Wraca „Ceny Paliw Niżej”

Premier Donald Tusk ogłosił w czwartek, że rząd przywraca w ograniczonej wersji program „Ceny Paliw Niżej” (CPN). Mechanizm zacznie obowiązywać w poniedziałek 17 sierpnia i potrwa do 31 sierpnia włącznie. Szef rządu zapowiedział, że paliwa na stacjach powinny potanieć o około 1 zł na litrze.

Co się zmieni na stacjach?

Głównym elementem pakietu jest czasowa obniżka VAT na paliwa silnikowe – stawka spadnie do 8 proc.. Według szacunków ma się to przełożyć na spadek cen benzyny i oleju napędowego o 90 groszy do około 1 zł na litrze. Po zakończeniu programu, czyli od 1 września, stawka VAT ma wrócić do poprzedniego poziomu – w źródłach pojawia się zarówno stawka 23 proc., jak i 24 proc. Tym razem pakiet nie obejmuje obniżki akcyzy, którą zastosowano w wiosennej edycji CPN.

Razem z niższym podatkiem wraca mechanizm cen maksymalnych. Minister energii będzie codziennie podawał najwyższe dopuszczalne ceny paliw na stacjach benzynowych. Jak tłumaczył premier, ma to uniemożliwić wykorzystanie obniżki do zawyżania marż.

Koszt nowego pakietu został wyliczony na 0,5 mld zł – wynika z Oceny Skutków Regulacji dołączonej do rozporządzenia zmieniającego stawki VAT.

Skąd pomysł na powrót CPN?

Pierwsza edycja CPN wystartowała pod koniec marca, po gwałtownym wzroście cen ropy i paliw na światowych rynkach związanym z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Wtedy VAT na benzynę, olej napędowy i biokomponenty obniżono z 23 do 8 proc. Dodatkowo czasowo zmniejszono akcyzę o 29 gr na litrze benzyny i 28 gr na litrze oleju napędowego. Preferencyjna akcyza obowiązywała do 15 czerwca, a obniżony VAT wygasł z końcem czerwca.

Z niższą stawką powiązano wówczas rządowe ustalanie maksymalnych cen na stacjach. Przed startem pierwszej edycji średnia cena benzyny 95 wynosiła 7,16 zł za litr, benzyny 98 – 7,85 zł, a oleju napędowego – 8,75 zł. Po wejściu programu w życie ceny znacząco spadły i przez kolejne miesiące utrzymywały się na stabilnym poziomie.

Ministerstwo Finansów podawało, że koszt pierwszej odsłony CPN wyniósł około 4,7 mld zł. Rząd planował sfinansować go w dużej części podatkiem od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, z którego wpływy szacowano na około 4 mld zł. Ustawa w tej sprawie trafiła jednak pod koniec lipca do Trybunału Konstytucyjnego. Decyzję o skierowaniu ustawy podjął prezydent Karol Nawrocki; według niego mogło to oznaczać próbę nałożenia podatku z mocą wsteczną.

Donald Tusk podczas czwartkowej konferencji nie krył, że bez tej blokady ulga mogłaby być większa. Premier ocenił, że minister finansów Andrzej Domański „dokonywał cudów”, by obniżka weszła w życie, i zarzucił prezydentowi zablokowanie podatku od paliwowych koncernów.

Decyzja po analizach

Do powrotu CPN rząd szykował się od kilku dni. W zeszły piątek minister energii Miłosz Motyka zapowiedział w programie „Graffiti”, że decyzja w tej sprawie zostanie podjęta. Donald Tusk mówił 5 sierpnia, że nie wyklucza przynajmniej częściowej obniżki cen paliw i powrotu do CPN; spotkał się też w tej sprawie z ministrem finansów.

Z kolei 11 sierpnia Andrzej Domański mówił w TVN24, że sytuacja na rynku ropy się stabilizuje, ale ceny na stacjach pozostają wysokie, a budżet ma ograniczenia po zablokowaniu ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków. Dwa dni później rząd ogłosił przywrócenie programu.

Ceny ropy też sprzyjają

Ogłoszenie zbiegło się w czasie ze spadkami na światowych rynkach surowców. Europejska ropa Brent notowana jest poniżej 87 USD za baryłkę, a amerykańska WTI w okolicach 81 USD. Departament Energii USA zaraportował skok komercyjnych zapasów ropy o 17 mln baryłek, co zaskoczyło analityków.

Jak wynika z analizy Comparic, amerykańskie strategiczne rezerwy ropy spadły poniżej 300 mln baryłek, czyli do najniższych poziomów od lat 80. XX wieku. To oznacza, że rynek paliw może pozostać podatny na ewentualne szoki podażowe związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie.

Nowa odsłona CPN obowiązuje od 17 do 31 sierpnia. Od 1 września stawki podatkowe wracają do poprzedniego poziomu, a mechanizm cen maksymalnych przestanie obowiązywać.