Co zrobić, gdy jeden strategiczny wąwóz blokuje kluczowe dostawy dla światowej gospodarki? Zbudować własną trasę, a nawet dwie. Właśnie to robią kraje Zatoki Perskiej, reagując na blokadę cieśniny Ormuz przez Iran.

Zjednoczone Emiraty Arabskie zapowiadają budowę zupełnie nowego typu infrastruktury. Chodzi o pierwszy wieloproduktowy rurociąg naftowy, który ma umożliwić eksport benzyny, oleju napędowego i paliwa lotniczego z ominięciem Ormuz – donosi „Financial Times”. To nie jedyny projekt, który ma zapewnić niezależność.

Rurociąg, który zmienia układ sił

„Obecnie zbyt duża część światowej energii wciąż przepływa przez zbyt małą liczbę wąskich gardeł” – podkreśla Sultan Ahmed Al Jaber, prezes Abu Dhabi National Oil Company (Adnoc). To właśnie ta świadomość napędza ogromne inwestycje.

Nowy rurociąg wieloproduktowy to odpowiedź na ryzyko długotrwałego kryzysu. Philippe Khoury, wiceprezes ds. handlu w Adnoc, mówi wprost: poświęcamy dużo czasu na sprawdzenie, jak możemy wzmocnić nasze kanały dostaw, aby nadal efektywnie obsługiwać klientów, nawet jeśli kryzys się przedłuży.

Ale to nie wszystko. W tle już powstaje kolejne gigantyczne przedsięwzięcie.

Podwójna moc przez Fudżajrę

ZEA są już na półmetku budowy drugiego rurociągu naftowego, który również ma ominąć Ormuz. Projekt, którego budowę przyspieszono z powodu wojny z Iranem, ma zostać uruchomiony w 2027 roku. Jego zadaniem jest podwojenie przepustowości eksportowej Adnoc przez port w Fudżajrze, położony w Zatoce Omańskiej, tuż za strategiczną cieśniną.

To nie są deklaracje w próżni. ZEA już teraz korzystają z istniejącego rurociągu do Fudżajry, którego maksymalna przepustowość wynosi 1,8 mln baryłek dziennie. To właśnie przez niego przekierowano część eksportu ropy po marcowej blokadzie Ormuz przez Iran.

Co stracił świat przez zamknięcie Ormuz?

Skala problemu jest ogromna. Prezes Al Jaber nie pozostawia złudzeń: blokada Ormuz spowodowała najpoważniejsze zakłócenia w dostawach energii w historii. Z powodu zamknięcia cieśniny utracono już ponad miliard baryłek ropy, a co tydzień jej zamknięcia oznacza stratę kolejnych prawie 100 mln baryłek.

Powrót do normalności będzie długi. Nawet jeśli konflikt zakończyłby się natychmiast, odtworzenie 80% normalnego poziomu dostaw zajęłoby co najmniej cztery miesiące. Pełna normalizacja jest możliwa dopiero w pierwszym lub drugim kwartale 2027 roku.

Arabia Saudyjska też idzie swoją drogą

Zjednoczone Emiraty Arabskie nie są osamotnione w dążeniu do uniezależnienia się od Ormuz. Również Arabia Saudyjska omija cieśninę, wysyłając swoją ropę rurociągiem do portu na Morzu Czerwonym. To część szerszego trendu w regionie.

Właśnie ten trend zauważają najwyższe władze USA. Sekretarz energii USA Chris Wright w rozmowie z CNBC stwierdził jasno: znaczenie cieśniny Ormuz dla globalnego rynku energii spadnie po wojnie z Iranem, ponieważ kraje Zatoki Perskiej budują kolejne rurociągi, aby ją ominąć.

„To karta, którą można zagrać raz” – powiedział Wright o blokadzie cieśniny przez Iran. „Będą inne drogi dla energii z Zatoki Perskiej”.

Jego zdaniem, będziemy świadkami spadku strategicznego znaczenia samej cieśniny, ale nie spadku znaczenia produkcji i dostaw energii przez kraje regionu.

Nie tylko ekonomia, ale i precedens

Dla prezesa Al Jabera sprawa ma głębszy wymiar. „To nie jest tylko problem ekonomiczny” – mówi. „W rzeczywistości stanowi to niebezpieczny precedens, skoro tylko zaakceptujemy fakt, że jeden kraj może trzymać najważniejszy szlak wodny świata w niewoli”.

Właśnie dlatego inwestycje w alternatywne trasy są czymś więcej niż tylko zabezpieczeniem logistycznym. To strategiczny ruch, który ma na zawsze zmienić mapę światowych szlaków energii, zmniejszając zależność od pojedynczego, niestabilnego punktu na mapie.

Źródło: Business Insider Polska, CNBC, Financial Times