Die Polen kommen! Niemiecka prasa o nowej gospodarczej rewolucji
Pixabay.com / WikimediaImages
Pamiętasz to stare zdanie? „Die Polen kommen” – Polacy nadchodzą. Niemiecka prasa używała go w latach 90., opisując robotników budowlanych i sezonowych pracowników z Polski. Ale dziś ten slogan nabrał zupełnie nowego znaczenia. Teraz chodzi o polskich przedsiębiorców przejmujących niemieckie firmy. To nie żart – to potwierdzony trend. I niemiecki biznes nie tylko patrzy, ale również sam coraz częściej przenosi się do Polski.
Niemiecki kryzys – polska szansa
O tym, jak dynamicznie zmienia się sytuacja, mówi w rozmowie z Business Insiderem dr Lars Gutheil, dyrektor Polsko‑Niemieckiej Izby Przemysłowo‑Handlowej. „Niemcy są w długotrwałym kryzysie. Próbujemy z niego wyjść. To teraz duża szansa dla Polski, ponieważ niemieckie firmy patrzą w tym kierunku” – mówi Gutheil.
Wśród niemieckich problemów wymienia wysokie ceny energii i trudności ze znalezieniem wykwalifikowanej siły roboczej. Ale to dopiero początek. Jego prognozy wzrostu niemieckiej gospodarki spadły aż o 50 proc. do poziomu 0,5 proc. z 1 proc. Jego recepta? „Musimy stać się tańsi. Musimy znaleźć sposób na znaczne zmniejszenie biurokracji”. Kto więc korzysta na tej sytuacji?
Są firmy, które opuszczają niemiecki rynek i przenoszą się do Polski, ponieważ znajdują tu wykwalifikowanych pracowników – podkreśla Gutheil.
Polska wygrywa konkurencyjnością
Widać przenoszenie produkcji z Niemiec do Polski, a nawet zastępowanie lokalizacji. Z niemieckiej perspektywy jest to nieco niepokojące, ale dla nas – świetna wiadomość. Przeprowadzona przez Izbę ankieta wśród zagranicznych inwestorów potwierdza korzystną dla Polski perspektywę. Polska zajmuje 2. miejsce pod względem atrakcyjności inwestycyjnej wśród 14 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Ustępuje jedynie Litwie.
Gutheil przyznaje, że skala optymizmu zaskoczyła zwłaszcza w tak trudnym czasie geopolitycznym. W ostatnim roku udział odpowiedzi określających sytuację gospodarczą w Polsce jako dobrą wzrósł aż o 18,6 punktu procentowego do 43,1 proc. Co jest naszym największym atutem?
Polska wygrywa spójnością otoczenia operacyjnego: infrastrukturą, logistyką, siecią dostawców i usługami. Kraj pozostaje dla wielu firm „konstruktywnie przewidywalny”. Co więcej, niemal wszystkie badane obecne w Polsce firmy nie żałują decyzji o postawieniu na Polskę. Aż 94,5 proc. wskazało, że zainwestowałoby po raz kolejny.
Gigantyczne niemieckie pieniądze już tutaj są
Według danych NBP niemieckie inwestycje bezpośrednie w Polsce osiągnęły 265,4 mld zł. A trend przenoszenia produkcji i zastępowania lokalizacji jest tylko wzmacniany przez globalne zawirowania.
Jak widać, od lat mówimy o skracaniu łańcuchów dostaw. Po raz pierwszy widzimy również rezultaty. Sprawy naprawdę nabierają tempa – mówi Gutheil.
Atrakcyjność Polski ma jednak rysy dotyczące przewidywalności państwa. Gutheil wymienia: „To obciążenia podatkowe. To przewidywalność i niezawodność systemu prawnego”. Przypomina też zapowiedzi deregulacyjne polskiego rządu i zestawia je z odczuciem inwestorów. „Nowy rząd zaczął od obietnicy: uczynimy proces legislacyjny bardziej przejrzystym. (…) jak dotąd, przynajmniej w przypadku inwestorów, to się nie sprawdziło” – twierdzi.
Jest jeden warunek: wspólna łódź
Gutheil pytany o ryzyko napięć wynikających z przenoszenia produkcji z Niemiec do Polski odpowiada, że nie widzi takiego zagrożenia. To decyzja ekonomiczna dotycząca najlepszego sposobu rozwoju biznesu. Jednak przypomina o fundamentalnej zależności.
Z polskiej perspektywy Niemcy są zdecydowanie najważniejszym partnerem biznesowym. Więc jeśli w Niemczech nie dzieje się dobrze, to złe wieści także dla Polski.
„Jesteśmy w tej samej łodzi” – podsumowuje. I ta łódź płynie w stronę wspólnych, gigantycznych projektów.
Niemcy czekają na Port Polska i więcej
Pytany o kluczowe dla niemieckich firm publiczne polskie projekty, Lars Gutheil wskazuje na Port Polska. „To ogromny projekt, a Niemcy są już w niego zaangażowani. Niemiecka firma już wygrała przetarg na system obsługi bagażu” – dodaje.
Niemiecki biznes widzi też szanse w energetyce. „Mamy silną lądową i morską energetykę wiatrową. To również coś, w czym niemieckie firmy starają się wziąć udział jako część projektu” – mówi Gutheil. Według jego zdania współpraca może objąć też obronność, nie tylko Rheinmetall, ale także np. obronę przeciwdronową.
„Die Polen kommen” – to zdanie ma dziś zupełnie nowy sens. Polacy nadchodzą nie jako robotnicy, ale jako równorzędni partnerzy biznesowi i atrakcyjne miejsce dla niemieckiego kapitału. Rewolucja w relacjach gospodarczych trwa, a jej tempo „naprawdę nabiera tempa”.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.