Gorączka SpaceX wśród polskich brokerów – ale analityk mówi o „sekcie” i studzi entuzjazm
Pixabay.com / SpaceX-Imagery
Giełdowy debiut SpaceX za nami. W piątek akcje kosmicznej spółki Elona Muska zadebiutowały na Nasdaq pod symbolem SPCS. Dla polskich inwestorów indywidualnych bezpośredni udział w ofercie publicznej był praktycznie niemożliwy – amerykański rynek IPO pozostaje dla nich zamknięty. To jednak nie oznacza, że muszą stać z boku. Krajowi brokerzy już od pierwszych minut notowań umożliwiają handel akcjami i, jak donoszą, zainteresowanie jest ogromne.
Gdzie i za ile?
Polskie domy maklerskie przygotowały się na długo wyczekiwane wejście SpaceX na giełdę. Od razu po starcie notowań akcje spółki pojawiły się w ofercie XTB – klienci mogli składać zlecenia z limitem ceny już od rana. XTB nie pobiera prowizji od handlu, o ile miesięczny obrót nie przekracza 100 tys. euro.
Z kolei w BM PKO BP prowizja wynosi 0,28% (minimum 38 zł lub 10 USD). BM Pekao ustaliło stawkę 0,25% (min. 8 USD), a BM mBanku – 0,29% (min. 14 zł / 4 USD). Podobne warunki oferuje DM BOŚ (0,29%, min. 14 zł / 4 USD) oraz Erste BM (0,25%, min. 5 USD / 25 zł). Najbardziej agresywną propozycję przedstawił niedawno powracający na polski rynek UniCredit – prowizja wynosi zaledwie 0,03% wartości transakcji (minimum 1 USD) i nie dolicza kosztów przewalutowania.
Wcześniej możliwość „zakupu” SpaceX udostępniła giełda kryptowalut Kraken poprzez usługę „IPO Access”. Warto jednak pamiętać, że w tym przypadku chodziło o instrument tokenizowany, a nie rzeczywiste akcje.
Szał na akcje
Już przed debiutem maklerzy sygnalizowali wysoki popyt ze strony polskich klientów. Jeden z brokerów w rozmowie z „Parkietem” przyznał:
Jak na debiut spółki spoza GPW śmiało można mówić o szale na akcje.
Zleceń spływało bardzo dużo. Potwierdzały to także dane agencji Bloomberg – łączny popyt inwestorów indywidualnych na akcje SpaceX w ofercie sięgnął 70 mld dolarów, a przydział dla tej grupy miał wynieść co najmniej 20%. Całość oferty opiewała na 75 mld dolarów, a łączny popyt wszystkich inwestorów przekroczył 250 mld dolarów. Cena emisyjna została ustalona na 135 dolarów za akcję.
Debiut bez sukcesu? Zdaniem eksperta
Entuzjazm studzi jednak analityk Piotr Kuczyński. W programie „Prosto z Parkietu” określił on inwestorów skupionych wokół Elona Muska mianem „sekty zwolenników” i przyznał, że do niej nie należy. Jego zdaniem piątkowy debiut nie był sukcesem, mimo że Musk zabezpieczył się na wszelkie sposoby.
Cena wystartowała na Nasdaq po 150 dolarów, czyli 11% wyżej od IPO, sięgnęła ponad 170 dolarów, ale skończyło się na 19% na plusie, czyli na 160 dolarach. Inaczej mówiąc, nie utrzymał się ten wysoki poziom, potem popyt systematycznie się zmniejszał.
Ekspert zwrócił również uwagę, że na giełdę trafiło zaledwie 4,3% akcji spółki, co dodatkowo ogranicza płynność i może tłumaczyć gwałtowne wahania kursu w dniu debiutu.
Co dalej?
SpaceX pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych spółek świata, ale debiut na giełdzie nie spełnił w pełni oczekiwań tych, którzy liczyli na spektakularny wzrost od samego początku. Dla polskich inwestorów najważniejsze jest jednak to, że od teraz mogą samodzielnie decydować o wejściu w tę inwestycję – bez ograniczeń związanych z amerykańskim rynkiem IPO. Kurs zamknął pierwszy dzień na poziomie 160 dolarów, co wciąż oznacza solidny wzrost, ale po porannym szczycie popyt wyraźnie osłabł.
O autorze
Analityk rynku, ekspert ds. logistyki i technologii Dziennikarz i analityk specjalizujący się w punktach styku nowoczesnych technologii z gospodarką. Doświadczenie zdobywał m.in. w redakcjach mediów ekonomicznych, gdzie zajmował się obszarem innowacji. Jako współzałożyciel agencji komunikacyjnej oraz były właściciel firmy transportowej, posiada praktyczną wiedzę o kosztach operacyjnych i wyzwaniach współczesnej logistyki. W swoich publikacjach analizuje oficjalne dane makroekonomiczne i raporty branżowe, przybliżając czytelnikom wpływ międzynarodowych regulacji oraz zmian klimatycznych na biznes. Koncentruje się na sektorach e-commerce, energetyki oraz transportu, pomagając przedsiębiorcom zrozumieć, jak nowe technologie i przepisy zmieniają reguły gry na rynku.