Geopolityczne napięcia na Bliskim Wschodzie znów wstrząsają kluczową arterią dla światowego handlu ropą. Co się stało? Iran odrzucił propozycję pokojową przygotowaną przez Waszyngton, a ograniczenia w cieśninie Ormuz ponownie ograniczają globalne dostawy surowca. Ale czy oznacza to powrót paniki na rynkach finansowych?

Chaos w Cieśninie Ormuz, ale bez paniki

Wszystko zaczęło się od decyzji Teheranu. Irańczycy nie zgodzili się na propozycję pokojową sporządzoną przez USA. W odpowiedzi cieśnina Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego ropy naftowej, pozostała w dużej mierze zamknięta. To bezpośrednio uderza w globalne łańcuchy dostaw paliw i oczywiście – podbija ceny ropy.

Stan trwającego od miesiąca rozejmu określił sam prezydent USA, Donald Trump. W Gabinecie Owalnym oświadczył, że jest on „niewiarygodnie słaby”. Wcześniej, w serwisie społecznościowym, jego odpowiedź na irańską propozycję była jeszcze bardziej bezpośrednia: „CAŁKOWICIE NIE DO PRZYJĘCIA!”. Rzecznik irańskiego MSZ, Esmail Baghei, przedstawił z kolei warunki swojego kraju: zakończenie wojny, zniesienie blokady i uwolnienie irańskich aktywów zamrożonych w zagranicznych bankach.

Jednak mimo tych ostrzałów retorycznych i zamkniętej strategicznej cieśniny, reakcja rynków jest… zaskakująco spokojna.

Rynki grają pod spokój. Dlaczego?

W poniedziałek ceny ropy rzeczywiście poszły w górę. To oczywista konsekwencja ograniczeń w dostawach. Ale tutaj pojawia się pierwsza niespodzianka. Giełdy tracą tylko nieznacznie, a kryptowaluty pozostają stabilne. To nie jest klasyczna reakcja „ucieczki od ryzyka”.

Według analityków rynki zdają się coraz mniej zwracać uwagę na chaotyczną geopolitykę i „projektują” własną rzeczywistość. W tej rzeczywistości kluczowe są mocne wyniki spółek technologicznych napędzanych przez rewolucję AI oraz działania banków centralnych. Inwestorzy grają pod scenariusz, w którym konflikt nie wymknie się spod kontroli.

„Zawieszenie broni jest podłączone do potężnej aparatury podtrzymującej życie, w sytuacji, gdy lekarz wchodzi i mówi: ‘Proszę pana, pańska bliska osoba ma około 1 proc. szans na przeżycie’” – powiedział Donald Trump, cytowany przez portal pb.pl.

Ta nerwowa stabilność znajduje odzwierciedlenie w konkretnych liczbach. Indeks S&P500 w poniedziałek rósł o 0,3 proc., a kontrakty na Wall Street również szły w górę. Za to europejskie indeksy giełdowe sugerowały niewielkie spadki po otwarciu sesji.

Gdzie szukać szansy na porozumienie?

Kluczem może być nadchodzący szczyt przywódców USA i Chin, zaplanowany na 14-15 maja. Według niektórych obserwatorów, Donald Trump może czekać właśnie na ruch chińskiego przywódcy, Xi Jinpinga, który mógłby przekonać Iran do pewnych ustępstw. W zamian Pekin mógłby zabiegać o usankcjonowanie swoich wpływów w Zatoce Perskiej.

Tymczasem na horyzoncie pojawiła się jeszcze jedna, niespodziewana iskra optymizmu dla inwestorów. Intel zawarł wstępną umowę z Apple dotyczącą produkcji niektórych chipów dla urządzeń amerykańskiego giganta – doniósł w piątek „Wall Street Journal”. Ta wiadomość przyciąga uwagę rynku i pokazuje, że pomimo geopolitycznych chmur, wielki biznes technologiczny działa dalej.

Polski akcent i podsumowanie

Na lokalnym podwórku mamy też pozytywną informację dla polskiego rynku. Agencja S&P Global Ratings potwierdziła długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A-” ze stabilną perspektywą. To dobra wiadomość w kontekście wysokiego wzrostu długu publicznego związanego z eskalacją zadłużenia.

Podsumowując: Irańczycy mówią „nie” amerykańskiemu planowi, a światowy rynek ropy staje w obliczu kolejnych ograniczeń. Jednak rynki finansowe, przynajmniej na razie, nie wpadają w panikę. Zamiast tego obserwują poczynania banków centralnych i licytują kolejne rekordy na Wall Street. Czy ta pewność siebie okaże się słuszna? To zależy od tego, czy uda się utrzymać kruchy rozejm i czy szczyt USA-Chiny przyniesie przełom. Na razie ceny ropy rosną, ale większość inwestorów wstrzymuje oddech, a nie ucieka.