Historyczna szansa czy bańka? Surowce najtańsze od dekad, a Wall Street szykuje się na supercykl
Pixabay.com / sakulich
Na Wall Street narasta przekonanie, że świat stoi u progu długoterminowego cyklu wzrostowego na rynku surowców. W czasie gdy akcje spółek technologicznych biją rekordy, a portfele inwestorów są skoncentrowane na AI, analitycy największych banków zwracają uwagę na coś, co może umykać uwadze: surowce są dziś historycznie tanie w porównaniu z amerykańskimi akcjami. W przeszłości takie momenty poprzedzały wieloletnie rajdy aktywów fizycznych.
Relacja S&P GSCI do S&P 500 na najniższym poziomie od 50 lat
Christopher LaFemina, szef globalnego zespołu badawczego ds. metali i górnictwa w Jefferies, zestawił indeks S&P GSCI z S&P 500. Jak podał, ich relacja znajduje się w pobliżu najniższego poziomu od ponad pięciu dekad. Podobnie niskie poziomy obserwowano podczas baniek spekulacyjnych Nifty Fifty oraz dot-comów. W obu przypadkach po okresie skrajnej słabości surowców nastąpiło ich wyraźne przewyższanie stóp zwrotu z akcji.
Poprzednie cykle wzrostowe tego wskaźnika LaFemina wiązał z embargiem naftowym i szokiem inflacyjnym w latach 70., wojną w Zatoce Perskiej oraz wzrostem cen ropy w 2008 roku. Obecnie, przy skrajnie niskiej relacji, inwestorzy detaliczni i instytucjonalni są silnie zaangażowani w akcje spółek hyperscaler i producentów pamięci – a ich portfele są wąsko skoncentrowane na kilku firmach związanych z AI.
Rosnący popyt, ograniczona podaż
Czynniki napędzające potencjalny supercykl są złożone. Z jednej strony rośnie zapotrzebowanie na energię, rozbudowę centrów danych i elektryfikację gospodarki, co zwiększa znaczenie metali i paliw niezbędnych do rozwoju infrastruktury sztucznej inteligencji. Z drugiej – podaż jest ograniczona przez wieloletnie niedoinwestowanie sektora, fragmentację geopolityczną oraz wykorzystywanie przez Chiny dostaw eksportowych jako narzędzia nacisku (np. w przypadku wolframu i germanu).
Efekt widać już w cenach: miedź na giełdzie w Londynie kosztuje ponad 14 000 dolarów za tonę, wolfram przekroczył 3 000 dolarów za tonę, a uran ponownie kosztuje ponad 90 dolarów za funt. Produkty rolne – jak zauważył Otavio Costa z Azuria Capital – właśnie przełamały opór trwający prawie 20 lat, a ceny oleju napędowego zbliżają się do historycznych maksimów.
Co mówią eksperci z Wall Street?
W zeszłym tygodniu strateg UBS Sagar Khandelwal wezwał klientów do „zajęcia pozycji pod nadchodzący cykl wzrostowy na surowcach”. Z kolei Jeff Currie, doświadczony strateg rynku surowców, ostrzegł, że „iluzja obfitości jest prawdopodobnie już za nami” i zaapelował o zwrócenie uwagi na „deficyt w świecie fizycznym”.
Jeffrey Christian, założyciel i szef CPM Group, dawniej szef działu analiz surowcowych Goldman Sachs, opisał sytuację dealerów monet i rafinerii. Zgłaszają się oni do banków po wyższe linie kredytowe z powodu rosnących wolumenów i wartości produktów, ale banki odmawiają, argumentując, że wzrost cen oznacza wyższe ryzyko i zmienność. Christian określił to jako „naprawdę duży problem” wywierający presję na spadek cen, który jednak daje długoterminowym inwestorom z finansowaniem okazję do zakupów po niższych cenach.
Dodatkowa presja: Bliski Wschód i AI
Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie i sytuacja w Cieśninie Ormuz dodatkowo windują ceny ropy i gazu, napędzając obawy inflacyjne. Rosnące potrzeby pożyczkowe rządów oraz wydatki na zbrojenia wypychają rentowności obligacji w górę. Równocześnie popyt na rozwój AI pozostaje silny – zaskakująco mocne prognozy przychodowe Nvidii pokazują ogromne zapotrzebowanie na energię i infrastrukturę centrów danych, co tylko zwiększa presję na surowce.
Co dalej?
Historyczne analogie, rosnący popyt ze strony AI i ograniczenia podażowe tworzą mieszankę, która może przynieść długoterminowe zmiany na rynkach. Jak podkreśla Jeff Currie, „iluzja obfitości jest prawdopodobnie już za nami”. Tymczasem Christopher LaFemina z Jefferies wskazał, że relacja indeksów S&P GSCI i S&P 500 znajduje się w pobliżu najniższego poziomu od ponad pięciu dekad.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.