We wtorek 4 sierpnia 2026 roku Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) sięgnęły po narzędzie, którego historia pamięta zaledwie trzy poprzednie przypadki. Ogłoszono okres przywołania na rynku mocy – mechanizm prewencyjny, który mobilizuje wszystkie rezerwy systemu, gdy prognozy wskazują, że zabraknie prądu. Powód? Woda w rzekach wykorzystywana do chłodzenia elektrowni węglowych zrobiła się bardzo ciepła – w głównej elektrowni temperatura chłodziwa zbliżyła się do dopuszczalnej granicy 35 stopni Celsjusza, co zmusiło kilka jednostek do ograniczenia produkcji w szczycie upałów.

Dlaczego woda ma znaczenie dla prądu?

Elektrownie węglowe potrzebują ogromnych ilości wody do chłodzenia. Gdy temperatura wody chłodzącej zbliża się do 35°C, bloki muszą zdejmować moc. W samej Elektrowni Kozienice – największej węglowej elektrowni w kraju – pięć bloków we wtorek ograniczyło produkcję. Podobne problemy zgłosiła Elektrownia Połaniec. Około południa nie pracowały bloki 2, 3 i 4 w Kozienicach oraz bloki 5, 6 i 7 w Połańcu – wynika z raportów o ubytkach mocy publikowanych na podstawie unijnego rozporządzenia REMIT.

Krzysztof Bomba, kierownik Biura Komunikacji i PR Enei Wytwarzanie (do której należy Kozienice), przekazał PAP, że grupa na bieżąco monitoruje sytuację hydrologiczną Wisły.

„Na podstawie bieżących obserwacji parametrów hydrologicznych Enea Wytwarzanie odnotowuje okresowe wahania przepływów oraz obniżone stany wody, szczególnie w okresach wysokich temperatur i długotrwałego braku opadów. Zjawisko to jest szczególnie istotne na obszarze prowadzenia działalności Elektrowni Kozienice, gdzie dostępność wody z Wisły ma bezpośrednie znaczenie dla stabilności procesów technologicznych oraz bezpieczeństwa Krajowego Systemu Energetycznego.”

Justyna Kosowicz, rzeczniczka Enei Elektrownia Połaniec, dodała, że praca wybranych bloków jest dostosowywana do aktualnych warunków eksploatacyjnych, a zakład pozostaje do dyspozycji PSE.

Alarm, ale nie blackout

Komunikat PSE zabrzmiał groźnie, ale operator stanowczo odróżnia okres przywołania od stopni zasilania. Stopnie zasilania, czyli ograniczenia w poborze i dostarczaniu energii, to środek ostateczny – we wtorek nikt ich nie ogłosił. Okres przywołania wymaga od wytwórców i dużych odbiorców przemysłowych wypełnienia umów mocowych, ale dla gospodarstw domowych nie ma natychmiastowych skutków. To właśnie prewencyjna mobilizacja rezerw, która ma zapobiec przerwom w dostawach.

Rezerwy na wyczerpaniu

Decyzja o uruchomieniu mechanizmu zapadła, bo prognozowana poduszka bezpieczeństwa stopniała niebezpiecznie nisko. Między godziną 17 a 19 rezerwa mocy ma wynieść od 851 do zaledwie 656 MW – podczas gdy PSE przyjmują, że pojedyncza duża jednostka wytwórcza to około 1000 MW, a standard bezpieczeństwa zakłada rezerwę na poziomie 9 proc. ponad prognozowane zapotrzebowanie. Gdyby w takich warunkach doszło do awarii dużego bloku, rezerwa mogłaby spaść do zera. Dlatego operator ściąga do dyspozycji każdą zakontraktowaną megawatogodzinę.

Które elektrownie mają kłopoty?

Lista jednostek, które musiały ograniczyć pracę, pokazuje, jak bardzo polska energetyka węglowa zależy od pogody. W Kozienicach i Połańcu – obie należące do grupy Enea – problemem jest niski poziom Wisły i wysoka temperatura wody. Enea jest spółką giełdową z ponad 52-proc. udziałem Skarbu Państwa i drugim co do wielkości wytwórcą energii w Polsce.

Zupełnie inną sytuację mają jednostki Tauronu. Kamila Rożnowska z zespołu prasowego firmy wyjaśniła PAP, że elektrownie tej grupy korzystają z zamkniętych obiegów chłodzenia, więc nie pobierają bezpośrednio wody z rzek ani nie zrzucają jej do nich.

„W efekcie nasze jednostki są dużo bardziej odporne na okresy suszy, niskie stany wód czy fale upałów niż instalacje wykorzystujące otwarte systemy chłodzenia.”

To drugie w 2026 roku i czwarte w historii ogłoszenie okresu przywołania. Poprzednie miało miejsce 30 czerwca tego samego roku. Na razie mechanizm działa zgodnie z planem – prąd w gniazdkach jest, a operator trzyma rękę na pulsie.

Okres przywołania na rynku mocy obowiązuje we wtorek 4 sierpnia w godzinach 17–19. PSE podkreślają, że to działanie prewencyjne, a nie sygnał do ograniczeń dla odbiorców domowych.