Czy największa w tym roku wyprzedaż akcji technologicznych to koniec długiej hossy? Piątkowa sesja na Wall Street przyniosła największe dzienne spadki od kwietnia 2025 roku, brutalnie przerywając dziewięciotygodniową serię wzrostów.

Panika na rynku chipów

Inwestorzy masowo pozbywali się dotychczasowych faworytów. Indeks Nasdaq Composite zanurkował o 4,18 proc., a S&P 500 spadł o 2,64 proc. Prawdziwą hekatombę przeżył jednak sektor półprzewodników. Indeks Philadelphia SE Semiconductor zaliczył największy jednodniowy spadek procentowy od marca 2020 roku, wymazując z giełdy ponad 1 bilion dolarów rynkowej wartości.

„Po rekordowej fali wzrostów, jaką obserwowaliśmy przez ostatnie dziewięć tygodni na rynku akcji, a w szczególności w sektorze technologicznym i półprzewodników, tama po prostu dzisiaj pękła” – skomentował Ryan Detrick z Carson Group, cytowany przez Reutersa.

Akcje Nvidii straciły 6,2 proc., a notowania Intela, Microna, AMD oraz Broadcoma osunęły się w przedziale od 7,9 proc. do nawet 13,3 proc. Piątkowa wyprzedaż osiągnęła nowy poziom intensywności.

Silne dane z rynku pracy zaszkodziły?

Paradoksalnie, za ostry zwrot na giełdzie mogą odpowiadać… zbyt dobre wieści o amerykańskiej gospodarce. W maju, już trzeci miesiąc z rzędu, odnotowano pokaźny wzrost liczby miejsc pracy w sektorze pozarolniczym – aż o 172 tys. To ponad dwa razy więcej, niż prognozowali ekonomiści.

Dla inwestorów to jasny sygnał: Rezerwa Federalna może nie spieszyć się z obniżkami stóp procentowych. Silny rynek pracy w obliczu rosnącej inflacji daje Fed argument do utrzymania twardej polityki pieniężnej. Decyzja zapadnie już 17 czerwca.

„Oczywiście, silniejszy od oczekiwań raport z rynku pracy stawia Fed w trudnym położeniu, jeśli chodzi o jakąkolwiek obniżkę stóp procentowych do końca roku. A rynek dostaje furii, uderzając w dotychczasowych największych tegorocznych wygranych” – dodał Detrick.

Ucieczka w bezpieczne przystanie

W czasie tej technologicznej krwawej łaźni inwestorzy szukali schronienia w innych sektorach. Przerzucili się na akcje spółek z sektora opieki zdrowotnej i dóbr pierwszej potrzeby.

Colgate-Palmolive i Coca-Cola odnotowały wzrosty po ponad 3 proc., a Johnson & Johnson zyskał 2 proc. To klasyczny ruch w czasie niepewności – kapitał ucieka z ryzykownych, wysokowzrostowych akcji w kierunku stabilnych, defensywnych spółek.

Największe IPO w historii jako kolejny wstrząs?

Na horyzoncie czai się kolejny potencjalny wstrząs. Inwestorzy przygotowują się do największego w historii IPO SpaceX, planowanego na przyszły tygodzie. Przedsięwzięcie Elona Muska ma wejść na giełdę z wyceną 1,77 biliona dolarów.

Niektórzy analitycy spekulują, że spadek cen chipów, a także bitcoina poniżej 60 tys. dolarów (po raz pierwszy od końca 2024 roku), może wynikać częściowo stąd, że inwestorzy robią miejsce w portfelach na monumentalne IPO SpaceX.

Co dalej?

Po dziewięciu tygodniach nieustannego optymizmu, rynek zrobił głęboki oddech. Indeks S&P 500 odnotował pierwszy tygodniowy spadek od dziesięciu tygodni, a Nasdaq stracił przez tydzień około 4 proc. Czy to chwilowa korekta, czy początek większej przeceny? Odpowiedź może przynieść nie tylko decyzja Fed, ale także debiut Muska na Wall Street.

Jak zauważył Mark Hackett, główny strateg rynkowy w Nationwide: „Inwestorzy trzymali palec na przycisku sprzedaży”. Teraz wszyscy czekają, kto naciśnie go ponownie.