Polska robi kolejny krok w stronę stałego miejsca w G20. Podczas oficjalnej wizyty w Indiach premier Donald Tusk potwierdził, że Warszawa otrzymała zaproszenie do udziału w przyszłorocznym szczycie, a Nowe Delhi zapewniło o poparciu dla stałej obecności Polski w tym gronie. Ekonomista Adam Czerniak ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie przypomina jednak, że samo członkostwo w grupie największych gospodarek to nie tylko kwestia wzrostu PKB.

Tusk potwierdza zaproszenie

W piątek, podczas briefingu w Indiach, Tusk przekazał, że szef brytyjskiego rządu jednoznacznie zaprosił Polskę do G20. W tym roku szczyt odbędzie się w Stanach Zjednoczonych, a w przyszłym gospodarzem będzie Wielka Brytania. Premier zapewnił, że osobiście weźmie udział w brytyjskiej edycji.

Mogę potwierdzić, że otrzymałem też jednoznaczne zaproszenie od premiera Wielkiej Brytanii do uczestnictwa w G20. Polska będzie zaproszona i będę mógł osobiście uczestniczyć w tym szczycie — powiedział Tusk.

Z Nowego Delhi płynie też ważne wsparcie polityczne. Według relacji Tuska premier Indii Narendra Modi zadeklarował, że jego kraj poprze stałą obecność Polski w G20 i cieszy się z udziału Warszawy w tegorocznym spotkaniu. Tusk przyznał, że ta reakcja była dla niego miłą niespodzianką.

Tak trochę żartem powiedzieliśmy sobie, że zrobimy wszystko, żeby siedzieć obok siebie na G20 i nawzajem się wspierać — dodał premier.

Polska nie jest w tej grupie nowicjuszem. W bieżącym roku uczestniczyła w pracach G20, w tym w posiedzeniu ministrów finansów i prezesów banków centralnych w Asheville w Karolinie Północnej.

Ekspert: PKB to nie wszystko

Wcześniej do Polski popłynął także sygnał z Waszyngtonu. Adam Czerniak, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, zaznacza w rozmowie z Euronews, że to właśnie USA zaprosiły Polskę do obrad na pełnych prawach. Jego zdaniem to ważny krok w stronę członkostwa.

Ekspert zwraca uwagę, że sam wzrost gospodarczy nie przesądzi o stałym miejscu w G20. Konieczna jest rozbudowa dyplomacji gospodarczej i międzynarodowego zaplecza politycznego. Liczy się też obecność polskich firm i instytucji w innych regionach świata.

Potrzebujemy globalnego spojrzenia. Musimy być obecni — czy to w Azji Południowo-Wschodniej, w Afryce, czy w Ameryce Południowej. Sama wielkość PKB nie wystarczy. Istotna jest również rola państwa na arenie międzynarodowej oraz jego znaczenie przy kształtowaniu światowej agendy w kwestiach makroekonomicznych.

Szczególne znaczenie mogą mieć państwa reprezentujące Unię Afrykańską, która sama zasiada w G20.

USA blisko, ale Unia priorytetem

Polska pozostaje w czołówce najbardziej proamerykańskich państw Europy. W ostatnich latach Warszawa zacieśniła kontakty z Waszyngtonem, także w obszarze bezpieczeństwa i energetyki. Czerniak przestrzega jednak, by nie traktować tych relacji jako substytutu współpracy w ramach UE.

Podchodziłbym bardzo sceptycznie do postawy zakładającej, że skoro Europa odwróciła się od Stanów Zjednoczonych, to my postawimy całkowicie na USA. Musimy mieć świadomość, że jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i że to Unia musi być naszym priorytetem — wyjaśnia.

Czym jest G20?

Grupa powstała w 1999 r. Należą do niej 19 największych gospodarek narodowych oraz Unia Europejska i Unia Afrykańska, która dołączyła w 2023 r. W składzie są m.in. Stany Zjednoczone, Chiny, Japonia, Indie i Rosja; z państw europejskich w gronie znajdują się także Niemcy i Francja.

Członkowie grupy wytwarzają ok. 85 proc. światowego PKB i realizują ponad 75 proc. światowego handlu.

Organizacja nie ma prawnych kryteriów przyjmowania nowych członków ani stałych struktur.

Od grudnia przewodnictwo w G20 przejmie Wielka Brytania. Zanim to nastąpi, w dniach 14–15 grudnia w Miami na Florydzie odbędzie się tegoroczny szczyt, którego gospodarzem będzie prezydent USA Donald Trump. W przyszłorocznym spotkaniu w Wielkiej Brytanii Polska ma być reprezentowana przez premiera Tuska osobiście.