druzgocące dla amerykańskiej administracji. Tylko 21% badanych odpowiedziało „Tak”. Przeciwko takiemu zaangażowaniu opowiedziało się 46,2% respondentów, a 32,8% nie ma zdania.

„Kraje Europy nie powinny reagować na apel prezydenta USA” – częściej taką opinię wyrażali mężczyźni (48%) niż kobiety (44%). Co ciekawe, odsetek przeciwników zaangażowania rośnie wraz z wiekiem – od 27% wśród osób do 24. roku życia, aż do 53% wśród osób po pięćdziesiątce.

Czy jest światełko w tunelu?

Mimo politycznego impasu, na wodach Zatoki Perskiej może dziać się coś pozytywnego. W sobotę pojawiły się doniesienia, że dwa chińskie supertankowce załadowane ropą przepłynęły przez cieśninę Ormuz. Cieśninę przemierzył także grecki tankowiec.

To może oznaczać znaczące zwiększenie ruchu tankowców w tym strategicznym szlaku wodnym i zapowiadać stopniowe odblokowanie transportu ropy. Być może ekonomiczna konieczność zaczyna przełamywać polityczny pat. Jednak bez zgody i współpracy kluczowych graczy, w tym rozdrażnionych sojuszników z NATO, trwałe rozwiązanie wciąż wydaje się odległe.

Sprawa Cieśniny Ormuz przestała być tylko regionalnym kryzysem transportowym. Stała się testem jedności i przyszłości całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. A jak pokazuje polski sondaż, przywódcy europejscy, rozważając swoje kroki, mogą mieć za sobą cichą aprobatę własnych społeczeństw.