Giełda dla startupów? Ekspert PKO BP: „Brakuje nowego, lokalnego kapitału”
Pixabay.com / 3844328
Czy warszawska giełda jest dziś miejscem, gdzie rodzą się technologiczne giganty? A może stała się jedynie platformą wyjścia dla funduszy inwestycyjnych? Trwa gorąca debata na temat roli polskiego rynku kapitałowego.
Historyczna rola vs. dzisiejsza rzeczywistość
Patrząc wstecz, odpowiedź jest jasna. Giełda odgrywała istotną rolę w finansowaniu polskich przedsiębiorstw, zwłaszcza w czasach silnego napływu kapitału do OFE. Wtedy rynek pełnił swoją podstawową funkcję – był miejscem pozyskiwania kapitału na rozwój. Dziś jesteśmy w innym momencie cyklu.
Mamy największą giełdę w regionie CEE, ale jednocześnie coraz trudniej wskazać oferty publiczne (IPO), które realnie finansują ambitne programy inwestycyjne. Poza nielicznymi ofertami SPO, rynek w dużej mierze stał się platformą wyjścia z inwestycji dla funduszy private equity. Jego bezpośrednia rola w finansowaniu gospodarki wyraźnie osłabła.
„Bez stabilnego, przewidywalnego strumienia kapitału trudno oczekiwać powrotu dużej liczby IPO, bez których nie ma rozwoju rynku” – mówi Michał Marczak, zastępca dyrektora BM PKO BP, w rozmowie z Parkiet TV.
Główny problem: brak lokalnego kapitału
Co więc jest kluczową przeszkodą? Brak kapitału czy brak spółek chętnych do debiutu? Zdaniem eksperta, problemem jest brak nowego, lokalnego kapitału, bo to on decyduje o wycenach spółek. Historia jest tu doskonałym przykładem.
Gdy do OFE trafiało około 15-20 miliardów złotych rocznie, liczba debiutów była duża, a na GPW trafiały nawet spółki zagraniczne, np. z Ukrainy. Od czasu zmian w funkcjonowaniu OFE, więcej spółek opuściło giełdę niż na nią weszło.
Program PPK to krok w dobrą stronę, ale przez niezadowalający poziom partycypacji jego skala wciąż nie niweluje ujemnego salda transferów z OFE. Co gorsza, struktura demograficzna uczestników OFE sprawia, że w kolejnych latach odpływ środków będzie coraz większy. Rynek traci istotne źródło popytu na akcje.
Giełda a innowacyjne spółki: trudny związek
Czy to dobra wiadomość dla startupów myślących o rynku kapitałowym? Niestety, poza nielicznymi wyjątkami, giełda raczej nie jest ich pierwszym wyborem na wczesnym etapie wzrostu.
Ekosystem finansowania innowacji w Polsce się poprawia. Mamy aktywne fundusze venture capital, zaangażowanie instytucji publicznych, takich jak PFR, oraz różne programy wsparcia. Prawdziwy problem pojawia się na etapie skalowania i dojścia do etapu giełdowego.
Spółki technologiczne we wczesnej fazie nie generują jeszcze zysków, a ich modele biznesowe są trudne do wyceny. Na giełdzie brakuje wystarczająco dużej bazy inwestorów instytucjonalnych gotowych akceptować wysokie ryzyko, długi okres dochodzenia do rentowności czy relatywnie wysoki odsetek spółek w portfelu, które ostatecznie upadną – typowy model dla biotechnologii czy deep tech.
Jaka powinna być rola giełdy? Etap dojrzałości
Jaką więc rolę powinna odgrywać GPW w finansowaniu młodych, innowacyjnych firm? Powinna być miejscem, w które spółka trafia już jako podmiot bardziej dojrzały – z określoną skalą działalności i bardziej przewidywalnymi wynikami.
Przykład rynku amerykańskiego pokazuje, że nawet bardzo duże spółki technologiczne przez długi czas finansują się prywatnie. Giełda pojawia się dopiero jako kolejny etap – umożliwiający dalsze skalowanie lub wyjście inwestorów.
Trzeba też pamiętać o inwestorach indywidualnych, którzy nie są przygotowani na wysokie ryzyko niepowodzenia takich projektów. Na tym etapie, seria bankructw kilku spółek technologicznych nie pomogłaby budować zaufania do GPW.
Podsumowując, bez odbudowy stabilnego strumienia lokalnego kapitału, trudno mówić o giełdzie jako motorze napędowym dla polskiej gospodarki i innowacji. Debata trwa, a czas pokaże, czy uda się znaleźć rozwiązanie.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.