Jedno wyjście do restauracji mniej. Prawie 100 tys. zł oszczędności na kredycie
Pixabay.com / AlexanderStein
Jedna wizyta w restauracji mniej
Wyobraź sobie rodzinę z dwójką dzieci, która mieszka w dużym mieście i dwa razy w miesiącu chodzi z całą rodziną na obiad do restauracji. W takim gronie sam obiad z napojami i deserem potrafi zamknąć się w kwocie 250–300 zł. Ta sama rodzina ma kredyt hipoteczny: do spłaty zostało 500 tys. zł, a przed nią 28 lat. Gdyby zrezygnowała tylko z jednego wyjścia w miesiącu i przeznaczyła zaoszczędzone 250 zł na nadpłatę, łączny koszt kredytu mógłby spaść o blisko 100 tys. zł. Tak wynika z symulacji przygotowanej przez Business Insider Polska.
Co pokazuje kalkulator?
Redakcja udostępniła specjalny kalkulator, który na liczbach pokazuje, co robią regularne nadpłaty. W opisanym przykładzie rodzina zamiast dwóch obiadów w restauracji wybiera jeden. Różnica w rachunku to mniej więcej 250 zł. Po przesłaniu tej kwoty na poczet kredytu, przy zadłużeniu 500 tys. zł i okresie spłaty 28 lat, oszczędności na odsetkach są bliskie 100 tys. zł. Redakcja podkreśla, że kalkulator pokazuje to wprost na liczbach. Kalkulator ma też pokazywać, jak wyglądają większe wpłaty: już 500 zł albo 1 tys. zł miesięcznie potrafi dać wyraźny efekt. Redakcja zastrzega jednak, że skuteczność nadpłat zależy od kilku warunków.
Ekspert z Rankomat.pl: liczy się regularność
Jarosław Sadowski, dyrektor działu analiz w Rankomat.pl, zwraca uwagę na podobny mechanizm przy kredytach spłacanych przez 20–30 lat. Jego zdaniem klienci nie muszą czekać wyłącznie na to, co zrobi WIBOR albo kiedy nastąpią obniżki stóp. Jedna dobrze przemyślana decyzja — regularna nadpłata — może dać oszczędności liczone w dziesiątkach tysięcy złotych. Warunek jest jeden: trzeba zrobić to inaczej, niż podpowiada bank.
Sadowski zdradza trzy sposoby na tańszą hipotekę. Wszystkie mają wspólny cel: mniejsze koszty odsetkowe. Ekspert wskazuje, że comiesięczna nadpłata 200–300 zł może w całym okresie kredytu przełożyć się na sześciocyfrowe oszczędności. To zbliżony wniosek do tego, który płynie z kalkulatora Business Insidera — istotna jest systematyczność, a nie pojedyncza, duża wpłata. Nadpłata kredytu to przy tym jeden ze sposobów na to, by w odsetkach nie oddać bankowi setek tysięcy złotych.
Ile można zyskać?
W obu publikacjach pojawia się podobny obraz: wysokość pojedynczej wpłaty nie musi być duża. W przykładzie Business Insidera wystarczy 250 zł miesięcznie, czyli równowartość jednego rodzinnego obiadu w restauracji. Przy kredycie 500 tys. zł i 28 latach do spłaty daje to blisko 100 tys. zł mniej w odsetkach. Z kolei Sadowski podaje, że przy kredytach na 20–30 lat systematyczna nadpłata 200–300 zł miesięcznie może w całym okresie spłaty dać oszczędności sięgające sześciocyfrowych kwot. Nawet 500 zł albo 1 tys. zł miesięcznie — jak wynika z materiału Business Insidera — potrafi wyraźnie zwiększyć efekt.
Bank raczej nie podpowie
Już tytuły obu publikacji są wymowne. W pierwszym tekście redakcja pisze, że bank klientowi o tym pomyśle nie powie, a wystarczy ledwie 300 zł. Drugi artykuł zatytułowano „Bank ci tego nie podpowie”. Sadowski podkreśla, że nadpłata kredytu działa tylko pod warunkiem, że nie skorzystamy z rozwiązania, które podsuwa nam bank. W materiale zaznaczono też, że wszystkie trzy sposoby mogą pomóc zaoszczędzić na kredycie.
Konkretne liczby
Kalkulator ma być narzędziem do sprawdzania, jak w konkretnej sytuacji wyglądają oszczędności z nadpłat. Redakcja podkreśla, że narzędzie powstało po to, by na konkretnych liczbach pokazać, jak działa nadpłata. W materiale podano konkretny przykład: 500 tys. zł zadłużenia, 28 lat do końca i 250 zł nadpłaty co miesiąc. Obok tego pojawiają się kwoty 500 zł i 1 tys. zł miesięcznie, a ekspert z Rankomat.pl mówi o nadpłatach rzędu 200–300 zł. Z obu publikacji wynika ten sam obraz: systematyczne nadpłacanie nawet niewielkich kwot potrafi w długim okresie znacząco zmniejszyć całkowity koszt kredytu.
O autorze
Dziennikarka ekonomiczna, specjalistka ds. makroekonomii i fintechu Dziennikarka z bogatym doświadczeniem redakcyjnym zdobytym w ogólnopolskich dziennikach opiniotwórczych. Absolwentka wiodącej uczelni ekonomicznej, specjalizująca się w makroekonomii, polityce pieniężnej oraz analizie zachowań konsumenckich. Jej teksty dotyczące wpływu stóp procentowych na rynek hipotek były wielokrotnie cytowane w głównych mediach krajowych, m.in. w największych telewizyjnych stacjach informacyjnych. W swoich publikacjach analizuje modele biznesowe sektora fintech i e-commerce, ze szczególnym uwzględnieniem struktur marżowych. W pracy badawczej i publicystycznej nie ucieka od trudnych tematów społecznych, takich jak nierówności dochodowe i realny wpływ inflacji na domowe budżety.