Pamiętasz to stare zdanie? „Die Polen kommen” – Polacy nadchodzą. Niemiecka prasa używała go w latach 90., opisując robotników budowlanych i sezonowych pracowników z Polski. Ale dziś ten slogan nabrał zupełnie nowego znaczenia. Teraz chodzi o polskich przedsiębiorców przejmujących niemieckie firmy. To nie żart – to potwierdzony trend. I niemiecki biznes nie tylko patrzy, ale również sam coraz częściej przenosi się do Polski.

Niemiecki kryzys – polska szansa

O tym, jak dynamicznie zmienia się sytuacja, mówi w rozmowie z Business Insiderem dr Lars Gutheil, dyrektor Polsko‑Niemieckiej Izby Przemysłowo‑Handlowej. „Niemcy są w długotrwałym kryzysie. Próbujemy z niego wyjść. To teraz duża szansa dla Polski, ponieważ niemieckie firmy patrzą w tym kierunku” – mówi Gutheil.

Wśród niemieckich problemów wymienia wysokie ceny energii i trudności ze znalezieniem wykwalifikowanej siły roboczej. Ale to dopiero początek. Jego prognozy wzrostu niemieckiej gospodarki spadły aż o 50 proc. do poziomu 0,5 proc. z 1 proc. Jego recepta? „Musimy stać się tańsi. Musimy znaleźć sposób na znaczne zmniejszenie biurokracji”. Kto więc korzysta na tej sytuacji?

Są firmy, które opuszczają niemiecki rynek i przenoszą się do Polski, ponieważ znajdują tu wykwalifikowanych pracowników – podkreśla Gutheil.

Polska wygrywa konkurencyjnością

Widać przenoszenie produkcji z Niemiec do Polski, a nawet zastępowanie lokalizacji. Z niemieckiej perspektywy jest to nieco niepokojące, ale dla nas – świetna wiadomość. Przeprowadzona przez Izbę ankieta wśród zagranicznych inwestorów potwierdza korzystną dla Polski perspektywę. Polska zajmuje 2. miejsce pod względem atrakcyjności inwestycyjnej wśród 14 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Ustępuje jedynie Litwie.

Gutheil przyznaje, że skala optymizmu zaskoczyła zwłaszcza w tak trudnym czasie geopolitycznym. W ostatnim roku udział odpowiedzi określających sytuację gospodarczą w Polsce jako dobrą wzrósł aż o 18,6 punktu procentowego do 43,1 proc. Co jest naszym największym atutem?

Polska wygrywa spójnością otoczenia operacyjnego: infrastrukturą, logistyką, siecią dostawców i usługami. Kraj pozostaje dla wielu firm „konstruktywnie przewidywalny”. Co więcej, niemal wszystkie badane obecne w Polsce firmy nie żałują decyzji o postawieniu na Polskę. Aż 94,5 proc. wskazało, że zainwestowałoby po raz kolejny.

Gigantyczne niemieckie pieniądze już tutaj są

Według danych NBP niemieckie inwestycje bezpośrednie w Polsce osiągnęły 265,4 mld zł. A trend przenoszenia produkcji i zastępowania lokalizacji jest tylko wzmacniany przez globalne zawirowania.

Jak widać, od lat mówimy o skracaniu łańcuchów dostaw. Po raz pierwszy widzimy również rezultaty. Sprawy naprawdę nabierają tempa – mówi Gutheil.

Atrakcyjność Polski ma jednak rysy dotyczące przewidywalności państwa. Gutheil wymienia: „To obciążenia podatkowe. To przewidywalność i niezawodność systemu prawnego”. Przypomina też zapowiedzi deregulacyjne polskiego rządu i zestawia je z odczuciem inwestorów. „Nowy rząd zaczął od obietnicy: uczynimy proces legislacyjny bardziej przejrzystym. (…) jak dotąd, przynajmniej w przypadku inwestorów, to się nie sprawdziło” – twierdzi.

Jest jeden warunek: wspólna łódź

Gutheil pytany o ryzyko napięć wynikających z przenoszenia produkcji z Niemiec do Polski odpowiada, że nie widzi takiego zagrożenia. To decyzja ekonomiczna dotycząca najlepszego sposobu rozwoju biznesu. Jednak przypomina o fundamentalnej zależności.

Z polskiej perspektywy Niemcy są zdecydowanie najważniejszym partnerem biznesowym. Więc jeśli w Niemczech nie dzieje się dobrze, to złe wieści także dla Polski.

„Jesteśmy w tej samej łodzi” – podsumowuje. I ta łódź płynie w stronę wspólnych, gigantycznych projektów.

Niemcy czekają na Port Polska i więcej

Pytany o kluczowe dla niemieckich firm publiczne polskie projekty, Lars Gutheil wskazuje na Port Polska. „To ogromny projekt, a Niemcy są już w niego zaangażowani. Niemiecka firma już wygrała przetarg na system obsługi bagażu” – dodaje.

Niemiecki biznes widzi też szanse w energetyce. „Mamy silną lądową i morską energetykę wiatrową. To również coś, w czym niemieckie firmy starają się wziąć udział jako część projektu” – mówi Gutheil. Według jego zdania współpraca może objąć też obronność, nie tylko Rheinmetall, ale także np. obronę przeciwdronową.

„Die Polen kommen” – to zdanie ma dziś zupełnie nowy sens. Polacy nadchodzą nie jako robotnicy, ale jako równorzędni partnerzy biznesowi i atrakcyjne miejsce dla niemieckiego kapitału. Rewolucja w relacjach gospodarczych trwa, a jej tempo „naprawdę nabiera tempa”.