Na polskim rynku pracy robi się coraz bardziej niebezpiecznie – i to nie tylko w ujęciu symbolicznym. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego za pierwszy kwartał 2026 roku pokazują wyraźny wzrost liczby wypadków przy pracy. W stosunku do analogicznego okresu 2025 roku liczba poszkodowanych podskoczyła o blisko 19,3%, co oznacza dodatkowe 2,76 tysiąca osób.

Średnio każdego dnia, również w święta, dochodzi do 190 wypadków. Co trzy dni ktoś ginie, a codziennie jedna osoba doznaje ciężkiego uszkodzenia ciała.

Gdzie jest najniebezpieczniej?

Wskaźnik wypadkowości, czyli liczba poszkodowanych na 1000 pracujących, wzrósł z 1,04 w pierwszym kwartale 2025 roku do 1,24 w pierwszym kwartale 2026 roku. To wzrost o jedną piątą. Najgorzej wypadły województwa: warmińsko-mazurskie (wskaźnik 1,64), zachodniopomorskie (1,60) oraz kujawsko-pomorskie (1,53). Z kolei najbezpieczniej było na Mazowszu (0,88), w Małopolsce (0,95) i na Podkarpaciu (1,13). To pokazuje, że różnice regionalne są ogromne – w regionach o dominacji rolnictwa i przemysłu ciężkiego ryzyko jest znacznie wyższe.

Które branże najbardziej ryzykowne?

Niezmiennie od lat prym w niechlubnych statystykach wiedzie górnictwo i wydobywanie – wskaźnik wypadkowości wyniósł tam 3,41, czyli jeden wypadek na 293 pracowników. Tuż za nim plasuje się sektor dostarczania wody, gospodarowania ściekami i odpadami oraz rekultywacji (3,34). Trzecie miejsce zajmuje opieka zdrowotna i pomoc społeczna (2,03). Gdyby jednak spojrzeć tylko na wypadki śmiertelne, to na prowadzenie wysuwa się budownictwo, z kolei w kategorii wypadków ciężkich najgorzej wypada przemysł.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w branży informatycznej i komunikacyjnej – wskaźnik wynosi zaledwie 0,15, co oznacza jeden wypadek na 6,7 tys. zatrudnionych. To jednocześnie jedna z najlepiej opłacanych i najbezpieczniejszych dziedzin gospodarki.

Co jest przyczyną?

GUS przeanalizował także okoliczności zdarzeń. Aż 40% wypadków spowodowanych było nieprawidłowym zachowaniem samego pracownika. Na drugim biegunie znajdują się problemy z organizacją stanowiska pracy czy stan psychofizyczny zatrudnionego. Najczęstszą czynnością wykonywaną przez poszkodowanego w chwili wypadku było… zwykłe poruszanie się – dotyczyło to 45,7% przypadków.

Jeśli chodzi o rodzaj urazów, zdecydowanie dominują obrażenia kończyn, zwłaszcza górnych – stanowią one 76,6% wszystkich kontuzji. Kolejne 11% to urazy głowy, a poniżej 5% – tułowia i kręgosłupa.

Praca zdalna też niesie ryzyko

Choć praca zdalna jest uznawana za bezpieczniejszą, w pierwszym kwartale 2026 roku odnotowano 42 wypadki podczas wykonywania obowiązków w formie telepracy. Dla porównania, rok wcześniej było ich 46, więc nastąpił nieznaczny spadek.

Rolnictwo – pominięty, ale niebezpieczny

Statystyki GUS nie obejmują indywidualnych gospodarstw rolnych. Tam w pierwszym kwartale 2026 roku doszło do 1 686 wypadków, w tym 16 śmiertelnych. Gdyby dodać te liczby do ogólnego zestawienia, skala problemu byłaby jeszcze większa.

Podsumowanie

Dane GUS wyraźnie pokazują, że bezpieczeństwo w polskich zakładach pracy wymaga pilnej uwagi. Wzrost wskaźnika wypadkowości o 20% rok do roku to sygnał, którego nie można bagatelizować. Zarówno pracodawcy, jak i pracownicy muszą zdawać sobie sprawę, że za niemal połowę zdarzeń odpowiada po prostu ruch – a ten jest nieodłącznym elementem każdej pracy.