Główni stratedzy Bank of America nie mają dobrych wieści dla amerykańskiego rynku akcji. Dwóch niezależnych ekspertów tej instytucji – Savita Subramanian i Paul Ciana – opublikowało w ostatnich dniach notatki, które sugerują, że inwestorzy powinni poważnie rozważyć defensywną strategię.

70% sygnałów bessy aktywnych

Savita Subramanian, dyrektor ds. strategii ilościowej i akcji w USA w Bank of America, w swojej nocie zatytułowanej „Zbyt wiele sygnałów ostrzegawczych. Realizacja zysków” wylicza, aż 70% jej zespołowych sygnałów ostrzegawczych przed bessą jest obecnie aktywowanych.

Nasze sygnały ostrzegawcze przed bessą – czynniki zazwyczaj poprzedzające szczyt indeksu S&P 500 – sugerują, że należy zachować szczególną ostrożność. Obecnie 70 proc. naszych sygnałów ostrzegawczych jest aktywowanych, co jest zgodne ze średnią obserwowaną w poprzednich szczytach rynkowych – napisała Subramanian.

Do sygnałów tych należą m.in. ekstremalnie wysokie oczekiwania dotyczące długoterminowego wzrostu zysków, bardzo łatwe warunki kredytowe oraz skrajna dyspersja między wynikami akcji o wysokich i niskich wskaźnikach ceny do kapitału własnego.

Największe rozproszenie od 2000 roku

Największą przepaść Subramanian dostrzega w sektorze technologicznym. Różnica między medianą akcji z najlepszych i najgorszych kwintyli w tej branży sięga aż +120 punktów procentowych – to najwięcej od lutego 2000 roku, kiedy przed szczytem rynkowym z 24 marca 2000 roku wynosiła +130 pkt.

Ta dyspersja to efekt gigantycznej przepaści między dwiema grupami firm:

  • Producenci sprzętu i infrastruktury AI (półprzewodniki, pamięci, telekomunikacja) notują średnią stopę zwrotu na poziomie +73,86%, napędzani przez nieustanne wydatki hiperskalowalnych firm kupujących układy scalone i infrastrukturę centrów danych.
  • Firmy software’owe i SaaS osiągają średnią stopę zwrotu zaledwie -1,68%, zmagając się z obawami, że generatywna AI zastąpi licencje na stanowiska i upowszechni tradycyjny kod.

80% budżetów przedsiębiorstw na sztuczną inteligencję jest dziś blokowane w zakupach sprzętu fizycznego. Skrajność widać też w codziennych wahaniach: podczas jednej sesji akcje Apple spadły o 6,1%, a Micron zyskał 15,7%. Akcje technologiczne stanowią rekordowe 38% całkowitej kapitalizacji amerykańskiego rynku, co sprawia, że S&P 500 jest silnie uzależniony od ekstremalnych zwycięzców.

Trójfalowa korekta według Ciany

Paul Ciana, szef analizy technicznej Bank of America, idzie o krok dalej. W czwartkowym raporcie ostrzega przed „trójfalową korektą” indeksu S&P 500 w nadchodzących miesiącach.

Letnia mapa drogowa to trójfalowa korekta – napisał Ciana.

Analityk wskazuje, że rajd S&P 500 od marcowych dołków (wzrost o blisko 17%) wykazuje oznaki wyczerpania od szczytu z 2 czerwca. Jego zdaniem zachowanie cen jest „rozciągnięte”, a momentum się pogarsza, co uzasadnia defensywne nastawienie od lipca do września. Ciana wyznacza trzy poziomy wsparcia: 7200, 7025 i ostatecznie 6850 punktów. Nowe maksimum na poziomie 7741 punktów może okazać się fałszywym sygnałem, a korekta może przeciągnąć się aż do października.

Inne głosy z Wall Street

Ostrzeżenia z Bank of America kontrastują z byczym nastawieniem innych instytucji. Stratedzy Societe Generale podnieśli właśnie prognozę na koniec 2026 roku do 8000 punktów (z wcześniejszych 7300). Byczo nastawieni pozostają także JPMorgan Chase i Fundstrat. Z kolei Mike Wilson z Morgan Stanley uznał, że korekta była „nieunikniona i ostatecznie zdrowa”, jeśli hossa ma utrzymać się do końca roku.

Niezależnie od optymizmu części domów maklerskich, dwa niezależne ostrzeżenia z Bank of America sugerują, że rynek wchodzi w newralgiczny okres. Weryfikacja prognoz technicznych Ciany nastąpi już w najbliższych tygodniach – kluczowe będzie, czy S&P 500 zdoła obronić strefę 7200 punktów.