Czy świat jest gotów na prawdziwe załamanie dostaw? Kiedy w lutym zamknęła się strategiczna cieśnina Ormuz, wszyscy patrzyli na ceny ropy. Tymczasem w cieniu rozwija się drugi, znacznie groźniejszy kryzys – kryzys nawozowy, który może uderzyć w globalne bezpieczeństwo żywnościowe.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) nie pozostawia złudzeń. Wyższe ceny żywności utrzymają się przez kilka następnych lat. A to dopiero początek.

W najbliższych dniach będziemy świadkami prawdziwego załamania dostaw – powiedział dyrektor działu gospodarki rolno-spożywczej FAO David Laborde.

Alarm FAO: Biedne kraje w największym niebezpieczeństwie

Główny ekonomista FAO Maximo Torero wskazuje, że najbardziej narażone są biedniejsze kraje, zwłaszcza afrykańskie, które są uzależnione od importu. To one pierwsze odczują ryzyko niedoborów oraz wysokich cen nawozów i energii.

FAO ostrzega, że jeśli impas w cieśninie Ormuz nie zostanie szybko zakończony, państwa powinny rozważyć działania wyprzedzające, w tym zwrócić się o międzynarodową pomoc finansową. Organizacja wskazuje też na Liban, który stoi na skraju kryzysu żywnościowego z powodu izraelskich ataków na południe kraju oraz wojny.

A wszystko przez jeden, kluczowy szlak morski. Przed 28 lutego, gdy rozpoczęła się wojna, przez cieśninę transportowano od 20 do 45 proc. kluczowych środków do produkcji rolno-spożywczej, w tym nawozów, oraz około jedną piątą światowego wolumenu ropy i gazu.

Zapomnij o ropie. Prawdziwym problemem są nawozy

Tu tkwi sedno problemu. Cieśnina Ormuz to nie tylko arteria energetyczna. Przez te wody przepływa około jednej trzeciej globalnego handlu nawozami drogą morską.

  • Kraje Zatoki Perskiej eksportują prawie połowę światowego mocznika i 30% amoniaku.
  • Po wybuchu wojny i blokadzie cieśniny ruch nawozów spadł o ponad 90–95%.
  • To wywołało skokowy wzrost cen kluczowych produktów, takich jak mocznik.

Reakcja łańcuchowa jest brutalnie prosta:

  • Brak nawozów oznacza mniejsze zbiory.
  • Mniejsze zbiory oznaczają wzrost cen żywności.
  • Wzrost cen żywności sprawia, że podstawowe produkty stają się nieosiągalne dla milionów ludzi.

Ceny mocznika granulowanego w Egipcie, głównym globalnym punkcie odniesienia, podskoczyły już do około 700 USD za tonę. Przed konfliktem wynosiły 400-490 USD. Jak podano w raporcie The Hormuz Letter, cena mocznika wzrosła o 50% w ciągu pięciu tygodni od zamknięcia cieśniny.

Prognozy są zatrważające. Czeka nas drastyczny wzrost cen

Organizacja FAO przewiduje, że jeśli zakłócenia się utrzymają, światowe ceny nawozów będą średnio o 15-20% wyższe w pierwszej połowie 2026 roku. Ekonomista UBS Arend Kapteyn prognozuje nawet wzrost cen nawozów o 48% rok do roku, co przełożyłoby się na wzrost światowych cen żywności o 12%.

Szczególnie narażone są kraje zależne od importu, takie jak Indie, państwa Zatoki Perskiej czy część Afryki. Główny ekonomista FAO Máximo Torero nazwał blokadę jednym z najpoważniejszych wstrząsów dla światowych przepływów towarowych ostatnich lat.

Dlaczego czerwiec to punkt bez powrotu?

To, co wyróżnia ten kryzys, to bezwzględna logika kalendarza rolniczego. W Indiach i wielu krajach Globalnego Południa sezon sadzenia kharif (ryż, bawełna) rozpoczyna się w maju i czerwcu. Nawozy muszą być dostępne przed siewem. Nie ma możliwości nadrobienia braków później.

Nasiona niezasiane w kwietniu nie dadzą ryżu w październiku. Nawóz niezastosowany podczas siewu nie poprawi plonów podczas zbiorów – mówi Shanaka Anslem Perera, porównując sytuację do upadku Sri Lanki w 2022 roku.

Różnica jest jednak zasadnicza. Tamten kryzys dotyczył jednego kraju. Obecny – napędzany blokadą Ormuz – może uderzyć w wiele państw jednocześnie i w znacznie szybszym tempie.

Bankructwo Sri Lanki zajęło jedenaście miesięcy od zakazu nawozów do upadku państwa. Blokada Ormuz trwa od pięciu tygodni. Okno dla sezonu kharif zamyka się w czerwcu – ostrzega Perera.

W przeciwieństwie do ropy, której dostawy można z czasem przekierować, niedobory nawozów są znacznie mniej elastyczne. Cykli rolniczych nie da się przyspieszyć ani odwrócić. Każdy wstrząs w dostawach przekłada się bezpośrednio na straty w plonach.

To, co zaczęło się jako konflikt geopolityczny, szybko przeradza się w kryzys strukturalny o globalnym zasięgu. Świat ma bardzo mało czasu, by zareagować, zanim ceny żywności wystrzelają w nieznane dotąd rejony.