Co się stanie, jeśli w ciągu najbliższych dwóch miesięcy skończą się fundusze na zakup amunicji i systemów obrony powietrznej? Według doniesień Bloomberga, powołującego się na anonimowe źródła ukraińskie i zagraniczne, Ukraina dysponuje środkami wystarczającymi jedynie na pokrycie wydatków obronnych do czerwca. To niepokojąca perspektywa, która stawia pod znakiem zapytania dalsze możliwości prowadzenia walki.

Zablokowane miliardy z Brukseli

Głównym źródłem problemów jest zablokowana pożyczka z Unii Europejskiej o wartości 90 miliardów euro. Pieniądze miały trafić do Kijowa już w kwietniu, ale ich wypłacie od miesięcy sprzeciwiają się Węgry. Co gorsza, premier Słowacji Robert Fico ostrzegł, że podtrzyma węgierskie weto. Prezydent Wołodymyr Zełenski alarmuje, że bez tych funduszy armia zmierzy się z niedofinansowaniem, co uderzy w produkcję dronów i zakupy systemów obrony powietrznej.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapewnia Kijów, że UE przekaże pożyczkę dla Ukrainy „w taki czy inny sposób”.

Ale czy te zapewnienia wystarczą, gdy na horyzoncie widać już czerwcowy deficyt?

Nowy wiatr znad Dunaju?

Tutaj pojawia się iskierka nadziei. Po wyborach parlamentarnych na Węgrzech, które zakończyły się porażką Viktora Orbana, w Brukseli mówi się o zmianie kursu. Komisarz UE ds. obrony, Andrius Kubilius, stwierdził wprost: „Wieje nowy wiatr”. Zapowiedział, że Komisja Europejska jest gotowa uruchomić środki, gdy tylko Węgry wycofają swoje weto.

„W każdym razie jesteśmy gotowi do uruchomienia pożyczki, gdy tylko otrzymamy zielone światło” – zapowiedział komisarz Kubilius.

Cypryjska prezydencja w Radzie UE już zapowiedziała, że chce jak najszybciej wrócić do tematu odblokowania tych funduszy. Polski minister finansów Andrzej Domański, komentując sprawę w USA, był równie stanowczy: „90 mld euro specjalnej pożyczki musi być dostępne dla Ukrainy jak najszybciej”.

MFW, NATO i rosnące napięcie

Ale problemy finansowe Kijowa to nie tylko kwestia unijnej pożyczki. Bloomberg wskazuje na kolejne przeszkody. Są trudności z uzyskaniem pieniędzy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Powód? Ukraiński parlament wciąż nie uchwalił uzgodnionych z MFW poprawek do przepisów podatkowych, które są warunkiem wypłaty zatwierdzonego w lutym programu pożyczkowego o wartości 8,1 miliarda dolarów.

Do tego dochodzi niechęć niektórych sojuszników z NATO do nowego finansowania programu zakupu amerykańskiej broni. Ambasador Ukrainy przy NATO, Alona Getmanczuk, przyznała, że tylko kilka krajów finansuje większość tego sprzętu i coraz trudniej jest się do nich zwracać o pomoc.

A to jeszcze nie koniec złych wieści. Pentagon rozważa przekierowanie amerykańskiej broni, pierwotnie przeznaczonej dla Ukrainy, na Bliski Wschód. Powodem jest wojna w Iranie, która nadwyręża dostawy kluczowej amunicji dla amerykańskiej armii.

Czas ucieka

Ukraina zwróciła się do sojuszników o pomoc obronną na 2026 rok w łącznej wysokości 28,3 miliarda euro. Komisarz Kubilius podkreśla, że Kijów zdecydowanie potrzebuje tych pieniędzy, a pierwsze inwestycje chciałby skierować na nowoczesne drony z rodzimego przemysłu.

Tymczasem zegar tyka nieubłaganie. Sytuacja jest tym bardziej napięta, że – jak zauważa Bloomberg – problemy z finansowaniem Ukrainy pojawiają się w momencie, gdy Rosja korzysta na gwałtownym wzroście cen ropy wywołanym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Czy nowy wiatr z Budapesztu zdąży rozwiać chmury nad Kijowem, zanim w czerwcu zabraknie amunicji? Odpowiedź poznamy niebawem.