Koszty paliwa lotniczego wystrzelą w tym roku o 70%, a globalne zyski linii lotniczych stopnieją o połowę – wynika z najnowszych prognoz Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA). To bezpośrednie przełożenie konfliktu na Bliskim Wschodzie i zakłóceń w dostawach surowca. Dla pasażerów oznacza to jedno: droższe bilety, szczególnie na długich trasach i w klasie biznes.

Lotnicza geopolityka uderza w portfele

Według danych przywołanych przez IATA, globalne wydatki na paliwo zwiększą się w tym roku o około 100 miliardów dolarów. W efekcie wypracowane przez cały sektor zyski skurczą się do 23 miliardów dolarów – to o połowę mniej niż rok wcześniej. Średnia cena baryłki paliwa lotniczego utrzymuje się na poziomie 146 dolarów, podczas gdy przed rokiem było to około 90 dolarów.

– Wysokie ceny ropy będą nieuchronnie oznaczać wyższe ceny biletów. Po prostu nie da się tego uniknąć – powiedział Willie Walsh, dyrektor generalny IATA, podczas tegorocznego szczytu zrzeszenia w Rio de Janeiro.

Walsh przyznał, że dla wielu przewoźników tak drastyczny wzrost kosztów paliwa stanowi zagrożenie egzystencjalne. Dodał jednak, że branża wciąż pozostaje rentowna i odnotowuje wzrost ruchu lotniczego o 2% (po wyłączeniu wpływu konfliktu na Bliskim Wschodzie). Obecna sytuacja nie jest tak paraliżująca jak pandemia COVID-19.

Kto zapłaci najwięcej? Biznes i dalekie trasy

Obciążenia cenowe nie rozłożą się równomiernie. Sean Doyle, dyrektor generalny British Airways, wskazał, że najsilniejsze podwyżki odczują pasażerowie podróżujący na trasach międzykontynentalnych oraz osoby latające w klasie biznes. W przypadku przewoźników takich jak BA, obsługujących wiele połączeń dalekobieżnych i segment premium, przełożenie kosztów paliwa na ceny końcowe będzie większe niż u linii rywalizujących wyłącznie na rynku krótkich lotów typowo turystycznych.

– Nie da się od tego uciec – jeśli paliwo drożeje, bilety też muszą zdrożeć – mówił Doyle. Dodał, że podwyżki najpóźniej dotkną turystyczne loty krótkodystansowe, gdzie klienci są najbardziej wrażliwi na zmiany cen.

Cargo też pod presją, ale zarobi więcej

Kryzys paliwowy uderza nie tylko w pasażerów. Segment transportu lotniczego towarów (cargo) również odczuwa wzrost kosztów. IATA prognozuje, że całkowite wydatki na paliwo w 2026 roku sięgną 350 miliardów dolarów – wobec 252 miliardów w 2025 roku. Udział paliwa w kosztach operacyjnych linii lotniczych ma przekroczyć 30% (rok temu było to 25,4%).

Mimo presji kosztowej, przewoźnicy cargo mają szansę na poprawę rentowności. Według IATA przychody z przewozów towarowych wzrosną w tym roku o 7,2% – do 162 miliardów dolarów – głównie dzięki przenoszeniu wyższych kosztów paliwa na klientów. Wolumeny przewozów (mierzone w tonokilometrach) zwiększą się jednak tylko o 0,7%. Rentowność segmentu cargo ma wzrosnąć o 6,5% po trzech latach spadków.

Przedstawiciele firm logistycznych – Tomasz Buraś z DHL Express Polska i Krzysztof Osik z DSV – zapewniają, że operacje są zabezpieczone. DHL Express na bieżąco monitoruje sytuację i w razie potrzeby tankuje dodatkowe paliwo na wcześniejszych etapach trasy lub korzysta z alternatywnych lotnisk. DSV utrzymuje płynność łańcuchów dostaw, choć przyznaje, że sytuacja pozostaje napięta.

Azja napędza, Ameryki i Bliski Wschód w kryzysie

Obecne zawirowania pogłębiają nierównomierny rozwój rynku cargo. Głównym motorem wzrostu są korytarze handlowe związane z Azją, podczas gdy obie Ameryki oraz regiony bliskowschodnie pozostają pod presją słabnącego popytu i regionalnych zakłóceń. Eksperci zauważają, że rośnie wolumen ładunków o wysokiej wartości (elektronika, technologie), przy słabszych wynikach w tradycyjnych, niższej marży grupach towarowych.

Co dalej?

Willie Walsh podsumowuje: – Mówimy o branży, która wciąż jest rentowna i wciąż prognozuje wzrost. Ruch lotniczy wzrósł o 2%. Jeśli wyłączymy z tego wpływ konfliktu na Bliskim Wschodzie, to dla reszty świata warunki rynkowe pozostają całkiem optymistyczne.

Na razie nie widać zagrożenia fizycznymi brakami paliwa w Europie – Krzysztof Osik z DSV zaznacza, że nawet gdyby wystąpiły, byłyby tymczasowe. Dla pasażerów, zwłaszcza planujących dalekie podróże lub loty służbowe, nadchodzące miesiące przyniosą jednak wyraźnie wyższe koszty biletów.