Wszyscy oczekiwali mocnego wzrostu cen, a GUS sprezentował nam zupełnie inną scenę. Czy po majowym odczytu inflacji można już mówić o spokojniejszych portfelach Polaków?

Zaskoczenie bez precedensu

W piątek Główny Urząd Statystyczny opublikował szybki szacunek inflacji za maj 2026 roku. Rynek był gotowy na wzrost do 3,7 proc. rok do roku, a nawet na niewielkie przyspieszenie w ujęciu miesięcznym. Ale rzeczywistość okazała się… piękniejsza.

Ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły w maju tylko o 3,1 proc. w stosunku do analogicznego miesiąca 2025 roku. To oznacza spadek względem kwietnia, gdzie inflacja wynosiła 3,2 proc.. Skala zaskoczenia jest ogromna – odchylenie od prognoz wyniosło aż 0,6 punktu procentowego. Jak komentują ekonomiści Pekao, to druga największa pozytywna niespodzianka inflacyjna w historii.

„Polska gospodarka kolejny raz pokazuje odporność na zewnętrzne szoki” – napisał na platformie X minister finansów Andrzej Domański.

Ale to nie wszystko. W ujęciu miesięcznym sytuacja jest jeszcze bardziej niesamowita.

Deflacja miesięczna! To się rzadko zdarza

W porównaniu z kwietniem 2026 r. ceny w maju spadły średnio o 0,3 proc.. To pierwszy spadek cen w ujęciu miesięcznym od roku i zjawisko, które w ostatnich latach należało do rzadkości. Sam fakt, że indeks CPI w skali miesiąca zszedł poniżej zera, jest dla rynku ważnym sygnałem.

Co napędzało ten korzystny trend? Odpowiedź jest jasna i znajduje się w naszych koszykach.

Żywność potaniała, paliwa wciąż na fali

Najbardziej wymowny wkład do zaskakująco niskiego odczytu dał segment żywności. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych w maju wzrosły rok do roku zaledwie o 0,5 proc.. W ujęciu miesięcznym produkty spożywcze potaniały aż o 1 proc..

„Sprawcą tej giga niespodzianki są ceny żywności, które sezonowo w maju zazwyczaj rosną, a w tym roku GUS zaraportował ich spadek o 1 proc. mdm. Nowalijki lubią mieszać w wiosennych odczytach cen żywności, ale tegoroczny spadek w maju jest najgłębszy od co najmniej 15 lat” – komentują ekonomiści Banku Pekao.

Inaczej wygląda sytuacja na stacjach. Paliwa i smary do prywatnych środków transportu zdrożały w ciągu roku o 12,3 proc., co stanowi najwyższy wzrost wśród głównych kategorii. W ujęciu miesięcznym odnotowano w tej grupie minimalny spadek o 0,1 proc.. Nośniki energii (prąd, gaz, inne paliwa) są o 5 proc. droższe niż rok temu.

Co zrobi RPP? Argument za spokojem

Cały odczyt stawia w nowym świetle dyskusję o dalszej polityce monetarnej w Polsce. Już we wtorek 2 czerwca decyzję ws. stóp procentowych podejmie Rada Polityki Pieniężnej.

Szybki szacunek inflacji, dużo niższy od prognoz, raczej nie pozostawia wątpliwości: stopy procentowe pozostają bez zmian, na poziomie 3,75 proc.. I tak bardzo nikłe ryzyko podwyżki stóp procentowych teraz jest po prostu zerowe.

„Majowe dane potwierdzają, że nasilone w ostatnim czasie oczekiwania na podwyżki stóp procentowych są przesadzone” – komentuje dział analiz PKO BP.

Ekonomiści z ING dodają: „Dobra wiadomość dla RPP. Naszym zdaniem w 2026 stopy bez zmian”.

Kluczowy będzie wydźwięk lipcowej projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego, która pierwszy raz uwzględni skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Perspektywy: krótkotrwała ulga czy trwały trend?

Analitycy mBanku ostrzegają, że majowy wynik może być krótkotrwały. „Taki wynik jest jednak krótkotrwały – III kwartał przyniesie solidne przyśpieszenie” – napisali na platformie X. Uważają, że w czerwcu inflacja będzie rosnąc w zbliżonym tempie, ale w lipcu są szanse zobaczyć wynik „z dwójką z przodu”.

Pełne dane GUS dotyczące struktury inflacji w maju zostaną opublikowane w połowie czerwca. Wtedy rynek otrzyma kompletniejszy obraz tego, co naprawdę dzieje się z cenami w polskiej gospodarce.

Dla kredytobiorców złotowych i wszystkich obserwujących portfel, maj 2026 na razie przyniósł oddech. Czas pokaże, czy to tylko chwilowa ulga.