Hipoteka na stopę NBP – nowy pomysł KNF. Co z tego wyniknie?
Pixabay.com / hslergr1
Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) proponuje, by kredyty hipoteczne mogły być oprocentowane według formuły: stopa referencyjna banku centralnego plus marża banku. To nowość, bo dziś jedyną dopuszczalną zmienną podstawą jest wskaźnik referencyjny (np. WIBOR lub POLSTR).
Co proponuje KNF?
KNF przedstawiła pomysł w ramach konsultacji publicznych projektu nowelizacji ustawy o rozwoju rynku finansowego. Ministerstwo Finansów, które prowadzi konsultacje, zwróciło się już o opinię w tej sprawie do Narodowego Banku Polskiego i Europejskiego Banku Centralnego.
W swoim wystąpieniu UKNF podkreśla, że rozwiązanie ma uzasadnienie prawne i ekonomiczne, ale powinno pełnić funkcję uzupełniającą wobec podstawowego standardu rynkowego, a nie zmieniać go systemowo. Dodatkowo – zdaniem nadzoru – stopa banku centralnego może służyć jako element planu awaryjnego na wypadek zaprzestania publikowania dotychczasowego wskaźnika.
Stosowanie takiej konstrukcji jest już dopuszczone w wielu krajach UE, m.in. w Czechach, Danii, Niemczech, Austrii, Francji, Szwecji, Portugalii, na Węgrzech, Cyprze, Malcie, w Irlandii i Wielkiej Brytanii.
Co zyskają kredytobiorcy?
Według KNF największą korzyścią ma być większa przejrzystość ceny kredytu i przesunięcie konkurencji między bankami na poziom marży. Klient, który weźmie hipotekę w złotych, będzie mógł wybrać między:
- kredytem ze stopą referencyjną NBP plus marża,
- kredytem opartym na wskaźniku referencyjnym (np. WIBOR) plus marża,
- kredytem z okresowo stałą stopą procentową.
Czy to oznacza tańsze raty? Bartosz Turek, ekspert rynku finansowego, studzi nadzieje: – Nie spodziewałbym się, że kredyty staną się automatycznie tańsze lub droższe. Różnica w oprocentowaniu zostanie w większym lub mniejszym stopniu skompensowana po stronie marży – tłumaczy. Jego zdaniem, jeśli dziś WIBOR 3M jest o 10–20 pkt bazowych wyższy od stopy NBP, bank może po zmianie podnieść marżę np. z 1,5 do 1,7 proc.
Obawy Ministerstwa Finansów
Resort finansów patrzy na propozycję szerzej i uważa, że może mieć ona charakter systemowy. W piśmie do NBP i EBC MF wskazuje na kilka potencjalnych zagrożeń:
- Gdyby stopa NBP szybko zyskała popularność, mogłaby stać się podstawą dużej części portfela kredytowego banków, co prowadziłoby do silniejszego bezpośredniego uzależnienia aktywów i pasywów banków od decyzji Rady Polityki Pieniężnej.
- Mogłoby osłabić stosowanie i wiarygodność wskaźników referencyjnych (np. WIBOR), wykorzystywanych także na rynku instrumentów pochodnych.
- Resort obawia się też zmniejszenia skłonności banków do oferowania kredytów ze stałą stopą.
- W dłuższej perspektywie wzrosłoby społeczne oczekiwanie, że NBP będzie kształtować politykę pieniężną z uwzględnieniem sytuacji gospodarstw domowych, które bezpośrednio odczuwają każdą decyzję RPP.
Banki popierają. Chodzi o ryzyko prawne
Sektor bankowy entuzjastycznie przyjął propozycję KNF. Powód? Możliwość oparcia hipotek na stopie NBP ogranicza ryzyko prawne związane z próbami podważania umów kredytów opartych na WIBOR-ze. Jak dotąd ryzyko się nie zmaterializowało, ale potencjalne straty dla sektora są ogromne.
Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, ocenia pomysł jako merytorycznie sensowny: – Im dłużej o tym myślę, tym bardziej podoba mi się ten pomysł. Trzeba go jedynie skonstruować tak, żeby wilk był syty i owca cała – mówi. Jego zdaniem stopa NBP jako znany wszystkim punkt odniesienia mogłaby ułatwić płynne przejście z WIBOR-u do nowego systemu, ale konieczne byłoby stworzenie nowych instrumentów zabezpieczających.
Co dalej?
Ministerstwo Finansów czeka na opinie NBP i EBC. Temat ma zostać omówiony na forum Komitetu Stabilności Finansowej. Na razie to dopiero konsultacje, ale jeśli pomysł zyska akceptację, kredytobiorcy w Polsce mogą wkrótce dostać nowe narzędzie do porównywania ofert – i możliwość wyboru między stopą banku centralnego a rynkowym wskaźnikiem.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.