Giełdowi inwestorzy w Polsce mieli dziś prawdziwy czwartkowy rollercoaster. Wszystko za sprawą doniesień o możliwym wejściu japońskiego koncernu Seven & i Holdings – właściciela globalnej sieci sklepów 7-Eleven – do akcjonariatu Grupy Żabka. Reakcja rynku była natychmiastowa, a kurs akcji polskiej sieci skoczył o ponad 10% w ciągu kilku godzin.

Skok kursu i pierwsze doniesienia

Publikacja: 16 lipca 2026 r.

Informacja, która poruszyła parkietem, pojawiła się w czwartek rano. Japoński dziennik Nikkei podał, że Seven & i Holdings prowadzi rozmowy w sprawie nabycia udziałów w Żabce. Szybko powtórzyła to agencja Bloomberg. Efekt? Wycena spółki poszybowała w górę.

Około godziny 12:20 akcje Żabki kosztowały 31,9 zł, co oznaczało wzrost o 13,7%. Dla porównania, główny indeks warszawskiej giełdy WIG20 rósł w tym samym czasie zaledwie o 0,76%. Wcześniejsze notowania wskazywały na zwyżkę rzędu 10% do poziomu 30,6 zł. Jak podaje „Parkiet”, od początku roku akcje Żabki zyskały już 34%.

Negocjacje w końcowej fazie

Według nieoficjalnych ustaleń Nikkei, rozmowy są już w końcowej fazie. Japoński konglomerat rozważa odkupienie akcji od funduszy inwestycyjnych, a wartość całej transakcji może sięgnąć nawet kilku miliardów dolarów (kilkuset miliardów jenów). Cel to wejście w posiadanie pakietu mniejszościowego akcji polskiej sieci.

Co ciekawe, spekulacje na temat daty giełdowego debiutu Żabki były już obecne na rynku od jakiegoś czasu. Jak podaje „Rzeczpospolita”, pierwotny termin IPO, wyznaczony na jesień 2024 r. przez dotychczasowego właściciela – fundusz Mid Europa Partners, może ulec zmianie. Jak na razie jednak oficjalnego potwierdzenia rozmów nie ma, a przedstawiciel Mid Europa Partners zapewnia, że debiut odbędzie się „w odpowiednim momencie”.

Kim jest nowy gracz?

Seven & i Holdings to japoński gigant detaliczny, zarządzający największą na świecie siecią sklepów typu convenience. Pod jego szyldem działa dziesiątki tysięcy placówek w kilkudziesięciu krajach. Dla firmy, która od dłuższego czasu znajduje się pod presją inwestorów domagających się większej koncentracji na podstawowym biznesie, inwestycja w lidera polskiego rynku sklepów małoformatowych byłaby idealnym posunięciem.

W zamian za pakiet akcji, japoński fundusz z grupy Kakehashi Capital (jak podaje Business Insider Polska) miałby wesprzeć dalszy rozwój sieci, w tym ekspansję na rynki zagraniczne. Eksperci od dawna wskazywali, że wejście Japończyków do Polski nastąpi raczej przez akwizycję niż budowanie sieci od zera.

Wyniki i skala działalności

Doniesienia o zainteresowaniu japońskiego inwestora zbiegły się z publikacją wyników finansowych Żabki za pierwszy kwartał 2026 r. Sprzedaż do klienta końcowego wzrosła o 12% rok do roku, osiągając 7,4 mld zł. Skorygowany wynik EBITDA sięgnął 674 mln zł i był wyższy o ponad 13% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Firma odnotowała skorygowaną stratę netto na poziomie 51 mln zł, ale była ona o 25 mln zł niższa niż rok wcześniej.

Sieć wciąż dynamicznie rośnie. W pierwszym kwartale przybyło 435 nowych placówek na rynkach polskim i rumuńskim. Żabka działa w modelu franczyzowym, ale w jej skład wchodzą również bezobsługowe Żabki Nano oraz segment cyfrowy (Maczfit, Dietly, Jush!, Delio).

Co dalej?

Żadna ze stron – ani Seven & i Holdings, ani Żabka – nie potwierdziła oficjalnie prowadzonych rozmów. Sam fakt ujawnienia negocjacji przez japońskie media wywołał jednak na warszawskiej giełdzie tak silne wzrosty, że inwestorzy wyraźnie obstawiają pozytywny scenariusz. Jeśli do transakcji faktycznie dojdzie, będzie to jeden z największych zagranicznych zastrzyków kapitałowych w polskim handlu detalicznym. Kolejne dni powinny przynieść więcej szczegółów – albo oficjalne potwierdzenie, albo równie spektakularną korektę.

Tymczasem Żabka, która zadebiutowała na GPW w październiku 2024 roku, a obecnie notowana jest na rekordowych poziomach, może stać się łakomym kąskiem dla globalnego gracza. Wszystko wskazuje na to, że japoński kapitał ma apetyt na polskiego convenience’owego lidera.