Gaz ziemny w Polsce przeżywa swoje drugie życie. Z jednej strony — miliardowe inwestycje w sieci i magazyny, z drugiej — prognozy, które nie pozostawiają złudzeń: w początku lat 30. moce magazynowe mogą okazać się po prostu niewystarczające. Co na to spółki energetyczne? Mają plan, ale czy zdążą?

Nadchodzi gazowy głód? Niedobór nawet 0,8 mld m sześc.

Operator krajowego systemu magazynowania, Gas Storage Poland (należący do Gaz-Systemu), bije na alarm. Zgodnie z oficjalnym stanowiskiem firmy, w szczycie zapotrzebowania, czyli na początku lat trzydziestych, niedobory pojemności mogą sięgnąć od 0,5 do 0,8 mld m sześc.

„W aktualnym stanie prawnym, przy utrzymaniu dynamiki importu, zapotrzebowanie na zdolności pod zapasy obowiązkowe będzie stopniowo rosło do 2032 r.” – czytamy w stanowisku biura prasowego Gaz-Systemu.

Co więcej, po 2030 roku popyt na elastyczne usługi w magazynach kawernowych może być aż trzykrotnie wyższy niż dostępne pojemności. To sygnał, że polski system magazynowania gazu czeka prawdziwy sprawdzian.

Wierzchowice — kluczowa inwestycja jeszcze w tym roku

Na pocieszenie — nie siedzimy z założonymi rękami. Obecnie łączna pojemność czynna krajowych magazynów gazu wysokometanowego (w sezonie 2025/2026) wynosi prawie 3,31 mld m sześc. W przyszłym sezonie (2026/2027) wzrośnie do niespełna 3,36 mld m sześc. A po zakończeniu rozbudowy PMG Wierzchowice – o włos od finału, bo koniec prac planowany jest na ten rok – skoczy do około 4,1 mld m sześc.

Właścicielem wszystkich siedmiu podziemnych magazynów gazu jest Orlen. Firma przekształca właśnie Wierzchowice, zwiększając ich pojemność z 1,3 mld m sześc. do 2,1 mld m sześc. – i zapewnia, że idzie zgodnie z planem. Wśród magazynów dominują te oparte na sczerpanych złożach gazu (Wierzchowice, Strachocina, Husów, Swarzów i Brzeźnica), a dwa kawernowe (w Kosakowie i Mogilnie) wykorzystują puste przestrzenie w soli – wyjaśnia Orlen.

Nowe instalacje – na tapecie Mogilno, Kosakowo i Damasławek

To jednak nie koniec. Trwają analizy dotyczące rozbudowy kolejnych instalacji kawernowych – KPMG Mogilno i KPMG Kosakowo (należących do Orlenu), a także rozważana jest budowa nowego obiektu – PMG Damasławek (jako inwestycji Gaz-Systemu). Każdy projekt jest analizowany indywidualnie: pod kątem kosztów, czasu realizacji i dopasowania do potrzeb rynku.

Dlaczego to takie ważne? Rosnący udział odnawialnych źródeł energii (OZE) sprawia, że elektrownie gazowe muszą pracować w krótkich, intensywnych cyklach – potrzebują więc szybkiego dostępu do dużych wolumenów gazu. I tu właśnie magazyny kawernowe odgrywają kluczową rolę jako elastyczne „baterie”.

Miliony wydawane na sieć, a popyt wciąż rośnie

Tymczasem podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach padły konkretne deklaracje. Polska Spółka Gazownictwa przeznacza co roku na inwestycje około 3 mld zł, w tym na dekarbonizację i biometan. Jej członek zarządu, Wojciech Kowalski, podkreślił, że sieć przesyłowa (ponad 215 tys. km gazociągów i 11 tys. stacji) jest gotowa na duże ilości gazu i obsługuje już ponad 7 mln odbiorców.

A co z podażą ze strony Orlenu? Przedstawiciel koncernu, Rafał Wardziński, ujawnił ambitne plany: do końca 2030 r. Orlen chce dostarczyć do systemu 10 mld m sześc. gazu, w tym 6 mld z wydobycia w Norwegii. A patrząc w przyszłość – prognozy zakładają, że w 2035 r. krajowe zapotrzebowanie sięgnie 27 mld m sześc. Orlen chce zaspokoić ok. 1/3 z własnych złóż, resztę pokrywając kontraktami.

Na horyzoncie zmiany legislacyjne

Zdaniem Gaz-Systemu obecny system prawny zaburza mechanizmy podażowe na rynku bilateralnym i giełdzie, co skutkuje zawyżonymi cenami gazu – szczególnie dla przemysłów energochłonnych. W przyszłości może to też podbić ceny prądu. Firma liczy jednak na to, że toczący się proces legislacyjny wypracuje optymalny model utrzymywania zapasów obowiązkowych.

Podsumowując: Czekają nas lata intensywnych inwestycji w magazyny i sieci gazowe. Kluczową pułapką jest czas – rosnący popyt, szczególnie ze strony energetyki, może przegonić możliwości infrastruktury. Na razie na biurkach analityków lądują kolejne projekty, a w Katowicach decydenci zapewniają, że Polska jest gotowa. Czy ta gotowość wystarczy za pięć–sześć lat? Czas pokaże.