Czy po miesiącach napięć i ataków w Zatoce Perskiej widać pierwsze oznaki deeskalacji? Z jednej strony Teheran deklaruje wolę zakończenia konfliktu, z drugiej Waszyngton rozważa zmianę strategii. A rynki finansowe już reagują gwałtownymi ruchami.

Prezydent Iranu: Mamy wolę zakończyć ten konflikt

Prezydent Iranu Masud Pezeszkian ogłosił, że jego kraj jest gotowy zakończyć wojnę ze Stanami Zjednoczonymi. Jest jednak jeden kluczowy warunek.

„Posiadamy niezbędną wolę zakończenia tego konfliktu, pod warunkiem spełnienia niezbędnych warunków, zwłaszcza gwarancji niezbędnych do zapobieżenia powtórzeniu się agresji” – powiedział prezydent Iranu w rozmowie telefonicznej z przewodniczącym Rady Europejskiej, Antonio Costą.

Pezeszkian podkreślił, że każda decyzja o zakończeniu wojny z USA i Izraelem musi „gwarantować bezpieczeństwo i interesy narodu irańskiego”. Iran przedstawił już swoje warunki pokojowe. Należą do nich zakończenie wojny na wszystkich frontach i uznanie jego suwerenności nad Cieśniną Ormuz.

Trump gotowy na dyplomatyczne zakończenie?

Tymczasem po drugiej stronie oceanu również słychać sygnały zmiany kursu. Donald Trump i jego doradcy doszli do wniosku, że misja mająca na celu otwarcie Cieśniny Ormuz wydłużyłaby konflikt poza zakładany harmonogram.

Jak podaje „The Wall Street Journal”, Trump zdecydował, że USA powinny osiągnąć swoje podstawowe cele – zniszczenie irańskiej floty i zasobów pocisków – a następnie zakończyć działania zbrojne i naciskać na Teheran dyplomatycznie, by wznowił swobodny przepływ handlu.

Jeśli dyplomacja zawiedzie, Waszyngton ma naciskać na sojuszników w Europie i Zatoce Perskiej, by to oni przejęli kontrolę nad odblokowaniem strategicznej cieśniny. Opcje militarne, choć istnieją, nie są priorytetem.

Izrael: Wykonaliśmy już ponad połowę

Premier Izraela Benjamin Netanjahu poinformował, że jego państwo zrealizowało już znaczną część celów w wojnie z Iranem. – Wykonaliśmy już ponad połowę, jeśli chodzi o sukces misji – zaznaczył w rozmowie ze stacją Newsmax.

Szef izraelskiego rządu wskazał, że armia uderzyła w kluczowe elementy potencjału militarnego Iranu, w tym systemy rakietowe, zakłady produkujące uzbrojenie oraz naukowców zaangażowanych w program nuklearny.

„W tej wojnie chodzi o uniemożliwienie takiego wyniku” – powiedział Netanjahu, odnosząc się do irańskich ambicji nuklearnych.

Ostra retoryka Teheranu

Mimo deklaracji gotowości do rozmów, irańska retoryka wobec USA pozostaje bardzo ostra. Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi zaapelował do władz Arabii Saudyjskiej o usunięcie z kraju amerykańskich wojsk.

Wcześniej oskarżył siły USA o wykorzystywanie mieszkańców regionu jako „żywych tarcz”. Przypomniał też o irańskim ataku na bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej, w wyniku którego, według Associated Press, rannych zostało ponad 20 amerykańskich żołnierzy.

Rynki już świętują?

Tu dochodzimy do najciekawszego wątku. Wiadomości o możliwej deeskalacji natychmiast odbiły się na rynkach finansowych. I to jak!

Ropa Brent tanieje o 3 proc. do 104,10 USD. To bezpośrednia reakcja na perspektywę zakończenia konfliktu w kluczowym regionie naftowym.

Na amerykańskich giełdach prawdziwa euforia: S&P500 rośnie o 2,5 proc., Nasdaq Composite zwiększa wartość o 3,6 proc., a Dow Jones idzie w górę o 2,15 proc. Nawet złoto, tradycyjna przystań w czasach niepewności, drożeje o 3 proc. do 4649,56 USD, co jest efektem wyraźnego osłabienia dolara.

Czy to już koniec wojny? Zdecydowanie za wcześnie, by to ogłosić. Ale po raz pierwszy od miesięcy główni gracze otwarcie mówią o możliwości zakończenia konfliktu. A rynki, jak widać, wierzą, że tym razem może być poważnie.