Czy ukraińskie drony atakujące rosyjskie porty mogły dolecieć aż do Finlandii? Najnowsze ustalenia fińskich śledczych kompletnie zmieniają obraz sytuacji i wskazują na znacznie bardziej złożony scenariusz.

Nie te drony, co myśleliśmy

W ostatnich dwóch tygodniach podczas zintensyfikowanych ataków powietrznych Ukrainy na rosyjską infrastrukturę portową i energetyczną w obwodzie leningradzkim, jej drony zboczyły z kursu i zostały znalezione w Estonii, na Łotwie, Litwie oraz na terenie Finlandii. Jeden z dronów uderzył nawet w komin elektrowni w pobliżu estońskiej Narwy tuż przy granicy z Rosją.

Ale tu pojawia się pierwszy zwrot akcji. Według Centralnego Biura Policji Kryminalnej (KRP) drony, które wtargnęły w fińską przestrzeń i spadły na przełomie marca i kwietnia, różnią się od tych, o których wcześniej informowały siły powietrzne. Są znacznie mniejszych rozmiarów i wszystkie miały ładunki wybuchowe.

„Zaleciliśmy Ukraińcom wybór innych korytarzy ataków, tak by ich drony nie wkraczały w przestrzeń powietrzną Estonii, choć i tej sytuacji nie da się całkowicie wykluczyć. Aktywność rosyjskiej obrony powietrznej ma również znaczenie, dlatego drony trafiają m.in. nad Estonię” – powiedział pułkownik Kiviselg, cytowany przez radio ERR.

Skala ataków jest gigantyczna

Z informacji przekazanych przez fińskie siły zbrojne wyłania się ogromna skala ukraińskiej operacji. Tylko pod koniec marca, w ciągu zaledwie jednego tygodnia, siły Ukrainy skierowały do ataku na strategiczne rosyjskie cele we wschodniej części Zatoki Fińskiej gigantyczną flotę około 2500 dronów.

Minister obrony Finlandii Antti Hakkanen potwierdza: „W ostatnich tygodniach Ukraina wystrzeliła 2,5-3 tys. dronów. Trudno powiedzieć, ile z nich zbłądziło. Nie ma pełnego obrazu sytuacji”.

Ale tutaj pojawia się kluczowe pytanie: jak te mniejsze drony w ogóle tam dotarły?

Nowa teoria: atak z terytorium wroga?

Siły powietrzne podawały na początku, że pierwszy znaleziony w Finlandii wrak drona to model bojowego ukraińskiego statku powietrznego AN-196, czyli bezzałogowca wielkości małego samolotu o rozpiętości skrzydeł 6,7 metra i mającego zasięg 1000-2000 km. Obecnie twierdzenia te zostały przez śledczych obalone.

Nowe informacje dotyczące rozmiaru dronów mogą wskazywać, że bezzałogowce o krótszym zasięgu – do 700 km – zostały wystrzelone spoza terytorium Ukrainy.

„Informacje służb są stale uściślane. Nie będę spekulował na ten temat” – odparł premier Petteri Orpo, cytowany w „Helsingin Sanomat”.

Według byłego szefa wydziału badawczego w sztabie sił zbrojnych pułkownika Jyriego Kosoli mniejsze i tańsze drony, mające zasięg około 700 km, nie mogły dolecieć do Finlandii z Ukrainy.

Ekspert, który przekazał swój raport na temat incydentów z dronami siłom zbrojnym, uważa, że Ukraińcom mogło udać się wcześniej np. przemycić drony na terytorium Rosji lub Białorusi, co – jak zauważył na antenie radia Yle – miałoby „największy sens strategiczny”.

Rosyjskie oskarżenia i zakłócenia GPS

Po ukraińskich atakach na rosyjskie porty i terminale naftowe Rosja oskarżyła kraje bałtyckie o udostępnienie Ukrainie swoich terytoriów do ataków na Rosję.

Szefowie dyplomacji państw bałtyckich Estonii, Łotwy i Litwy oświadczyli jednak w piątek 10 kwietnia, że wbrew twierdzeniom rosyjskiego rządu ich kraje nie udzieliły Ukrainie pozwolenia na wykorzystanie bałtyckiej przestrzeni powietrznej do przeprowadzania ataków dronowych na obiekty w Rosji.

Według ekspertów ukraińskie drony zostały przekierowane w przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich wskutek zakłóceń sygnału GPS przez armię rosyjską. Fińskie służby informowały wcześniej, że Rosja posiada systemy i bazy do prowadzenia walki elektronicznej, zlokalizowane w rejonie Zatoki Fińskiej, m.in. w rejonie Petersburga oraz w południowej części Bałtyku w obwodzie kaliningradzkim.

Z kolei informacje wywiadowcze służb ukraińskich wskazują, że to Rosja celowo przekierowuje ukraińskie drony na kraje bałtyckie.

Jedno jest pewne: sytuacja nad Bałtykiem staje się coraz bardziej złożona, a każde nowe ustalenie rodzi kolejne pytania. Śledztwo trwa.