Najnowsze dane GUS pokazują, że sztuczna inteligencja wyszła w Polsce z etapu technologicznego eksperymentu. Z badania „Społeczeństwo informacyjne w Polsce w 2026 r.” wynika, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy z narzędzi opartych na AI korzystało 39,8 proc. osób w wieku 16–74 lata. To wzrost o 17,1 pkt proc. rok do roku – w 2025 r. wskaźnik wynosił 22,7 proc.

Internet ma już prawie każdy

GUS sprawdził też inne wskaźniki cyfryzacji. Dostęp do internetu ma obecnie 96,6 proc. polskich gospodarstw domowych, czyli o 0,4 pkt proc. więcej niż przed rokiem. Stacjonarny internet szerokopasmowy jest dostępny w 71,9 proc. domów (wzrost o 1,6 pkt proc.), a mobilny w 78,5 proc. (wzrost o 0,3 pkt proc.). Mobilne łącza po raz kolejny wyprzedziły stacjonarne pod względem zasięgu w gospodarstwach. Wszystkie wskaźniki zestawione w raporcie wzrosły w porównaniu z poprzednim rokiem, ale to właśnie AI odnotowała największy skok.

Badanie obejmowało całą populację w wieku 16–74 lata, a nie tylko pracowników biurowych czy studentów. Z tego względu odsetek użytkowników AI na poziomie blisko 40 proc. pokazuje, że technologia nie jest już domeną wyłącznie wielkich miast i branży technologicznej.

Firmy doganiają konsumentów?

Tempo adopcji widać też w danych o przedsiębiorstwach, do których odwołuje się Puls Biznesu. W 2023 r. z systemów AI korzystało w Polsce 3,7 proc. firm, w 2025 r. – 8,7 proc., a w 2026 r. – 17,8 proc. W komentarzu podkreślono, że dyfuzja technologiczna wyraźnie przyspiesza, a AI rozprzestrzenia się szybciej niż jakakolwiek technologia w przeszłości.

W komentarzu pojawił się też model zakładający, że rozwój AI w firmach będzie przebiegał zgodnie z krzywą w kształcie litery S, a poziom nasycenia wyniesie 90 proc. W takim scenariuszu ponad 50 proc. przedsiębiorstw mogłoby korzystać z AI w 2031 r., a w 2035 r. odsetek ten przekroczyłby 80 proc. Autor zastrzega jednak, że to uproszczona prognoza i wcale nie musi się sprawdzić; nie wyklucza też, że krzywa nie będzie przypominać litery S albo że nasycenie nastąpi szybciej, na poziomie 60–70 proc. W tekście pojawia się też pytanie, czy tak szybkie tempo rozprzestrzeniania się AI jest pożądane – autor zwraca uwagę, że większość ekonomistów odpowiedziałaby, że tak.

Menedżerowie podnoszą poprzeczkę

Osobne badanie firmy Factorial, przywołane przez bankier.pl, wskazuje, że po wdrożeniu sztucznej inteligencji ponad 70 proc. menedżerów w Europie oczekuje od pracowników wyższych wyników. W komentarzu do tych badań pojawia się wniosek, że zamiast obiecywanego odciążenia część pracowników dostała wyżej zawieszoną poprzeczkę, a kwestia podwyżek za zwiększoną produktywność dzieli firmy. Autorzy komentarza oceniają, że ten rozdźwięk będzie jednym z najciekawszych wątków rynku pracy w najbliższych latach. Pracodawcy inwestują w AI, licząc na szybsze i tańsze procesy, a pracownicy często opanowują nowe narzędzia samodzielnie.

Esej o ryzyku

Nie wszyscy ekonomiści patrzą na szybką dyfuzję AI z optymizmem. Prof. Jakub Growiec, ekonomista SGH i doradca ekonomiczny w Departamencie Analiz Ekonomicznych NBP, w eseju „Niepewność technologiczna, czyli jak przetrwać 2026 r. i nie zwariować” ostrzega, że tempo rozwoju technologicznego jest dla ludzi zbyt szybkie. Gdybyśmy chcieli potężnego przyspieszenia wydajności i szybkiego wzrostu gospodarczego, zdaniem Growca musielibyśmy oddać maszynom kontrolę nad podejmowaniem decyzji, organizacją zasobów i gospodarką. W jego ocenie to prosta droga do samozagłady. Sam esej – jak czytamy w komentarzu – ma skłaniać do refleksji, czy obrana droga na pewno będzie nam służyć.

W eseju czytamy:

„Dalszy niekontrolowany rozwój AI może w najbliższych latach zagrozić nie tylko naszej pracy, sprawczości czy kontroli, ale wprost naszemu życiu. Nadludzka, sprawcza, samostanowiąca, sterująca robotami i nie troszcząca się o ludzi AI może nas po prostu zabić. Będzie dysponowała wszelką motywacją, sposobnością i narzędziami, by tego dokonać”.