Cła Trumpa miały rozruszać amerykański przemysł. Dane Fedu studzą optymizm
Pixabay.com / SpaceX-Imagery
Donald Trump rozpętał wojny celne, by odbudować amerykański przemysł. Po półtora roku protekcjonistycznych działań efekty są jednak dalekie od spektakularnych. Najnowsze dane Rezerwy Federalnej pokazują, że produkcja przemysłowa w USA w lipcu rosła, ale coraz wolniej.
Produkcja zwalnia, choć wciąż rośnie
Sprzedana produkcja przemysłu amerykańskiego zwiększyła się w lipcu o 1,08% rok do roku – podał we wtorek Fed. To spadek tempa w porównaniu z czerwcowym wzrostem o 1,14% i jeszcze wyraźniejszy wobec 1,67% odnotowanych dwa miesiące wcześniej. Dynamika pozostaje dodatnia, ale optymistów ubywa.
W podziale na sektory: przetwórstwo przemysłowe urosło o 1,2% rdr, górnictwo o 1%, a usługi komunalne (energetyka, ciepłownictwo) o 0,7% rdr.
Cła – wielkie nadzieje, wielkie zwroty
Trump zapowiadał, że cła ochronią rodzimą produkcję przed tanią konkurencją z Azji. Administracja zebrała do tej pory 166 mld dol. z tytułu nowych ceł. Jednak po negatywnej ocenie Sądu Najwyższego musiała zwrócić już 100 mld dol.. Od tamtej pory Biały Dom nie nakłada ceł „na wszystko”, ale wybiórczo – na poszczególne towary. Pytanie, czy to przynosi zamierzony skutek.
Kto zyskuje, a kto traci?
Lipcowe dane pokazują wyraźnych zwycięzców i przegranych. Elektronika użytkowa – komputery i telefony komórkowe – odnotowała wzrost o 9,3% rdr. Wyraźnie w górę poszła też produkcja sprzętu obronnego i kosmicznego (+6,8% rdr, głównie za sprawą SpaceX) oraz sprzętu transportowego dla biznesu (+10,9% rdr).
Z drugiej strony, sektor motoryzacyjny, który miał być chroniony cłami, zanotował spadek o 3,4% rdr. Fed wskazuje jednak, że produkcja pojazdów silnikowych ogółem wzrosła o 2,1% rdr, co oznacza, że spadek dotknął głównie samochodów elektrycznych. Mocno w dół poszły też branże AGD i mebli (-6,3% rdr) oraz produktów papierniczych (-6,3% rdr). Produkcja żywności obniżyła się o 1,6% rdr.
Produkcja energii elektrycznej wzrosła o 1,3% rdr, a gazu ziemnego spadła o 3% rdr.
Wykorzystanie mocy – wciąż poniżej normy
Fed podał także, że wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych w przetwórstwie przemysłowym wzrósł w lipcu do 76,0%. To jednak o 2,2 pkt proc. mniej niż średnia długoterminowa dla lat 1972–2025. W górnictwie wskaźnik wyniósł 86,1% (wzrost o 0,1 pkt proc.), a w przedsiębiorstwach użyteczności publicznej 70,0% (wzrost o 0,2 pkt proc.).
Zamówienia – promyk nadziei?
Optymistyczniejszy sygnał płynie z danych o nowych zamówieniach. Według odrębnego raportu, w lipcu zamówienia na towary przemysłowe wzrosły o 0,9% miesiąc do miesiąca, do 663,6 mld USD. Analitycy spodziewali się wzrostu o 0,6%, a w czerwcu zamówienia spadły o 0,2%.
Głównym motorem napędowym był sprzęt transportowy, który odnotował wzrost o 2,3% m/m. W tej kategorii prym wiodły samoloty cywilne i części do nich (+12,7%), a także samoloty i części dla obronności (+4,9%), statki i łodzie (+5,3%) oraz pojazdy silnikowe (+0,4%).
Popyt rósł również na metale podstawowe (+2,0%), maszyny (+0,8%) i wyroby metalowe (+0,6%). Z kolei zamówienia na komputery i produkty elektroniczne spadły o 1,1%, a na sprzęt elektryczny o 0,3%.
Dostawy z fabryk wzrosły o 0,8% m/m, a liczba niezrealizowanych zamówień zwiększyła się o 0,6% – to już 24. wzrost w ostatnich 25 miesiącach. Po wyłączeniu transportu zamówienia wzrosły o 0,6%, a bez sektora obronnego – o 1,0%.
Bilans: mieszane sygnały
Lipcowe dane rysują obraz niejednoznaczny. Produkcja przemysłowa rośnie, ale coraz wolniej, a wykorzystanie mocy produkcyjnych pozostaje poniżej historycznej normy. Zamówienia – choć w czerwcu spadały – w lipcu wyraźnie odbiły, co może sugerować, że popyt jeszcze nie wygasł. Jednocześnie wielkie refundacje ceł (100 mld dol. z 166 mld) pokazują, że protekcjonistyczna strategia Białego Domu wciąż napotyka poważne przeszkody prawne i administracyjne. Wykorzystanie mocy produkcyjnych w przetwórstwie wyniosło 76,0%, czyli o 2,2 pkt proc. poniżej średniej długoterminowej z lat 1972–2025.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.