Po czterech latach nieprzerwanych wzrostów, które wywindowały indeks WIG z 45 tys. do 145 tys. punktów, na rynku pojawia się coraz więcej sygnałów, które każą zastanowić się nad kondycją hossy. Krach na giełdzie w Korei Południowej, notowania SpaceX poniżej ceny z IPO czy chłodna reakcja na świetne wyniki amerykańskich spółek – to zdaniem Sebastiana Buczka, prezesa Quercus TFI, wyraźne ostrzeżenia.

Sygnały ostrzegawcze

W rozmowie z Parkietem Buczek zwraca uwagę, że długotrwałe wzrosty przyciągają kolejnych inwestorów, w tym tych bez wcześniejszego doświadczenia. „Pojawia się chciwość, pęd za trendem, który zaczyna wygrywać ze zdrowym rozsądkiem” – mówi. Koreańscy inwestorzy masowo sięgali po produkty z dźwignią i kredyty na zakup lewarowanych ETF-ów, co dla wielu skończyło się fatalnie.

Podobny mechanizm zadziałał przy ofercie publicznej SpaceX. Akcje spółki Elona Muska wyceniono w IPO na 135 dolarów, a pierwsze dni notowań były udane. Dziś kurs jest już wyraźnie poniżej tej ceny. Buczek porównuje to do debiutu Allegro w Polsce – spektakularny start, a później głęboki spadek. „Koniec końców liczą się fundamenty” – podkreśla.

Instytucje też ulegają emocjom

Prezes Quercus TFI zauważa, że opisane mechanizmy nie dotyczą wyłącznie drobnych graczy. Instytucje również dały się ponieść fali. Przykład? Bitcoin, który był masowo kupowany nawet po sto tysięcy dolarów za monetę, a dziś przynosi ogromne straty. Podobnie było ze złotem – jeszcze w styczniu 2026 roku światowe banki inwestycyjne prognozowały dalsze wzrosty, ale od szczytu z 29 stycznia kruszec stracił kilkadziesiąt procent.

Buczek szacuje fundamentalną wartość złota na około 3000 dolarów za uncję, choć nie spodziewa się, by jeszcze w tym roku cena spadła poniżej 3500 dolarów. W przypadku bitcoina różnica między obecną ceną a wartością fundamentalną jest jego zdaniem znaczna. Kryptowaluty mogą w przyszłości zostać uznane za największą bańkę spekulacyjną w historii – inwestował w nie cały świat, z największymi bankami inwestycyjnymi włącznie.

Pułapki hossy: umiejętność czy przypadek?

W czasie hossy łatwo pomylić umiejętności inwestycyjne z łutem szczęścia. Zwraca na to uwagę Kamil Szczepański, analityk rynków finansowych XTB. Jego zdaniem w okresach wzrostów wskaźniki beta i alfa można ze sobą pomylić – inwestor często wybiera spółkę bardziej ryzykowną, nie zdając sobie z tego sprawy, bo sentyment utrzymuje wzrosty.

Szczepański przypomina, że ryzyko jest asymetryczne: spadek o 50% wymaga późniejszego wzrostu o 100%, by portfel wrócił do punktu wyjścia. Bez jasno określonych kryteriów pomiaru stopy zwrotu i polityki ryzyka inwestor może dopiero w czasie korekty przekonać się, czy naprawdę dobrze dobierał spółki. Dlatego tak ważne jest, by przed zakupem instrumentu precyzyjnie zdefiniować, kiedy i dlaczego go sprzedamy. „Bez zrozumienia tych fundamentów nasz portfel pozostanie więźniem sentymentu na szerokim rynku” – ostrzega analityk XTB.

Co dalej z GPW?

Mimo sygnałów ostrzegawczych Buczek nie uważa, byśmy byli blisko końca prawie czteroletniej hossy. Spodziewa się raczej zasłużonej korekty. Statystycznie sierpień i wrzesień są trudniejsze, ale czwarty kwartał, zwłaszcza listopad i grudzień, zwykle przynosi wzrosty. Rok 2026 powinien więc zamknąć się dodatnio, zarówno w Polsce, jak i w USA.

Kluczowym czynnikiem dla polskiego rynku w 2027 roku będą wybory prezydenckie oraz losy Obywatelskiego Konta Inwestycyjnego (OKI). Buczek jest ostrożny – prezydent może nie podpisać ustawy, bo sukces OKI byłby sukcesem rządzących. Gdyby jednak OKI wystartowało od stycznia 2027 roku, efekt mógłby być znaczący. „Polacy kochają wszystko, co wiąże się z benefitami podatkowymi” – zauważa.

Obecna hossa trwa już ponad 3,5 roku i może stać się trzecią wielką hossą w historii GPW (po 1993 i 2003-2007). Wielka hossa kończy się jednak wielką bessą. Buczek przyznaje, że wolałby, by nie było aż tak wspaniale, „bo potem przychodzi leczenie ran, które trwa latami”. Tymczasem coraz więcej spółek na GPW – w tym Allegro, Żabka czy sama GPW – notowanych jest powyżej wartości fundamentalnej. To znak, że hossa dojrzewa, ale nie musi oznaczać natychmiastowego końca.