Dolar poniżej 3,70 zł! Co to oznacza dla Twojego portfela?
Pixabay.com / Arcaion
Czy to już czas, by świętować umocnienie złotego? W środę, 1 kwietnia, amerykańska waluta przełamała ważną barierę psychologiczną, a najnowsze wydarzenia geopolityczne tylko przyspieszają ten trend.
Dolar w dół, złoty w górę
Wczesnym popołudniem 1 kwietnia za jednego dolara trzeba było zapłacić 3,69 zł. Dokładny kurs wynosił 3,69065 zł, co oznaczało spadek o 0,55 proc. w stosunku do poprzedniego zamknięcia. W najniższym punkcie sesji amerykańska waluta kosztowała jeszcze mniej, bo zaledwie 3,68185 zł.
To wyraźny zwrot w porównaniu z początkiem marca, kiedy dolar wystrzelił, przebijając barierę 3,75 zł w reakcji na zaostrzający się kryzys surowcowy na Bliskim Wschodzie.
Globalny odwrót od dolara
Środowa przecena nie była przypadkowa. Główna para walutowa EUR/USD zanotowała w tym samym czasie wzrost o 0,42 proc., co jednoznacznie wskazuje na odwrót kapitału od amerykańskiej waluty na szerokim rynku.
Pieniądze inwestorów płynęły w stronę bardziej ryzykownych aktywów, co widać było po zachowaniu warszawskiej giełdy – indeks największych spółek WIG20 rósł w środę o imponujące 1,66 proc.
A to nie koniec dobrych wiadomości! W środowy poranek 8 kwietnia polska waluta zyskała jeszcze bardziej. Kurs dolara spadł o ponad 1 proc., osiągając poziom 3,64 zł.
Co za tym stoi? Decyzja z Białego Domu
Na te zmiany wpłynęły najnowsze wydarzenia międzynarodowe. Prezydent USA Donald Trump ogłosił zgodę na dwutygodniowe zawieszenie broni w konflikcie z Iranem, co było odpowiedzią na propozycję Pakistanu.
Trump podkreślił, że trwające rozmowy pokojowe z Iranem przyniosły znaczące postępy, co wpłynęło na uspokojenie nastrojów na rynkach finansowych.
Trzeba tutaj jednak zaznaczyć, że jednym z kluczowych warunków tej decyzji jest natychmiastowe otwarcie cieśniny Ormuz przez Teheran. Decyzje amerykańskiego przywódcy wywołały zauważalną reakcję na rynku walutowym, przekładając się na dalsze umocnienie złotego.
Słabszy dolar = tańsze paliwo i elektronika
Z punktu widzenia przeciętnego konsumenta spadek kursu dolara poniżej granicy 3,70 zł to bardzo dobra informacja. Amerykańska waluta jest głównym środkiem rozliczeniowym w globalnym handlu surowcami, w tym przede wszystkim ropą naftową.
Słabszy dolar oznacza, że polskie rafinerie kupują surowiec taniej. W dłuższej perspektywie ten mechanizm powinien przełożyć się na niższe ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach paliw, co stanowi kluczowy czynnik hamujący presję inflacyjną w gospodarce.
Ponadto tańszy dolar to niższe koszty importu elektroniki, sprzętu komputerowego, smartfonów czy oprogramowania. Dla przedsiębiorców importujących towary z Azji czy Stanów Zjednoczonych obecny kurs stanowi doskonałą okazję do uzupełnienia zapasów mniejszym kosztem.
A co z eksporterami?
Mocny złoty to jednak zła informacja dla polskich eksporterów. Dla nich stanowi wyzwanie, ponieważ ich towary stają się relatywnie droższe i mniej konkurencyjne na globalnych rynkach.
Perspektywy: dalsze umocnienie?
Przełamanie granicy 3,70 zł otwiera drogę do dalszych spadków, choć rynek walutowy bywa bardzo zmienny. Inwestorzy będą teraz bacznie obserwować dane makroekonomiczne z amerykańskiej gospodarki.
Jeśli globalny apetyt na ryzyko się utrzyma, a kapitał nadal będzie szerokim strumieniem płynął na rynki wschodzące, polski złoty może jeszcze bardziej umocnić swoją pozycję w nadchodzących tygodniach.
Spoglądając na szerszy horyzont, obecne poziomy wciąż pozostają w środku przedziału wahań z ostatnich 12 miesięcy. W ciągu minionego roku dolar potrafił kosztować nawet 3,94 zł w swoim szczytowym momencie, by w dołku spaść do poziomu 3,47 zł. Kolejne tygodnie pokażą, w którą stronę pójdzie teraz.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.