Prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński zaskoczył w czwartek uczestników rynku, otwarcie przyznając się do „gołębiego” nastawienia i sugerując, że pierwsza obniżka stóp procentowych może nastąpić jeszcze przed końcem 2026 roku. Jego słowa natychmiast odbiły się na notowaniach złotego oraz obligacji skarbowych.

„Jestem nastawiony zdecydowanie gołębio”

Podczas czwartkowej konferencji prasowej Glapiński sam siebie określił mianem „gołębia”, co w języku bankierów centralnych oznacza skłonność do luzowania polityki pieniężnej. – Jestem nastawiony zdecydowanie gołębio do tego, co rada mogłaby zrobić po wakacjach – powiedział prezes NBP, który jest jednocześnie przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej. Dodał, że widzi miejsce na jedną obniżkę o 25 punktów bazowych w tym roku, ale wykluczył dwie takie obniżki.

To istotna zmiana retoryki – jeszcze w maju bilans ryzyk był przechylony w kierunku potencjalnych podwyżek, a sam prezes miesiąc wcześniej o możliwej obniżce nie wspominał.

Reakcja rynku: złoty słabnie, obligacje drożeją

Zapowiedź cięcia stóp wywołała natychmiastowe efekty na rynkach finansowych. Kurs złotego wobec euro wyraźnie osłabł, osiągając poziom 4,33 zł za euro – najwyższy od listopada 2024 roku. Jednocześnie umocniły się polskie obligacje skarbowe, a kontrakty terminowe na stopę procentową zaczęły wyceniać jej redukcję właśnie o 0,25 pkt proc. po wakacjach.

Jak zauważają ekonomiści ING Banku Śląskiego Rafał Benecki i Adam Antoniak, retoryka banku centralnego stała się jeszcze bardziej gołębia niż w czerwcu. „Bilans ryzyk przechyla się obecnie w kierunku możliwej obniżki stóp procentowych przed końcem roku” – napisali w komentarzu. Zastrzegli jednak, że kluczowe dla realizacji tego scenariusza są spadek cen ropy i uspokojenie sytuacji wokół Iranu.

RPP stawia na ostrożność, ale Glapiński chce przyspieszyć

Sama Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła w środę stopy procentowe bez zmian, a nastawienie jej członków Glapiński określił jako „ostrożnie gołębie”. Sam prezes poszedł jednak dalej, mówiąc: – Ja jestem mniej ostrożnym gołębiem, mniej płochliwym. Moje doświadczenie i intuicja podpowiada, że można być teraz mniej ostrożnym gołębiem.

Ekonomiści ING zwracają uwagę na jeszcze jeden gołębi sygnał ze strony Glapińskiego – stwierdzenie, że odmrożenie cen paliw w tym roku przyniesie tylko przejściowy wzrost inflacji. To wyraźny kontrast wobec 2025 roku, gdy prezes mocno podkreślał ryzyka inflacyjne związane z odmrożeniem cen energii.

Polska na przekór globalnym trendom?

Zapowiedź luzowania polityki pieniężnej w Polsce jest zaskakująca na tle innych gospodarek. Europejski Bank Centralny niedawno podniósł stopy procentowe w reakcji na wyższe ceny paliw, a w amerykańskiej Rezerwie Federalnej część członków również opowiada się za zaostrzeniem polityki. Jak zauważają ekonomiści, gdy banki centralne największych stref walutowych podnoszą koszt pieniądza, redukcja stóp w Polsce może wywierać presję na dalsze osłabienie złotego.

Z drugiej strony są czynniki, które mogą sprzyjać obniżce. Presja płacowa w Polsce jest coraz niższa – pracownicy mają słabszą pozycję negocjacyjną, co może ograniczać presję kosztową w firmach i tłumić popyt konsumpcyjny, a w efekcie sprowadzać inflację w dół.

Co dalej?

Ostateczna decyzja RPP będzie uzależniona od danych o inflacji latem. Jeśli wskaźnik spadnie poniżej 2,5 proc., NBP może faktycznie zdecydować się na pierwszy od dawna ruch w dół. Glapiński zapowiedział, że wniosek o obniżkę może złożyć po wakacjach.