Czy zauważyliście, że tegoroczne czekoladowe jajka kosztują więcej, choć surowiec do ich produkcji jest znacznie tańszy? To nie przypadek, a efekt strategii producentów, którzy wykorzystują obecny okres, by odbudować swoje marże po historycznych wzrostach cen kakao.

Giełdowy spadek, sklepowy wzrost

Po historycznych szczytach z 2024 roku notowania kakao w Nowym Jorku i Londynie gwałtownie spadły. Poprawa zbiorów w Afryce Zachodniej oraz słabszy popyt w Europie i Stanach Zjednoczonych doprowadziły do nadpodaży surowca. Jak podaje „Financial Times”, to wyraźny kontrast wobec większości tzw. soft commodities, których ceny ostatnio rosły.

Ale tutaj jest haczyk: niższe ceny surowca nie przełożyły się dotąd na ceny czekolady w sklepach. Wręcz przeciwnie.

Wielkanocna okazja do odbudowy marż

Producenci wykorzystują sezon wielkanocny, by częściowo odrobić straty poniesione w czasie, gdy kakao było rekordowo drogie. W Stanach Zjednoczonych ceny detaliczne słodyczy i czekolady wzrosły w ciągu roku o 12 proc. – wynika z danych Rezerwy Federalnej.

W Polsce sytuacja wygląda jeszcze wyraźniej. Według danych Banku Pekao o koszyku wielkanocnym, za czekoladę płacimy obecnie o 19 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Tymczasem obecne ceny kakao są o 60 proc. niższe niż 12 miesięcy temu.

Ceny detaliczne czekolady z opóźnieniem odzwierciedlają trendy na rynku kakao – mówi Jakub Jakubczak, ekspert ds. sektora żywnościowego w BNP Paribas.

Mniej czekolady w czekoladzie

Kluczowym czynnikiem jest opóźnienie w przenoszeniu zmian cen surowca na ceny detaliczne. Czekolada sprzedawana na tegoroczną Wielkanoc powstawała z kakao kupowanego jeszcze w maju, czerwcu i lipcu ubiegłego roku – gdy ceny były znacznie wyższe.

Producenci wcześniej stosowali też inne taktyki. Najpierw próbowali zmniejszać opakowania czy zmieniać skład, a dopiero potem podnosili ceny produktów. Dlatego dziś trudno znaleźć w sklepie 100-gramową tabliczkę czekolady. Za to te 80-gramowe kosztują tyle, co kiedyś 100-gramowa.

Innym sposobem była zamiana części zawartości kakao w składzie na inne składniki, na przykład cukier, tłuszcz roślinny czy mleko.

„Chcemy odzyskać to, co utracone”

Eksperci nie mają wątpliwości, że producenci nie spieszą się z obniżkami. Wcześniejszy wzrost cen kakao mocno uderzył w ich marże, dlatego obecny spadek kosztów jest traktowany jako szansa na ich odbudowę, a nie na obniżki cen dla klientów.

Jak wskazują ekonomiści ING, istnieje silna motywacja, by „odzyskać to, co zostało utracone” w czasie drożyzny surowcowej. Analitycy Morgan Stanley prognozują, że realna poprawa sytuacji kosztowej producentów w Europie i USA powinna być widoczna dopiero od drugiego kwartału tego roku.

Co dalej z cenami?

Ceny kakao są obecnie w stagnacji i utrzymują się w przedziale 2000-2500 funtów za tonę. Ceny cukru też utrzymują się na niskim poziomie, a produkty mleczne potaniały.

W przypadku żadnego ze składników wyrobów czekoladowych nie spodziewam się wzrostu cen w najbliższych miesiącach, dlatego też nie ma przesłanek do tego, by ceny w sklepach wzrosły – wskazuje Jakubczak.

Nie spodziewa się też, by ceny czekolady w sklepach zaczęły mocno spadać w najbliższym czasie. Może natomiast uda się wrócić do 100-gramowych tabliczek czekolady za cenę, którą płacimy teraz za tabliczki 80 g czy 90 g.

Dla konsumentów oznacza to jedno: nawet jeśli surowiec jest dziś znacznie tańszy, realne obniżki cen czekolady mogą przyjść z dużym opóźnieniem – o ile w ogóle.