Hipoteka bez wychodzenia z domu. Czy polskie banki naprawdę odpalają rewolucję?
Pixabay.com / nattanan23
Wygodniejsze i szybsze załatwianie spraw? To, co w innych sferach jest standardem, w końcu dociera do rynku kredytów hipotecznych. W ostatnich tygodniach ING Bank Śląski i UniCredit dołączyły do grona banków ogłaszających wdrożenie pełnej, cyfrowej ścieżki kredytowej. Ale czy to oznacza koniec wizyt w oddziałach? Sprawa jest nieco bardziej złożona.
Czym w ogóle jest cyfrowa hipoteka?
W teorii to rozwiązanie największych bolączek tradycyjnego kredytu: czasochłonności i konieczności wielokrotnych wizyt w placówce. Dzięki procesowi online klient może złożyć wniosek, dostarczyć dokumenty i nawet podpisać umowę elektronicznie, wszystko bez wychodzenia z domu. Proces zapamiętuje postępy, więc można go w dowolnym momencie przerwać i wrócić w dogodnej chwili.
„Proces zdalny to na pewno duże ułatwienie dla klientów” – podkreśla Mariola Willmann z Credit Agricole BP według serwisu Parkiet.com.
W UniCredit poszli krok dalej, wykorzystując automatyzację i AI, by odciążyć wnioskodawcę. Bank automatycznie pobiera dane o dochodach za zgodą klienta, tam gdzie pozwalają na to przepisy, rezygnując z tradycyjnego zaświadczenia od pracodawcy. To proces stworzony „na miarę XXI wieku”.
Rewolucja? Na razie to raczej ostrożne testy
Mimo medialnego szumu, cyfrowa hipoteka wciąż stanowi marginalną część rynku. Lider, PKO BP, od końca 2024 roku wydał 6 tysięcy pozytywnych decyzji w formule cyfrowej, co przełożyło się na niemal 5 tysięcy umów. Dla porównania – największe banki udzielają po kilka, a nawet kilkanaście tysięcy kredytów kwartalnie.
Statystyki innych banków też nie powalają na kolana:
- mBank: od września 2025 roku z cyfrowej ścieżki skorzystało blisko 700 klientów.
- Credit Agricole BP: poniżej 10% klientów przechodzi cały proces zdalnie.
- Bank Pekao: przyznaje, że procesy cyfrowe to „niewielka część całkowitej sprzedaży hipotecznej”.
Klienci są ostrożni. Zaciągnięcie kilkusettysięcznego długu na 30 lat to jedna z najważniejszych życiowych decyzji. Wielu woli ją podjąć przy wsparciu doradcy, dlatego banki nawet w cyfrowym procesie oferują kontakt telefoniczny lub mailowy. Często zdarza się też, że klienci rozpoczynają proces online, ale później go porzucają.
Dla kogo właściwie jest ta nowość? Ograniczenia są spore
Tu dochodzimy do kluczowego punktu. Cyfrowa hipoteka nie jest dostępna dla wszystkich. Banki testują rozwiązanie, zaczynając od najprostszych, najmniej ryzykownych przypadków. Oferta różni się w zależności od instytucji:
- ING Bank Śląski: Tylko dla pojedynczych wnioskodawców, pracowników na umowie o pracę, kupujących nieruchomość z rynku wtórnego.
- mBank: Ogranicza usługę do klientów wewnętrznych i pojedynczych wnioskodawców.
- UniCredit: Na start oferuje kredyt na zakup z rynku wtórnego, refinansowanie lub pożyczkę hipoteczną.
- Alior Bank: Pierwsze wdrożenie planuje na październik, ale tylko dla jednego wnioskodawcy z dochodem z umowy o pracę, renty lub emerytury, na zakup z rynku wtórnego z remontem.
- BNP Paribas BP: Na razie w ogóle nie planuje takiej usługi.
Wyjątkiem jest PKO BP, który ma najszerszą ofertę. Obejmuje ona rynek pierwotny i wtórny, zakup mieszkania, domu, działki, budowę domu systemem gospodarczym, dopuszcza dwóch wnioskodawców i różne źródła dochodu.
Przyszłość jest cyfrowa, ale ścieżka wiedzie powoli
Mimo obecnych ograniczeń, bankowcy nie mają wątpliwości co do kierunku. Cyfryzacja oznacza dla nich wyższą efektywność, niższe koszty i skalowalność. Dla klientów – skrócony i prostszy proces.
„Średni czas wydania decyzji kredytowej dla cyfrowej hipoteki wynosi ok. 7 dni kalendarzowych” – wylicza Mariusz Bernacki z PKO BP. W kwietniu 2026 roku już co trzeci wniosek w kanałach własnych tego banku był składany cyfrowo.
mBank idzie o krok dalej, zachęcając klientów niższą marżą. Od 23 kwietnia dla tych, którzy samodzielnie przejdą proces online, marża jest niższa o 0,2 pkt. proc. w porównaniu do ścieżki tradycyjnej.
Czy zatem czeka nas rewolucja? Na razie obserwujemy jej bardzo ostrożny początek. Banki testują wody, uczą się na błędach i stopniowo poszerzają zakres cyfrowych usług. Jedno jest pewne: wygodna hipoteka z kanapy powoli przestaje być futurystyczną wizją, a staje się rzeczywistością – na początek dla wybranych.
O autorze
Dziennikarz ekonomiczny i analityk rynku MŚP Dziennikarz ekonomiczny z ponad piętnastoletnim stażem, stale współpracujący z serwisem MarketPulse.pl. Jego unikalną przewagą jest doświadczenie w prowadzeniu własnej firmy w branży odzieżowej, dzięki czemu analizuje zjawiska gospodarcze nie tylko z perspektywy teorii, ale przede wszystkim praktyki biznesowej. W swoich artykułach opiera się na twardych danych pochodzących z krajowych rejestrów statystycznych, raportów banku centralnego oraz sprawozdań finansowych spółek. Specjalizuje się w tematyce sukcesji przedsiębiorstw, systemach podatkowych dla sektora MŚP oraz wpływie inflacji na rentowność małych firm. Unika prognozowania, stawiając na rzetelną analizę faktów i zmian w globalnych łańcuchach dostaw.