Czy S&P 500 powtarza scenariusz z 2007 roku? Eksperci wskazują na niepokojące podobieństwa
Pixabay.com / 3844328
Niemal dwie dekady po Wielkiej Recesji, gdy S&P 500 runął o blisko 58%, coraz więcej analityków dostrzega uderzające podobieństwa między tamtym okresem a dzisiejszym rynkiem. Czy historia naprawdę może się powtórzyć w jeszcze bardziej skomplikowanym kontekście gospodarczym, technologicznym i geopolitycznym?
Lustrzane odbicie z 2007 roku
Ekspert ds. tradingu Ali Martinez opublikował niedawno wykres, który jest niemal lustrzanym odbiciem wzorca z 2007 roku. Schemat, który poprzedzał szczyt S&P 500 na poziomie 1 576 punktów w 2007 roku, wygląda identycznie jak to, co obserwujemy na indeksie przez ostatnie 12 miesięcy.
Rajd z tamtego okresu zakończył się krachem sięgającym 57,68%, który zepchnął indeks do 667 punktów w 2009 roku. Jeśli wzorzec powtórzyłby się dziś, S&P 500 mógłby najpierw wzrosnąć do około 7 150 punktów, a następnie runąć o ponad 56% do poziomu 3 130 punktów prawdopodobnie do 2028 roku.
I wonder if the S&P 500 $SPX is repeating this fractal…
What do you think? pic.twitter.com/G7MKCANIf1
— Ali Charts (@alicharts) April 7, 2026
Strukturalne problemy gospodarki
Jednym z kluczowych problemów, który wyłonił się po 2008 roku, jest długotrwała polityka niemal zerowych stóp procentowych. Krytycy wskazują, że umożliwiła ona namnożenie się tak zwanych „spółek zombie” – firm, które dawno by zbankrutowały, gdyby nie dostęp do niezwykle taniego długu.
Do tego dochodzi kwestia długu narodowego USA, który w kwietniu 2026 roku przekroczył poziom 39 bilionów dolarów – wartość o 27% wyższą niż ostatni roczny nominalny PKB wynoszący około 30,6 biliona dolarów.
Mimo że prezydent Donald Trump szedł do wyborów z programem redukcji deficytu, prognozuje się, że z samego tylko budżetu wojskowego dołoży kolejne 7 bilionów dolarów w ciągu najbliższych 10 lat.
Sektor technologiczny pod lupą
Nie mniej istotne jest to, co dzieje się w sektorze technologicznym. Wielkie firmy technologiczne mierzą się z rosnącą krytyką za praktyki monopolistyczne, a ich modele biznesowe są coraz częściej opisywane jako twórczo jałowe.
Meta Platforms jest podawana jako główny przykład – większość jej sukcesów w ostatniej dekadzie wynikała ze skupowania obiecujących startupów i potencjalnych konkurentów, a nie z organicznego rozwoju.
Tymczasem boom na sztuczną inteligencję pochłania setki miliardów dolarów inwestycji, pozostając nierentownym i napotykając poważne przeszkody infrastrukturalne. AI stała się też motorem masowych zwolnień.
Geopolityczna bomba z opóźnionym zapłonem
Geopolityka dostarcza kolejnych powodów do niepokoju. Trwająca wojna z Iranem doprowadziła do zamknięcia jednej z najważniejszych dróg wodnych na świecie, narażając globalny przemysł ciężki na poważne zakłócenia.
Podczas gdy większość inwestorów skupia się na cenach ropy naftowej, na równie duże ryzyko narażone są nawozy, hel, LNG, aluminium i łańcuchy dostaw wielu innych krytycznych surowców.
Martinez nie jest zresztą jedynym, kto wskazuje na 2028 rok jako potencjalną datę wielkiego przesilenia. Michael Burry, inwestor znany z „Big Short”, ostrzegał, że S&P 500 może spaść o ponad 50% podczas następnego kryzysu finansowego.
Burry zwrócił uwagę na ryzyko bezprecedensowego odpływu kapitału z funduszy indeksowych do 2028 roku, gdy coraz więcej osób z pokolenia Baby Boomers będzie przechodziło na emeryturę.
Koncentracja kapitału i pasywne inwestowanie
Obecne ostrzeżenia analityków dotyczą zarówno wycen (rekordowe relacje kapitalizacji do PKB i zysków), jak i struktury rynku, w której przewagę zyskało pasywne inwestowanie i koncentracja kapitału w kilku gigantach technologicznych.
Burry krytykuje również samą strukturę funduszy indeksowych, twierdząc, że „skutecznie eliminują one proces odkrywania cen – prowadzi to do sytuacji, w której wiele aktywów jest wycenianych wyżej tylko dlatego, że ich kurs rośnie, co nie ma związku z kondycją finansową samych przedsiębiorstw”.
Zbieżność sygnałów płynących z analizy wzorców wykresów, struktury długu, kondycji sektora technologicznego i geopolitycznych turbulencji tworzy obraz, którego trudno nie dostrzec – nawet jeśli każdy z tych czynników z osobna pozostawia pole do interpretacji.
Rok 2028 coraz częściej pojawia się jako możliwy moment poważnych turbulencji finansowych. Czy to będzie data kolejnego wielkiego przesilenia? Tylko czas pokaże, ale podobieństwa do 2007 roku są zbyt wyraźne, by je ignorować.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.